poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 84 ( III )

 *Oczami Sony*
Byłam już prawie gotowa, właśnie zakładałam swoje buty i ruszyłam w stronę samochodu który miał mnie zawieść do kościoła.  Siedziałam w samochodzie i rozglądałam się na otoczenie które mijam. Gdy dojechałam na miejsce ludzi powoli wchodzili do kościoła. Wyszłam z samochodu i powoli ruszyłam w stronę bramy głównej. Stałam już przy wejściu i czekałam na melodię.
- Sony proszę zaczekaj. - Usłyszałam za sobą doskonale mi znany męski głos.
- Niall proszę Cię odejdź stąd. - Powiedziałam do niego nie oglądać się do tyłu ponieważ wiedziałam że jeżeli to zrobię wszystkie wspólne wspomnienia wrócą z podwójną siłą.
- Sony proszę. Cię nie wychodź za mąż. - Powiedział błagalnym głosem
- Tak, a to niby dlaczego, Co ? - Powiedziałam odwracając się i patrzeć mu prosto w oczy.
- Kocham Cię Sony. - Powiedział płaczliwym głosem mówiąc mi to prosto w oczy.
- Myślisz że jak wrócisz po dwóch latach i powiesz że mnie kochasz i to wystarczy ? Jeśli myślisz że teraz zostawiłabym mojego narzeczonego tylko dlatego bo ty tak chcesz ? Jesteś żałosny, najpierw zawróciłeś mi w głowie, potem mnie zdradziłeś i zniknąłeś bez słowa a teraz tak bezczelnie wracasz sobie po dwóch latach i myślisz że jak powiesz jedno słowo wszystko dla Ciebie zostawię po tym wszystkim co mi zrobiłeś ? Jeśli tak to grubo się mylisz.
- Sony, proszę Cię zrobię dla Ciebie wszystko. - Mówił klękając na kolana.
Spojrzałam na blondyna który klęczał na kolanach.
- Wszystko tak ? To idź stąd nie psuj mi ślubu. To definitywny koniec. A teraz bardzo Cię przepraszam ale muszę już iść aby nie późnić się na własny ślub. - Powiedziałam odwracając się i idąc po czerwonym kościelnym dywanie w rytm melodii. Nie oglądałam się za siebie ponieważ wiedziałam że to nie ma już sensu. Bardzo się cieszyłam że mogłam go znów zobaczyć tęskniłam za nim, ale szkoda że w takich okolicznościach.
- Czy ty Tomie Philipsie bierzesz sobie tą oto Sony Black za żonę, ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską, w zdrowiu i chorobie dopóki śmierć was nie rozłączy ? - Zapytał ksiądz chłopaka
- Tak 
- Czy ty Sony Black bierzesz sobie tego oto Toma Philipsa za męża, ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską, w zdrowiu i chorobie dopóki śmierć was nie rozłączy ? - Zapytał mnie ksiądz. Spojrzałam na chłopaka, potem na ludzi w kościele i na końcu na wejście gdzie stał Niall.
- Tak - odpowiedziałam znów patrząc na mojego narzeczonego.
- Czy jest ktoś kto jest przeciwny temu związkowi, jeśli nie niech zamilknie na wieki. - Powiedział ksiądz do wszystkich tu obecnych.
Tak bardzo bałam się tego że Niall wbiegnie do kościoła i zacznie krzyczeć że jest przeciwny. Spojrzałam na wejście główne Gdzie stał blondyn który spojrzał na mnie, odwrócił się i poszedł.
- W takim razie ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się teraz pocałować. Kiedy ceremonia się skończyła wszyscy zaczęli składać nam życzenia min. Harry, Bella, Louis i Jade, Liam, Sophia, Sara, Zayn, Emma Wendy, Penelopa i nasza rodzina. Później wszyscy pojechaliśmy na salę, gdzie świetnie się bawiliśmy. Kiedy Tom gdzieś poszedł poszłam pogadać z Harrym.
- Nie uwierzysz z kim rozmawiałam. - Powiedziałam do Hazzy
- Nie wiem, z kim ? - Zapytał popijając sok.
- Z Niallem. - Powiedziałam, a gdy chłopak to usłyszał wypluł cała zawartość z buzi.
- Co ? Ale jak ? - Zapytał
- No miałam już wchodzić do kościoła kiedy przyszedł i zaczął mnie prosić  abym nie wychodziła za Toma bo on mnie kocha. Ale powiedziałam że jest śmieszny jeśli tak myśli i kazałam mu nie rozwalać mojego wesela.
- No i co ?
- Nic stał przez połowę mszy, a jak ksiądz zapytał się czy ktoś jest przeciw się spojrzał na mnie i sobie poszedł.
- Myślisz że wrócił ? - Zapytał Harry
- Tak, ponieważ rozmawiałam z jego rodzicami. Wrócił do domu chwilę przed tym jak wychodzili z domu.
- Pogadam z nim w najbliższym czasie i opowiem ci później wszystko.
- Ok, a tak w ogóle gdzie masz Bellę ? - Zapytałam Chłopaka
- Wiesz ostatnio często chodzi do toalety. - Powiedział Harry.
- A to coś się stało ?
- Tak, jestem w ciąży. - powiedziała Bell
- O jejku tak bardzo się Cieszę, gratulację.
- dziękuję. 
- nie ma za co, jeśli będziecie potrzebowali pomocy przy maluch, pamiętajcie że zawsze wam pomogę.
- okey. - Powiedziała Bella.
Wszyscy bawili się do białego rana, co bardzo mnie cieszyło. 
*Oczami Nialla*
Kiedy Sony spojrzała na mnie w kościele postanowiłem nie rujnować jej tego dnia, więc odwróciłem się jak szybko tylko potrafiłem i odszedłem. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach, tak naprawdę to nie wiedziałem co mam teraz najlepszego ze sobą zrobić. Sony miała rację że wszystko spierdoliłem, a teraz pcham się do jej nowego życia którego sam nie mam. Załamałem się i usiadłem na krawężniku. Nie wiedziałem co mam teraz zrobić. Nagle poczułem jak ktoś siada obok mnie.
- Niall, obserwuję Cię już od dłuższego czasu i Sony też. Chcę Cię tylko uświadomić że mąż Sony Tom ma nieuleczalnego raka z którym zmaga się 5 lat, więc jest to bardzo możliwe że to są ostatnie chwile jego życia.
- Ale czemu mnie obserwujesz ? I kim ty jesteś ? - Zadałem pytanie dziewczynie
- Pomyśl sobie że jestem twoim ziemskim aniołem stróżem, i nie trać nadziei tylko spróbują ją odzyskać. - Uśmiechnęła się i poszła.
- Może ona ma racje i nie powinienem się tak szybko poddawać ?
- Musze ochłonąć i wtedy pomyślę na spokojnie...

__________________________________________________
No Kochani to kolejny rozdział. Mam nadzieję że wam się podoba i był trochę inaczej niż sobie wyobrażaliście :) Kolejny rodził już w piątek

piątek, 7 listopada 2014

Rozdział 83 ( III )

*Oczami Belli*
Poszłam do łazienki i byłam dość zestresowana ponieważ okres spóźnia mi się już 3 tydzień. Trzęsły mi się ręce, podeszłam do szafki i wyjęłam jeden test ciążowy. Kiedy skończyłam weszłam do salonu, mojej mamy nie było ponieważ miała nocną zmianę a ja usiadłam przy stole i sprawdziłam wynik testu.... był pozytywny.
Moje łzy zaczęły niekontrolowanie płynąć po moich policzkach. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Harrego. Zaraz po ślubie taty Harrego zerwałam z Denisem. Harry pojawił się u mnie w przeciągu 10 minut.
- Bella co się stało. - Wbiegł do mieszkania zdyszany i  zobaczył jak jestem oparta o stół. 
- Harry, przepraszam Cię. - Powiedziałam
- Bella kochanie , ale za co ty mnie przepraszasz ? - Powiedział zdezorientowany.
- Harry.... - Spojrzałam na chłopaka ze łzami w oczach
- Będziemy rodzicami. - Wydukałam i zakryłam twarz w dłoniach. Usłyszałam jak Harry podszedł do stołu i wziął test ciążowy w który się przyglądał. Odłożył go na miejsce i uklęknął przede mną.
- Bella, spójrz na mnie. - Powiedział a ja opuściłam swoje ręce na kolana.
- Czemu ty płaczesz ? - Zadał mi pytanie
- Harry będziemy rodzicami, jak ty sobie to wyobrażasz ? Mamy dopiero 20 lat.
- Bella, dziecko to owoc naszej miłości, którą darzymy siebie. A to czy byśmy mieli 20 czy 30 lat nie robi różnicy. Tym bardziej że jest to nasze dziecko które będę kochał z całego serca, tak samo jak jego mamę. Kochanie damy sobie ze wszystkim radę. I nie chcę Cię o nic oskarżać broń boże ale zrobię testy na ojcostwo.
- I co jak byś się dowiedział że to nie twoje dziecko zostawił byś mnie ? - powiedziałam znów płacząc.
- Jasne że nie nie, oszalałaś ? Nie zostawił bym Cię z dzieckiem. Po prostu chcę się upewnić że jest to moje dziecko.
- No dobrze. Kocham Cie Harry - Powiedziałam do chłopaka
- Ja Ciebie też skarbie, ja Ciebie też.- Powiedział i przytulił się do mnie.
Ja i Harry spędziliśmy wspólną noc, a rankiem Hazz pojechał do Siebie po swój strój na wesele Sony.
*Oczami Sony*
Obudziłam się rano pełna energii na dzisiejszy dzień. Wstałam z łóżka i poszłam zrobić sobie śniadanie. W kuchni zastałam Toma który właśnie robił nam kanapki.
- Witaj Kochanie. - Powiedziałam do tona
-  Dzień dobry przyszła pani Philips. Czyż to nie brzmi pięknie Sony Philips ?
- W twoich ustach wszystko pięknie brzmi. - Powiedziałam i usiadłam przy stole.
- Za ile idziesz do kosmetyczki i do fryzjera ?
- jak zjem śniadanie i ubiorę się w coś w czym mogę wyjść na miasto.
- rozumiem. W umie to już nie mogę się wszystkiego doczekać. - Powiedział chłopak.
Kiedy zjadłam śniadanie ubrałam dres i pojechałam do kosmetyczki która zrobiła mi paznokcie oraz mnie pomalowała. Potem pojechałam do fryzjerki która mnie uczesała i w efekcie wyglądałam tak. Po fryzjerze udałam się od razu do Wendy ponieważ tam zostawiłam swoją suknie ślubną. Toma nie było w domu ponieważ był u kolegi, skąd miał wyjechać do kościoła.
*Oczami Nialla*
Właśnie wjeżdżałem na podjazd domu moich rodziców. Nie mówiłem im że wracam ponieważ chciałem aby mieli niespodziankę. Wysiadłem z auta i wziąłem swoje torby i wszedłem do domu. Nikt chyba nie zorientował się że ktoś przyszedł a w między czasie usłyszałem rozmowę moich rodziców.
- Bobby pośpiesz się bo jak zwykle się spóźnimy. - Powiedziała moja mama
- No przecież się nie rozdwoję, mam problem z zawiąz..... - Mój tata kiedy tylko wyszedł z kuchni i zauważył mnie przestał mówić.
- Maura, chodź na dół, szybko - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Co się stał... Niall synu - Powiedziała i szybko zeszła ze schodów.
- Hej, jak ja się za wami stęskniłem - powiedziałem do rodziców i przytuliłem ich po kolei.
- My za Tobą też Synu, ostatni raz widziałam Cię prawie rok temu na święta. - Powiedziała mama
- A tak w ogóle co cię do nas sprowadza ? - Zapytał ojciec.
- No wiecie postanowiłem wrócić znaleźć pracę i takie tam. A wy gdzie się wybieracie ? - Zapytałem siadając w salonie. Rodzice spojrzeli na siebie nie za bardzo wiedząc co mi powiedzieć.
- Co tu się dzieje ? - Zapytałem
- Bo widzisz Niall, ja i tata zostaliśmy zaproszeni na ślub - Powiedziała cicho moja mama
- Co, ale czyj ślub ? - Zapytałem, a rodzice znów spojrzeli na siebie.
- Sony wychodzi dzisiaj za mąż. - Powiedziała mama ze smutkiem w oczach.
- Ccco ? - Odpowiedziałem. W tym momencie mój świat się załamał. Wróciłem do Londynu tylko po to aby odzyskać Sony, kiedy ona wychodzi za mąż.
- Kiedy ? - Zapytałem
- Dzisiaj o 17 w kościele Jana Pawła II.
- Okey, więc idźcie się bawić ja posiedzę w domu. - Powiedziałem 
- Jesteś tego pewny ?
- Tak.. Zostanę w domu i się rozpakuję.
- No dobrze, powiedzmy że Ci wierzę że tak zrobisz. Tylko nie odwal nic głupiego. - Powiedziała mama
- Dobra idźcie już bo się spóźnicie.

_____________________________________________________________
No kochani dzieje się, że tak powiem. Kolejny rozdział w poniedziałek bo mamy długi weekend więc pewnie zdążycie jeszcze do mnie zajrzeć ;)

piątek, 31 października 2014

Rozdział 82 ( III )

*Jakiś czas później*

*Oczami Toma*
Zostało już tylko kilka dni do naszego ślubu. Ja i Sony jesteśmy tym tak bardzo przejęci, że nie możemy się na niczym innym skupić. Ostatnio nie mamy dla siebie czasu przez to całe zamieszanie.
- Kochanie mógłbyś mi pomóc z tym obiadem ? - Powiedziała Sony a ja wstałem z kanapy i poszedłem do kuchni.
- Tak, co mam zrobić ? - Zapytałem dziewczyny
- Jak możesz to zrób sałatkę, będę miała wtedy mniej rzeczy do roboty.
- Słoneczko, albo mnie się wydaje albo ty jesteś już tym wszystkim wykończona.
- Może i masz racje Tom. Ale ja chcę aby nasz ślub był wyjątkowy i żeby wszystko poszło po naszej myśli.
- Kochanie, uwierz mi że na pewno tak będzie. Usiądź sobie a ja dokończę nasz obiad.
- Naprawdę ? - Zapytała
- Oczywiście że tak. - Powiedziałem do dziewczyny i pocałowałem ja w usta. 
Nawet nie wiem kiedy uwinąłem się z tym obiadem i wspólnie go zjedliśmy. Dziś było zimno więc nigdzie nie wychodziliśmy. Jutro Sony i ja mieliśmy jechać na salę i powiedzieć jak mają ją udekorować.
- Boję się. - Moje rozmyślenia przerwała narzeczona
- Kochanie ale czego się boisz ? - Zapytałem
- Tego wszystkiego, coś się zmieni po naszym ślubie. Nie będzie już tak samo jak jest teraz.
- Ale co ty wygadujesz ? ślub to tylko ceremonia i obrączka, nie zmieni ci się charakter.
- No wiem, ale nie chce żebyś mnie zostawiał samej później z tym wszystkim.
- Kochanie nigdy Cię nie zostawię. Ja zawsze będę przy Tobie nigdy nie pozwolę na to, aby ktoś Cię skrzywdził.
- Ale nie będzie Ciebie obok mnie.
- Fizycznie, ale duchowo będę zawsze. A poza tym nie ma się co martwić na zapas.
- No dobrze.
*Oczami Nialla*
- Jesteś tego pewny ? - Zapytał Greg
- Tak, jestem. Muszę to zrobić.
- Pamiętam jak ty przyjechałeś miałeś totalnie zlane na wszystko i chciałeś tu zacząć swoje dawne nowe życie, a teraz chcesz naprawiać coś co jest niemożliwe, według mnie.
- Według mnie też, al myślę że warto spróbować. Myślałem nad tym prawie miesiąc czasu i przemyślałem wszystko.
- Wiesz jestem z Ciebie taki dumny. Mam nadzieje że uda Ci się. - Powiedział i poklepał mnie po plecach.
- Dzięki, a teraz Cię przepraszam ale muszę się spakować. - Powiedziałem do brata i poszedłem na górę aby zacząć się pakować. Całe pakowanie zajęło mi około 2 dni. Dziś jest piątek ostatni dzień w Mullingar. Idę zaraz do Olivera pożegnać się i opowiedzieć o mojej decyzji, bo to dzięki niemu na nią się zdecydowałem. Tak bardzo Ciesze się z tego że Ella wróciła do niego i zaręczyli się ale penie gdybym ja mu nie opowiedział o mojej historii nigdy by się na to nie odważył. Zjadłem obiad i wyszedłem z domu. Zacząłem biec truchtem ponieważ nie miałem do niego daleko. Gdy dobiegłem zapukałem do przyjaciela. Nie musiałem czekać długo aż mi otworzy.
- Siema stary, nie spodziewałem się Ciebie teraz. - Powiedział Oliver
- Chyba Ci nie przeszkadzam ? - Zapytałem przyjaciela
- Nie no jasne że nie, wejdź. - Powiedział
- Nie będę zajmował dużo czasu, przyszedłem się tylko pożegnać. - Powiedziałem krótko
- Co ale jak to wyjeżdżasz ? Chcesz mnie znowu zostawić ? - Powiedział trochę zawiedziony.
- To wcale nie chodzi o to, pamiętasz naszą rozmowę kiedy kazałeś mi wyjechać i naprawić moje błędy ?
- No tak, pamiętam i teraz chcesz je naprawić ?
- Dokładnie tak, myślałem nad tym miesiąc czasu i doszedłem do wniosku że może uda mi się naprawić chociaż połowę moich błędów.
- Jestem z Ciebie dumny że odważyłeś się na coś takiego.
- Ja też. Dzięki stary.
- A Niall, kiedy Wyjeżdżasz ?
- Jutro rano.
- Powodzenia. - Powiedziała Ella wychodząc z kuchni.
- Dokładnie tak - Dodał Oliver.
- Niedługo się zobaczymy - powiedziałem do pary i wyszedłem z ich domu.
*Oczami Harrego*
Szykowałem swoje ubrania na jutrzejsze wesele Sony gdy usłyszałem telefon. Zobaczyłem na Wyświetlaczu Bellę więc odebrałem bez zastanowienia.
- Cześć kochanie. - Powiedziałem do dziewczyny.
- Harry, musisz przyjechać jak najszybciej. Musimy pogadać. - Usłyszałem zrozpaczony głos dziewczyny.
- Bella coś się stało ? - Zapytałem
- Proszę Cię przyjedź. - Powiedziała i rozłączyła się.
Wziąłem szybko kluczyki od samochodu i pojechałem do niej tak szybko jak tylko to było możliwe.

_____________________________________________________
Kochani dziś Hallowen mam nadzieje że minął wam spokojnie i pełen zabawy.
Kolejny rozdział już dodany, mam nadzieję że wam się podoba i że go skomentujecie.
Następny rozdział już za tydzień ;)

piątek, 24 października 2014

Rozdział 81 ( III )

*Oczami Sony*
Siedziałam przy stole razem z Tomem i zastanawiałam się gdzie poszedł Harry z Bellą. Wszyscy siedzieli przy stole tylko na przeciwko nas były wolne miejsca.
- O czym tak myślisz ? - Z mojego rozmyślania wyrwał mnie Tom.
- Wiesz zastanawiam się gdzie zniknął Harry z Bellą.
- Widziałem ich jakieś 15 minut temu, kręcili się gdzieś tu niedaleko.
- Może gdzieś wyszli pogadać, albo coś. - Powiedziałam do narzeczonego. Mimo to wydawało mi się co robią, ale nie chciałam sobie tego wyobrażać.
Jadłam sobie spokojnie kiedy w naszą stronę szedł rozbawiony Harry z Bellą.
- Gdzie wyście byli ? - Zapytałam.
- Spokojnie Sony poszliśmy się tylko przejść i pogadać. - Powiedziała Harry.
- Tak długo ? - Powiedziałam, mimo tego iż wiedziałam że kłamie.
- No to była dość prywatna rozmowa. 
- Rozumiem, nie wnikam w szczegóły.
*Oczami Nialla*
Siedziałem dzisiaj w domu ponieważ nie chciało mi się wychodzić dzisiaj na żadną imprezę, ale za to Greg wyszedł ze swoją narzeczoną do kina. Oglądałem telewizję kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Wstałem z kanapy i ruszyłem w stronę drzwi, Otworzyłem je a moim oczom ukazał się mój przyjaciel Oliver. 
- Siema stary. - Powiedział przygnębiony.
- Wejdź. - Powiedziałem do przyjaciela.
- Sam jesteś ? - Zapytał zdejmując buty.
- Ta Greg wyszedł z narzeczoną. Chcesz coś do picia ? - Spytałem
- Cole. 
Gdy wracałem z napojami do salonu usiadłem obok niego.
- Co jest ? - Zapytałem
- Ella mnie zostawiła.
- Co ale jakim cudem ? - Powiedziałem
- Powiedziała mi że ma dosyć tego jak wracam co dziennie najebany z imprezy i ostatnio nie mam wcale dla niej czasu. Mówiła też że wiedziałem doskonale że jej rodzice nie chcą jej puszczać tak często na imprezy. Stary ja jestem teraz w dupie. Ja ją naprawdę kocham. Nigdy nie zastanawiałem się jak to będzie gdy z nią nie będę ponieważ ona była dla mnie najważniejsza i nie chciałem się wiązać z nikim innym.
- Oliver ja doskonale wiem, jak się teraz czujesz. Taką sytuację przezywałem 2 lata temu, tylko że ja niestety nie miałem się komu wyżalić.
- Czemu ? 
- Bo ja zdradziłem moją dziewczynę, a moi przyjaciele odwrócili się ode mnie. Kiedy wszyscy próbowali mi pomóc odtrąciłem ich a teraz bardzo tego żałuję.
- Powiedz mi co ja mam teraz zrobić ? - Zapytał
- Pokaż mi jej zdjęcie.
- Masz. - Pokazał mi zdjęcie swojej dziewczyny.
- Na twoim miejscu, gdybym wiedział że nie chcę być z nikim innym niż Ella, kupił bym pierścionek zaręczynowy i oświadczył się dziewczynie i obiecał poprawę. I serio bym się poprawił.
- A ty co zrobiłeś ? No wiesz kiedy zdradziłeś swoja laskę ?
- Byłem wtedy tak głupi że na to nie wpadłem. Zwiałem do brata, zostawiłem jej tylko list że ją kocham i przepraszam za wszystko.
- A kochasz ją ? - Zapytał
- Ty sobie nie zdajesz sprawy nawet jak bardzo.
- To powiedz mi, na co ty jeszcze kurwa tu czekasz ? Na anioła który odmieni twoje życie ? Nie wiem co zrobisz ale ja gdybym ją kochał wróciłbym do Londynu i odzyskał ją za wszelką cenę. Jeśli czekasz na anioła to pomyśl sobie że jestem nim ja który próbuje pomóc przyjacielowi.
- Oliver ciesze się że chce mi pomóc, niestety w moim przypadku jest już za późno. To było 2 lata temu. Ona ma teraz chłopaka i dobrze ułożone życie. A Ella zerwała z tobą wczoraj lub dzisiaj i to da się naprawić.
- Będzie dobrze. _ powiedział Oliver i wyszedł z mieszkania. Przez cały wieczór rozmyślałem nad słowami chłopaka. Co jak co ale on był naprawdę przekonujący. Kocham Sony, ale z drugiej strony chciałbym aby była szczęśliwa. Wiem że źle zrobiłem zdradzając ją. Teraz tak bardzo tego żałuję. Gdybym mógł zrobił bym wszystko co tylko w mojej pieprzonej mocy by odzyskać ją i jej zaufanie do mnie, lecz wiem że u niej jest to już nie możliwe. Rozmyślałem o niej jeszcze długi czas, i nawet nie wiem kiedy zasnąłem na kanapie.

____________________________________________________________
Kochani chciałabym wam podziękować za 6 tysięcy wejść, jest to dla mnie naprawdę miłe gdy widzę że ktoś jednak czyta moje wypociny. Mam nadzieję że rozdział się wam podoba no i zaczniecie komentować. 
Kocham was <3

sobota, 18 października 2014

Rozdział 80 ( III )

Rozdział zawiera scenę erotyczną ! :)
Wrzesień

*Oczami Sony*
Jadłam śniadanie, a właściwie to śpieszyłam się ponieważ miałam odebrać Harrego z lotniska. Boże tak bardzo się cieszę że po dwóch latach rozłąki nareszcie go zobaczę. To tak szybko minęło. Tom niedawno wyszedł do pracy a ja mam dzisiaj wolne ponieważ jadę na lotnisko. W sumie jest dzisiaj piątek a już jutro Stive ma ślub. Gdy zjadłam swoją owsiankę założyłam buty, wzięłam kluczyki i wyszłam.Wsiadłam do auta i udałam się prosto na lotnisko. Gdy dotarłam na miejsce udałam się do stanowiska Los Angeles. Szłam powoli aby nie przeoczyć chłopaka kiedy usłyszałam głos za sobą.
- Sony! - powiedział głos z za moich pleców. Odwróciłam się i ujrzałam cudownego i przystojnego mężczyznę który jest moim najlepszym przyjacielem. Podbiegłam do niego i przytuliłam się najmocniej jak tylko potrafiłam.
- Sony, jak miło Cię widzieć, ale zwolnij uścisk bo zaraz niczego nie będę widział. - Zaśmiał się a ja zwolniłam uścisk.
- Jak ja Cię dawno nie widziałam Harry. Tak bardzo za tobą tęskniłam. 2 Lata to zdecydowanie za długo. - Powiedziałam.
- Ja też tak myślę. Ale obecnie już nigdzie się nie wybieram. - Zabrał rzeczy i udaliśmy się do wyjścia. Wsiedliśmy do mojego auta i ruszyliśmy.
- Co tam słychać u Belli. - Wiedziałam że zada to pytanie.
- Wiesz całkiem dobrze. Dzisiaj wraca z Hiszpanii z sesji zdjęciowej. Chwaliła mi się że jest twoją osobą towarzyszącą.
- No a myślisz że mogłoby być inaczej. - Spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Jasne że nie, ale jestem ciekawa co na to jej chłopak. Wiem że wiesz o nim ale on serio ją kocha, widać to po nim.
- Akurat on mało mnie interesuje. Jak mu coś nie będzie pasować to mu dopierdolę i się chłopak nie pozbiera. Mam nadzieję że nie spał z nią. Podobno raz się z nim przespała ale była wtedy dużo impreza i w sumie zanosili ją do pokoju.
- No to grubo. Pogadam sobie z nią. - Powiedział zdenerwowany.
- Nie musisz na drugi dzień przyszła do mnie i płakała chyba 4 godziny że zrobiła ci coś takiego.
- To słodkie, nie mogę się na nią gniewać ponieważ była zalana i gdyby była trzeźwa.
- Przypomniała Ci się twoja zdrada. Prawda ? - Zapytałam
- Tak, nie mogę jej za to winić.
- Rozumiem. - Powiedziałam do chłopaka i wyjęłam z torby kopertę.
- Proszę - Powiedziałam do Harrego.
- Co to jest ? - Zapytał
- Ja i  Tom mamy zaszczyt zaprosić Cię na nasz ślub który odbędzie się na początku października - powiedziałam nieśmiało.
- Wychodzisz za mąż boże Sony jak ja się cieszę z twojego szczęścia.
- Dzięki. - Powiedziałam.
- Sony ja już się zbieram ale widzimy się jutro to pogadamy.
Kiedy wysiadł pojechałam do domu i zamówiłam coś do jedzenia, bo byłam głodna, a Tom wraca później z pracy. Oglądałam jakąś powtórkę programu rozrywkowego. Kiedy się skończyło położyłam się spać.
- Sony wstawaj, musimy jechać bo nasze ubrania na wesele. - Usłyszałam cichy szept nad moim uchem.
- Tom zaraz wstanę, a ty możesz zaparzyć mi kawy ?
- Dobrze, tylko ruszaj się leniu. - Powiedział i wyszedł z pokoju.
Dzisiaj idę na ślub do Stiva i Barbary. Tak bardzo się Cieszę że nareszcie się pobierają. Harry na tę ceremonię przychodzi z Bellą. To naprawdę słodkie że znów będą razem. Wstałam z łóżka i założyłam coś luźnego . Na dole wypiłam kawę i razem z Tomem pojechaliśmy po nasze ubrania. Kiedy je odebraliśmy ja pojechałam do kosmetyczki i fryzjera. W domu byliśmy o 15 więc mieliśmy czas na przygotowanie się do ślubu. Byliśmy gotowi w przeciągu 45 minut. Wzięłam prezent i pojechaliśmy pod kościół. Gdy dojechaliśmy na parkingu było pełno aut, znaleźliśmy wolnej miejsce i zaparkowaliśmy. Poszliśmy pod główne wejście i spotkałam Harrego.
- Harry - Zawołałam przyjaciela, który ruszył w moją stronę a zaraz za nim zobaczyłam Bellę.
- Sony. - Powiedział krótko Harry.
- Jejku jak wy ślicznie wyglądacie. - Powiedziała do zakochanych.
- Sony, wy też wyglądacie ślicznie, świetnie wyglądasz we fiolecie. - Powiedziała Bella
- Dziękuję. Tom wybierał sukienkę. A właśnie Harry poznaj mojego narzeczonego Toma, Tom to mój przyjaciel Harry. Dużo mu zawdzięczam, tak samo jak i Belli.
- Miło mi Cię poznać.- Powiedział Tom.
- Sony. - Usłyszałam kobiecy głos. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam Wendy i jej chłopaka.
- Hejo Wendy. Ten ślub to jakiś zlot moich znajomych. - Zaśmiałam się.
Cała nasza szóstaka rozmawiała do momentu gdy nie obwieścili że zaczyna się ceremonia. Weszliśmy wszyscy do kościoła a Harry i Gemma byli świadkami na ślubie. Po ślubie wszyscy pojechaliśmy na dużą salę.
*Oczami Harrego*
- Bella tak bardzo się Cieszę że znów jesteś obok mnie.- Powiedziałem do dziewczyny kiedy tańczyliśmy przytulanego
- Ja też się Cieszę Harry, szkoda tylko że musiałam na ten moment czekać dwa lata.
- Wiem skarbie i przepraszam Cię za to, już nigdy więcej Cię nie opuszczę.
- Obiecujesz ? - Zapytała
- Obiecuję, a teraz chodź ze mną. - Złapałem dziewczynę za rękę
- Gdzie ty mnie prowadzisz ? - Zapytała dziewczyna
Ciągnąłem ja przez długi korytarz i weszliśmy do pierwszego lepszego pokoju. Zamknąłem drzwi, a dziewczyna na mnie spojrzała.
- Harry czyś ty zwariował ? To jest ślub twojego ojca, każdy może nas zobaczyć.
- A co mnie to obchodzi ? Chce po prostu być bliżej Ciebie. - Podszedłem do dziewczyny i zacząłem ją całować zanim zdążyła coś powiedzieć. Powoli przesuwaliśmy się na biurko które stało niedaleko nas. Posadziłem dziewczynę na blacie i podwinąłem jej sukienkę do góry. Swoje pocałunki przeniosłem na szyję, a Bella zaczęła wydawać ciche westchnięcia. Zsunąłem jej majtki a moje palce powędrowały na jej udo. W między czasie dziewczyna odpięła moje spodnie, a gdy skończyła oparła się rękoma o blat biurka. Wszedłem w nią na co głośno jęknęła. Jej prawa ręka powędrowała w moje loki a drugą cały czas się opierała. Moje ruchy na samym początku były bardzo powolne, aby dziewczyna przyzwyczaiła się do moich ruchów. Kiedy dziewczyna coraz bardziej zaczęła mnie czuć w sobie swoją rękę którą się opierała oplotła na mojej szyi co pozwoliło mi przyśpieszyć tępo. Ruszałem się cały czas rytmicznie dzięki czemu się nie zmęczyliśmy. Bell cały czas pojękiwało do mojego ucha co jeszcze bardziej mnie nakręcało. Poruszałem się coraz szybciej i szybciej, a dziewczyna coraz głośniej jęczała. W pewnym momencie oboje doszliśmy i poczuliśmy znaczną ulgę.
- Byłaś niesamowita - powiedziałem do dziewczyny
- Harry to była najdziwniejsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłam.
- To chyba dobrze ? - Powiedziałem zapinając spodnie.
- Jasne że tak. Kocham Cię Harry - Powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Ja Ciebie też skarbie. - Powiedziałem i pocałowałem dziewczynę.


___________________________________________
Kochani mam nadzieję że rozdział się podobał i liczę na komentarze. 
Kolejny rozdział już za tydzień ;)

wtorek, 14 października 2014

Rozdział 79 ( III )

*Oczami Louisa*
Wstałem rano i poszedłem na dół zrobić śniadanie dla mnie i Jade. Dziewczyna jeszcze spała więc nie musiałem się śpieszyć. Piekłem naleśniki kiedy usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Podszedłem do stołu i zobaczyłem na wyświetlaczu Harrego. Nie wiem czemu ale zawsze się śmieję z tego zdjęcia ponieważ on wtedy jadł kiedy mu je zrobiłem. Odebrałem telefon i usłyszałem głos chłopaka.
- Siema stary. - powiedział dosyć radośnie.
- Siema, siema co tam u ciebie brachu ? - Zapytałem
- a Bardzo dobrze. Zacząłem w domu pakowanie.
- A no bo ty za jakieś dwa tygodnie przyjeżdżasz do Londynu. - powiedziałem przekładając naleśniki.
- No wiesz jak się cieszę. Zacząłem już tu powoli głupieć nie widziałem rodziny od roku a przyjaciół od 2 lat. Wiesz jakie to dręczące. - Wyżalał się chłopak
- Nie chciałbym być na twoim miejscu, tak z dala od rodziny. - Mówiłem
- Uwierz mi że ja teraz też nie. skąd mogłem wiedzieć że tak ciężko będzie.
- Rozumiem, no a jak twoje relacje z Bellą podobno ma chłopaka. - powiedziałem
- No ma ale on nie jest na poważnie. - powiedział
- Skąd wiesz ? - Zapytałem
- Bo rozmawiałem z nią o tym. i powiedziała że ona kocha mnie i strasznie za mną tęskni.
- Jak ja Ci zazdroszczę tak wiernej dziewczyny.
- Ale Louis przecież Jade też jest tobie wierna, ona nie widzi świata poza tobą.
- A kto powiedział że nadal z nią jestem ? - Zażartowałem
- To wy nie jesteście już razem ? Boże stary tak mi przykro, Co się stało ? - Mówił zmartwiony, szkoda że nie mogłem zobaczyć jego miny.
- żartowałem Hazz.
- Ty idioto ja Ci współczuje a ty sobie jaja robisz. - powiedział nieźle zbity z tropy
- O stary nie przesadzaj, szkoda że nie mogłem zobaczyć twojej miny.
- I bardzo dobrze.  - Zaśmiał się. Gadaliśmy jeszcze o Jade kiedy zobaczyłem ją stojącą w progu drzwi od kuchni. Dziewczyna pokiwała głową i uśmiechnęła się, weszła do kuchni w bokserce i majtkach. Nie mogłem oderwać od niej wzroku jest taka śliczna. Harry mówił coś do mnie ale przestałem go słuchać.
- No co ? - zapytała Jade.
- Jesteś śliczna - Powiedziałem nie przestając się przyglądać na dziewczynę.
- Wiem Lou, ale Harry się niecierpliwi w telefonie wiesz -  Uśmiechnęła się i podała do lodówki skąd wzięła sok pomarańczowy.
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz ? - Wrzeszczał Harry do telefonu.
- Tak jasne - skłamałem do przyjaciela
- Ta no to co ja teraz powiedziałem ?
- Czy cię słucham
- Wcześniej debilu, wcześniej. - Krzyczał
- Sam jesteś debilem. Wracaj szybko stary to pogadamy. - Powiedziałem do loczka.
- Zobaczymy się kilka dni przed ślubem mojego ojca. - Powiedział i rozłączył się.
*Oczami Nialla*
Właśnie wróciłem z imprezy. Zdążyłem przekroczyć próg domu i usłyszałem tekst mojego brata.
- Niall gdzie się znów szlajałeś. Znów jesteś najebany. Człowieku przecież ty ledwo stoisz na nogach.
- Gregory wyluzuj.
- Kurwa Niall miałeś tak do mnie nie mówić. Rozumiem że masz dopiero 20 lat i chcesz poszaleć ale codziennie wracasz najebany w trzy dupy. Opanuj się człowieku. Jeśli zachowywałeś się tak samo jak byłeś z Sony to nic dziwnego że Cię zostawiła. - Powiedział Greg. Kiedy usłyszałem ostatnie zdanie zagotowało się we mnie. Zerwałem się na równe nogi i przyparłem  brata do ściany.
- Nigdy, ale to nigdy więcej nie wspominaj o niej.
- Niall puść mnie słyszysz. Znowu tracisz nad sobą kontrole. - Mówił do mnie kiedy w mojej głowie pojawił się obraz szczęśliwej Sony. Chciałbym być teraz obok niej, ale wiem że tak jest dobrze.
- Wiesz co. Pierdol się - powiedziałem do swojego brata patrząc na niego jak na dupka i poszedłem do swojego pokoju. To jest nie sprawiedliwe że gdy ja przychodzę pijany on zawsze wspomina o Sony. Włączyłem laptopa i wszedłem w folder z nazwą My. Włączyłem pierwsze zdjęcie. Pamiętam że to było jedno z pierwszych zdjęć kiedy zaczęliśmy chodzić. Bardzo lubię to zdjęcie ponieważ przypomina mi o naprawdę wspaniałych czasach kiedy jeszcze miałem wspaniałych przyjaciół którzy gdyby mi się coś stało stanęli by za mną murem, a ja to spieprzyłem. Przeglądałem kolejne zdjęcia gdy natknąłem się na pierwsze z moich ulubionych zdjęć. To było na urodzinach Belli, kiedy zaprosiła mnie Sony i kilkoro swoich znajomych. Wtedy było wszystko doskonale, wcale się nie kłóciliśmy. Drugie moje ulubione zdjęcie jest to, ponieważ w tym dniu Sony do mnie przyjechała. To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu. A ostatnim moim ulubionym naszym wspólnym zdjęciem jest to. Pamiętam wtedy że poszliśmy na festival ale nie pamiętam jaki w każdym bądź razie było świetnie. Wszedłem na swojego instagrama, a tuż na głównej wyskoczyła mi Wen oraz Sony. Są śliczne, a Sony wyglądała jak anioł. Nie mogłem się już tak dłużej przyglądać, że wyłączyłem laptopa.


__________________________________________________
Kochani macie ode mnie niespodziankę. Na dzień nauczyciela. A tak serio to w weekend napisałam trochę rozdziałów więc postanowiłam wam jeden z nich opublikować. Mam nadzieję że am się podoba. 
Liczę na komentarze ;)

sobota, 11 października 2014

Rozdział 78 ( III )

*Oczami Sony*
Szykowałam dzisiaj wszystko na przyjazd naszych rodziców i bardzo się stresowałam.
- Kochanie może Ci pomogę ? - Zapytał Tom
- Jasne, jak możesz to nakryj do stołu. - Powiedziałam zdenerwowana.
Kiedy skończyłam sałatkę usiadłam na chwilę przy stole i napiłam się soku. 
- Nie denerwuj się tak, kochanie. Nie ma czego się tak stresować.
- Ale Tom ja chcę żeby wszystko było idealnie.
- Wiem słoneczko i będzie. A teraz pozwól że usmażę kurczaka. - Powiedział zabawinie.
- No dobrze. To ja pójdę się już przebrać 
- Dobrze. - Powiedział zakładając fatruch.
Poszłam do naszego pokoju i stanęłam przed szafą ponieważ nie miałam pojęcia co założyć. Przeglądałam wszystkie ubrania i po piętnastu minutach wybrałam coś odpowiedniego. Pomalowałam się i uczesałam. Gdy skończyłam poszłam do kuchni zobaczyć jak Tom radzi sobie z kurczakiem.
- No to co słońce może ja przejmę pałeczkę ? - zapytałam ?
- Jasne a ja pójdę się przebrać. - Powiedział i odskoczył od kuchni jak poparzony.
Stałam i kończyłam smażyć kurczaka, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Odeszłam od kuchni i poszłam je otworzyć.
- Mamo ! - Powiedziałam radośnie
- Witaj córeczko.
- Jak ja dawno was nie widziałam. - Powiedziałam do rodziców.
- My ciebie też córeczko. - Powiedział tata i pocałowała mnie w czoło.
- Chodźcie do kuchni kolacja już gotowa. - Powiedziałam i zaprowadziłam rodziców do jadalni.
Zdążyłam ich zaprowadzić już musiałam otworzyć drzwi rodzicom Toma.
Rozpoczęliśmy kolację. Moi i Toma rodzice bardzo się polubili więc nie było wielkich kłótni ani sprzeczek. W połowi kolacji Tom wstał.
- Przepraszam że przerywam, ale ja i Sony chcieliśmy wam ogłosić że się zaręczyliśmy. - Powiedział chłopak
- Ojejku gratulacje. - powiedziała moja mama.
- Szczęścia moje skarby. - Powiedziała mama Toma.
- Planujecie już ślub ? - Zapytała moja mama
- Tak jeszcze w tym roku. - Powiedziałam
- a tak dokładnie ?
- No myśleliśmy nad końcem października - powiedział Tom.
- To i tak świetna wiadomość. Macie jeszcze trochę czasu żeby wszystko zaplanować. Powiedziała mama Toma.
- Wiem i nigdzie się nie śpieszymy. Będzie dobrze. - Powiedział Tom
- Ja myślę że pod koniec miesiąca zaczniemy chodzić z zaproszeniami.- Dodałam.
Na temat ślubu rozmawialiśmy całą kolację, a gdy skończyliśmy całą kolacje i rozmowę nasi rodzice poszli do domu.
- Boże myślałem że wżyciu stąd nie wyjdą. - Zaśmiał się Tom zbierając talerze ze stołu
- Nie tylko ty jeden. - Zaśmiałam się

 *Miesiąc później*

*Oczami Belli*
Siedziałam w domu i czytałam książkę, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i powoli ruszyłam w stronę drzwi. Kiedy je otworzyłam ujrzałam Sony i Toma.
- Hej Bell nie przeszkadzamy Ci ? - Zapytała przyjaciółka
- Jasne że nie a czemu pytasz ? - Zapytałam
- Chcieliśmy Cię odwiedzić. - Powiedział Tom.
- Jasne wejdźcie ale powiem wam że się nie spodziewałam waszej wizyty.
Weszła Sony a zaraz za nią Tom. Zaprowadziłam ich do salonu gdzie usiedli na kanapie.
- Chcecie się czegoś napić ? zapytałam
- Jakiegoś soku możesz nam wlać. - Powiedział tom łapiąc za rękę Sony.
- Ok już wam niosę.
Kiedy już przyszłam położyłam szklanki sok i ciasteczka na stole Sony zaczęła mówić.
- Ja razem z Tomem chcielibyśmy Cię zaprosić 25 października na nasze wesele.
Kiedy usłyszałam to zdanie opadła mi szczęka ale jednocześnie zaczęłam się cieszyć. Właściwie to zawsze myślałam że te słowa usłyszę od Sony i Nialla, ale z drugiej strony cieszyłam się z jej szczęścia. W końcu po tym co przeszła należy jej się.
- Boże tak bardzo się cieszę waszym szczęściem. Naprawdę. I tak jasne że przyjdę. Jak bym mogła przegapić wasz ślub.
- My też się bardzo cieszymy że za 2 miesiące będziemy mężem i żoną. - Zaśmiał się Tom.
- Życzę wam szczęścia ponieważ jesteście naprawdę słodką parą. A tak z ciekawości kogo już zaprosiliście ?
- Naszych rodziców, Maurę i Bobby'ego, Ojczyma Harrego z Narzeczoną, Wendy, Penelopę, Liama z nową dziewczyną, Sare, Zayna, Emmę, Louisa, Jade, Naszą rodzinę i znajomych dużo by wymieniać.
- A Nialla ?
- Nie. - odpowiedziała krótko
- O rozumiem. - Porozmawialiśmy jeszcze kilka minut na temat ślubu po czym wyszli. Ciesze się że biorą ślub. Więc ja nie mam nic do gadania.

_________________________________________________
No kochani tak jak już wcześniej wspominałam teraz rozdziały będą pojawiać się co tydzień i najprawdopodobniej będzie to sobota, no chyba że nie zdążę wam napisać rozdziału. Mam nadzieję że podoba wam się początek III sezonu ;)
Liczę na Komentarze :P