wtorek, 16 grudnia 2014

Rozdział 91 ( III )

*Oczami Sony*
Siedziałam w domu i pakowałam wszystkie swoje rzeczy. Rozglądałam się po mieszkaniu a w mojej głowie pojawiały się te wszystkie wspólne chwile które przeżyłam. Tak pamiętam jak rok temu w halloween przebraliśmy się jako para z lat 70 -tych. To była naprawdę świetna zabawa, szkoda że już żadnej z nim nie przeżyję. Otrząsnęłam się i wróciłam do pakowania. Biegałam po domu jak opętana pakując wszystko co miałam po rozrzucane
w mieszkaniu. Spakowałam już 3 walizki i jedno pudło. w pierwszej walizce miałam bluzki i sukienki w drugiej spodnie i spódniczki a w trzeciej kurki i swetry. w pudle miałam wszystkie buty, kosmetyki i biżuterię. do drugiego pudła pakowałam zdjęcia moje i Toma, a do 3 i 4 garnki sztućce i inne duperele. Kiedy skończyłam usiadłam na kanapie wzięłam telefon i wyszukałam numer Harrego.
- Cześć Harry. - Powiedziałam po ciuchu
-Witaj Sony - Odezwała się Bella.
- Hej Bell nie wiesz może gdzie jest Harry ? - Zapytałam przyjaciółki.
- No pojechał do Ciebie ale zapomniał telefonu.
- Dobra dzięki. - Powiedziałam i rozłączyłam się
Zdążyłam odłożyć telefon kiedy ktoś zaczął pukać do drzwi, kiedy je otworzyłam zobaczyłam Harrego.
- Jestem. - Powiedział uśmiechnięty Harry
- To dobrze przed chwilą dzwoniłam do Ciebie ale telefonu nie wziąłeś.
- No zapomniałem, ale już jestem. Co mam wziąć ? - Zapytał
- No dobrze by było gdybyś na początku wziął pudła a ja zaniosę walizki. - Powiedziałam do przyjaciela.
- Dobrze Sony.
Kiedy znieśliśmy wszystkie rzeczy do samochodu Harrego, chłopak przywiązał mój samochód do swojego i pojechaliśmy. Spojrzałam na blok po raz ostatni a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Sony, wiem że jest Ci ciężko, ale nie możesz się załamywać.
- Trzeba zacząć żyć od nowa. Wiem Harry, pamiętam Co mi powiedziałeś. Ale każda kolejna ,, książka '' którą zaczynam jest bardzo ciężka, a gdy już mi się podoba szybko się kończy w nieoczekiwany sposób.
- Szczerze to nie mam pojęcia jak to jest cały czas zaczynać coś od początku, ale jedno jest pewne że na mnie i na Bellę zawsze możesz liczyć.
- Wiem, ale ja chce się wreszcie ustabilizować.
- Sony, masz dopiero 20 lat. Całe życie jest przed tobą. - Powiedział Harry, a ja nic się nie odezwałam
*Kilka Dni Później*
Od czasu przeprowadzki nie wychodziłam z domu, a powodem było to że cały czas się upijałam ponieważ to było ucieczką od moich problemów i samotności. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, a mając na myśli dobre chodziło mi o wódkę. Kilka razy dzwonił do mnie Niall, Harry i Bella, ale nie miałam ochoty z nimi rozmawiać. A trzeba się ogarnąć. Tylko że pewnie od jutra bo dzisiaj jestem pijana. Oglądałam jakiś denny program w telewizji, gdy ktoś zapukał do drzwi. Wstałam z ledwością z kanapy i ruszyłam do drzwi. Złapałam równowagę i otworzyłam drzwi a moim oczom ukazał się Niall. Zdziwił się kiedy zobaczył mnie w takim stanie.
- Boże Sony jak ty wyglądasz. - Powiedział do mnie i wszedł do środka.
- Czego chcesz ? - Zapytałam opryskliwie
- Czy ty widzisz jak ty wyglądasz. Słyszysz się w ogóle ? - Zapytał chłopak
- O.. już nie udawaj że się o mnie martwisz. Nie obchodziłam Cie 2 lata a teraz wracasz, chcesz rozwalić mi ślub, a teraz przychodzisz do mnie jak gdyby nigdy nic. To gówno prawda.
- Jesteś pijana. - Krzyknął.
- No i co że jestem. Przyszedłeś mnie bzyknąć i zostawić jak wtedy ? Proszę bardzo masz okazję
- Sony co ty w ogóle pieprzysz ?
- A co nie jest taka prawda ? Jesteś hujem jednym słowem.
- Sony przestań.
- Bo co mi zrobisz ? Gówno mi zrobisz i taka jest prawda.
- Wiesz co. Teraz To ja się zastanawiam po co ja tu w ogóle przyszedłem. Myślałem że miło spędzimy wieczór. Najwidoczniej się pomyliłem
- Uuuu, tak mi przykro... ale wiesz co jednak nie jest mi przykro, po tym co mi zrobiłeś. Zobaczyłeś mnie to miłe, a teraz wypierdalaj z mojego mieszkania... i wiesz co więcej tu nie wracaj.
- Czemu tak się do mnie odzywasz. Krzywdzisz mnie tym. - Powiedział chłopak. Spojrzałam na niego.
- Ja Cię krzywdzę - Spoliczkowałam go.
- To Kurwa pomyśl sobie kiedy ty skrzywdziłeś mnie, z tą kurewsko pierdoloną dziwką ? Straciłam szacunek do Ciebie ty dupku. Już nigdy więcej Ci nie zaufam zrozumiałeś. A teraz wypierdalaj stąd jak najszybciej. Zanim Ci coś zrobię. - Wrzeszczałam na chłopaka, który spojrzał na mnie a z jego oczu wypłynęły łzy. Wytarł je, odwrócił się i wyszedł trzaskając drzwiami. Tak naprawdę to wcale nie chciałam go zranić. Bo już mu to wybaczyłam. Wiem źle zrobił, ale każdy uczy się na własnych błędach. Nie wiedziałam co o tym myśleć więc poszłam do swojego pokoju i zasnęłam.

_______________________________________
Przez święta rozdziały będą pojawiać się częściej, mam nadzieje że będziecie komentować ?

piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 90 ( III )

*Oczami Belli*
- Twoja mama wie że jesteś w ciąży ? - Zapytał Harry opierając się o blat
- Tak, znalazła mój test ciążowy. - Powiedziałem nalewając soku do szklanek
- No i powiedziała ? - Zapytał Harry z podekscytowaniem.
- Siedziała w salonie w poniedziałek, a ja przeszłam od Ciebie z domu rano po ślubie. Kazała usiąść mi na przeciwko niej, no więc usiadłam. Zapytała
- ,, Kochanie czy masz jakieś problemy ? "
- ,, Nie a czemu pytasz ? ''
- ,, Jesteś w ciąży, prawda ? ''
- ,, yyy, no tak, a skąd ty o tym wiesz ? ''
- ,, Znalazłam test ciążowy w łazience z pozytywnym wynikiem ''
- ,, mamo ja prze....''
- ,, Kochanie tak bardzo się Cieszę, zawsze chciałam mieć takiego małego wnuka, mimo tego że jestem bardzo młoda, to strasznie się Cieszę.
- ,, Serio ? ''
- ,, Oczywiście, a czy to Denis jest ojcem dziecka ?
- ,, Nie''
- ,, Co ? a kto nim jest ? ''
- ,, Harry, mamo, Harry "
- ,, Styles ? ''
- ,, Tak, on"
- ,, Wiesz powiem Ci, kochanie. Na lepszego ojca nie mogłaś trafić.''
- Zaczęła się śmiać i mocno mnie przytuliła. Później powiedziała że zawsze będziemy mogli na nią liczyć.
- Wiesz co. Twoja mama miała rację z tym, że ty na lepszego ojca nie mogłaś trafić. - Zaśmiał się i podszedł bliżej mnie.
- No nie wiem Harry. Chcę żebyś był dobrym ojcem. - Powiedziałam do chłopaka
- Bell ja będę najlepszym ojcem pod słońcem.
- Nasze dziecko będzie śliczne ? - Zapytałam
- Nasze dziecko będzie najśliczniejszym dzieckiem chodzącym po tej planecie, a co najważniejsze będzie nosiło nazwisko Styles. - Powiedział i uklęknął na kolano.
- I pytanie jest tylko czy ty Bello Moon zechcesz dołączyć do naszego zacnego grona Styles i iść ze u mojego boku do końca mojego życia ? Wyjdziesz za mnie ? - Powiedział Harry trzymając w ręku śliczny pierścionek zaręczynowy
- Oczywiście że tak. - Powiedziałam do chłopaka z łzami w oczach który zakładał mi pierścionek na palca a potem wstał i mocno mnie przytulił.
- Musze powiedzieć rodzicom że zostaną dziadkami. - Zaśmiał się Harry.
- To może chodźmy teraz ? - Zapytałam
- Wiesz to całkiem dobry pomysł. - Powiedziała po czym wyszliśmy z domu.
Przez całą drogę śmiałam się z opowieści Harrego, on zawsze wiedział jak mnie rozśmieszyć. Kiedy dojechaliśmy do jego rodziców, pomógł mi wysiąść z auta. Nie powiem bo odkąd dowiedział się że jestem w ciąży bardzo się o mnie troszczy co bardzo mi się spodobało. Otworzył drzwi i weszliśmy do środka.
- Dzień dobry - Powiedziała wesoło Barbara i pocałowała nas w policzek.
- Jest może tata ? - Zapytał Harry 
- Nie ma, pojechał po zakupy ale powinien zaraz wrócić, a coś się stało ?
- No chciałem z nim porozmawiać, ale poczekamy aż przyjdzie.
- No dobrze, w takim razie wejdźcie do salonu a ja przyniosę coś do jedzenia i picia. Barbara przyniosła sok, sernik i ciasteczka z kawałkami czekolady. Rozmawialiśmy z nią aż w pewnym momencie przyszedł tata Harrego.
- Kogo ja widzę. - Powiedział Stive odłożył zakupy na podłogę i podszedł do nas. Co was tu sprowadza moje drogie dzieci.
- Jeśli nie zauważyłeś ja tu jeszcze mieszkam. - Odgryzł się Harry
- Wiem że tu mieszkasz, ale rzadko przyprowadzasz do nas Belle. Ja i Barbara chcielibyśmy ją lepiej poznać.
- Tato ależ spokojnie na to będziecie mieli naprawdę dużo czasu. - Powiedział Harry i uśmiechnął się do mnie.
- Co masz na myśli ? - Zapytał mężczyzna.
- Powiem Ci jeśli usiądziesz.
- No dobrze. - Powiedział Sitve i usiadł obok Barbary.
- Słucham, możesz mówić.
- taaa, będziecie dziadkami. - Powiedział szybko Harry
- Żartujesz prawda ? - Powiedział pytając Stive
- To świetna wiadomość.
- Ale jak to się stało ? - Ciągle pytał Stive
- Stive, musieli ze sobą spać. Inaczej dziecka by sobie nie zrobili. - Powiedziała Barbara na co wszyscy wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
- Barbara, wiem jak się robi dzieci, sam zrobiłem 2. - Powiedział zadowolony
- To po co się tak głupio pytasz ?
- A tak w ogóle kochani to gratulacje. Wreszcie będziemy mieli jakieś zajęcie.
- Tato chciałem Cię jeszcze poinformować że zaręczyłem się z Bellą.
- To świetnie. Powiedział
- Wiem.
- A kiedy ślub ? - Zapytała Barbara
- No jeszcze nie wiemy, ale uzgodnimy to i o wszystkim się dowiecie.
Barbara i Stive zaczęli się ze sobą sprzeczać a my w między czasie zrobiliśmy sobie zdjęcie. Wstawiłam je na instagrama z dopiskiem #najlepsza #kochająca #się #para #na #świecie #<3

____________________________________________
Kochani to już i aż 90 Rozdział. Mam nadzieję że am się podoba 
i że skomentuje go więcej niż jedna osoba ;)

piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 89 ( III )

 Poniedziałek
*Oczami Sony*
Miałam się ubierać na pogrzeb, ale zamiast tego siedziałam w bieliźnie na łóżku w sypialni. Nie miałam na nic siły, a tym bardziej na płacz. Wstałam z łóżka i założyłam sukienkę. Potem podłam do łazienki i ułożyłam sobie włosy. Na koniec poszłam przejrzeć się w lustrze. W sumie nie wyglądałam źle. wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Na dole czekali moi rodzice z którymi miałam pojechać na pogrzeb. Wsiadłam do auta i pojechaliśmy. Droga nie trwała długo. Kiedy dojechaliśmy na miejsce byli już rodzice Toma, Harry z Bellą, Niall z rodzicami, Louis i Jade oraz Liam  Sophia i Sara. Poza nimi był Stiv z żoną rodzina i znajomi Toma. Wszyscy podchodzili do mnie i składali mi kondolencje.
- Sony, bardzo mi przykro - Powiedziała Harry.
- Tak wiem, ale wszystko jest dobrze. - Powiedziałam i przytuliłam się do chłopaka
- Sony.- Powiedział Niall.
- Nie odchodź. Zostań ze mną. - Powiedziałam i złapałam go za rękę.
- Dobrze - powiedział i stanął za mną.
Po mszy wszyscy udaliśmy się na cmentarz gdzie pochowali Toma. Tak bardzo za nim tęskniłam że zaczęłam płakać, a Niall przytulił mnie do siebie.
- Nie płacz, musisz być twarda, dla niego. - Powiedział mi do ucha Niall. Spojrzałam na niego i automatycznie się uśmiechnęłam.
Po pogrzebie każdy pojechał w inną stronę. Rodzice Toma, kazali mi ich odwiedzać, na co się zgodziłam. Niall zaproponował mi podwózkę do domu a ja się zgodziłam.
- Ile masz urlopu ? - Zapytał Niall zapalając samochód.
- Stiv powiedział że tyle ile będę potrzebowała, żeby do siebie dojść.
- No i dobrze. Teraz musisz dużo odpoczywać.
- Wiem , Niall. Ale myślę że szybko zbiorę siły.
- Sony, a czy my .. no wiesz mogli byśmy spróbować znów być ze sobą ? - Spojrzał na mnie i zaczął się jąkać
- Niall, szczerze ? - Zapytałam chłopaka
- No tak
- Myślę że za wcześnie jest o tym myśleć, dopiero zostałam wdową a poza tym ie ufam Ci na tyle aby z tobą być. - Powiedziałam do chłopaka
- Rozumiem. - Powiedział i spuścił głowę.
- Niall, ale nie powiedziałam że nie możesz się starać. Nadal coś do Ciebie czuję, ale zrozum mnie. Potrzebuję czasu.
- Dobrze powiedział i wjechał na parking.
- dziękuję że mnie odwiozłeś. - Powiedziałam do chłopaka i dałam mu buzi w policzek.
- Nie ma za co, jesteśmy w kontakcie. - Powiedział a ja wyszłam z auta, a chłopak pomachał mi i wyjechał z parkingu, gdy ja przyglądałam się jak odjeżdża.
Nie wiedziałam Co mam zrobić, ale od piątku to u mnie normalne. Złapałam oddech i poszłam do mojego mieszkania. Zdjęłam buty, weszłam do kuchni i wzięłam gazetę. Usiadłam na kanapie i zaczęłam szukać wolnych mieszkań. Po pół godzinie znalazłam mieszkanie i umówiłam się z właścicielem, aby obejrzeć to mieszkanie. Przebrałam się i pojechałam pod wskazany adres. Gdy dojechałam zobaczyłam Przystojnego mężczyznę.
- Witam, piękną damę powiedział 
- Witam, Nazywam się Sony Phi.. znaczy Balck
- Miło mi Cię poznać. Co Cię interesuje ?
- Jakieś takie nie za duże ale nie za małe mieszkanie. - Powiedziałam uśmiechając się do mężczyzny
- Tylko dla pani ? - Zapytała się z uśmiechem
- Tak - odpowiedziałam
- To czemu ma pani obrączkę na palcu ? - powiedział
- Yyy,  - nie wiedziałam Ci powiedzieć
- Pokłóciła się pani z mężem ? - Zapytał
- Nie, ja tylko emm. Mój mąż nie żyje - Powiedziałam i spuściłam głowę.
- przykro mi, i przepraszam że o to zapytałem.
- Nic nie szkodzi. To pokaże mi pan to mieszkanie ? - Zapytałam
- Jasne. Zapraszam na 2 piętro. - Powiedział i zaprowadził mnie pod drzwi mieszkania. Gdy weszłam pierwsze co ujrzałam to korytarz. Szłam powoli po wypastowanej podłodze i skręciłam do dużego salonu. 
Weszłam po schodach do pierwszego pokoju i zobaczyłam małą sypialnię. i weszłam zobaczyć łazienkę w moim pokoju, była śliczna. Potem poszliśmy do pokoju gościnnego. Wróciliśmy na dół i obejrzałam jeszcze kuchnie na końcu korytarza. Cały dom był śliczny
- No i jak. Podoba się pani ? - Zapytał
- Oczywiście. To ile mam płacić miesięcznie ? - Zapytałam
- 5 tysięcy dolarów
- Zgoda.- Powiedziałam i podpisałam papiery najmu.
- O to pani kluczyki. Może się pani wprowadzić kiedy pani chce. - powiedział i uśmiechnął się do mnie.
- Bardzo dziękuję. - Powiedziałam i wyszliśmy razem z mieszkania.
- Mam nadzieję że będzie się pani miło mieszkało u mnie w mieszkaniu. - Powiedział podchodząc do swojego auta
- Dziękuję, ja też mam taką nadzieję. - Uśmiechnęłam się i wsiadłam do auta, po czym odjechałam.
*Oczami Harrego*
- Twojej mamy nie ma ? - Zapytałem
- No nie po pogrzebie musiała jechać do pracy. - Powiedziała Bella wchodząc do kuchni.
- Miałem się Ciebie zapytać.
- No co tam ? - Powiedziała wyjmując napój z lodówki
- Twoja mama wie że jesteś w ciąży ?

__________________________________________
Słoneczka mam nadzieje że rozdział się podoba i że docenicie moją
 pracę i go skomentujecie ;)
Liczę na was <3

sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 88 ( III )

Obudziłem dość wcześnie. Spojrzałem na zegarek była 7.15. Sony nadal spała a ja wstałem z łóżka. Poszedłem do toalety i ogarnąłem się trochę. Poszedłem do kuchni i zaparzyłem sobie kawę. Zdążyłem ją wypić kiedy ktoś zapukał do drzwi. Poszedłem i otworzyłem je otworzyć a moim oczom ukazali się rodzice Sony i Toma. No to wiedziałem teraz że jestem w dupie.
- Niall. - Powiedziała zaskoczona mam Sony
- Dobry. - Powiedziałem.
- Co ty tu robisz ? - Zapytała
- Przyszedłem chwile temu  do Sony. Chciałem zobaczyć jak się czuję.
- Kim ty jesteś młody człowieku ? - Zapytała Mama Toma
- Przyjacielem. To może ja pójdę ją obudzić ? - Zapytałem
- Dobrze by było. Wyszedłem z korytarza jak wystrzelony z procy. Wszedłem do salonu i podszedłem do dziewczyny.
- Sony, musisz wstać Twoi rodzice i teściowie przyjechali.
- Co ? Co im powiedziałeś ?
- że przed chwilą przyszedłem sprawdzić jak się czujesz. - Powiedziałem
- A co na to moi rodzice ?
- Nie za bardzo się cieszyli. W każdym bądź razie ja już idę. - Powiedziałem do dziewczyny i ruszyłem w stronę drzwi od salonu
- Niall. - Powiedziała
- Tak ?
- Dziękuję Ci. - Powiedziała i uśmiechnęła się do mnie
- Nie ma za co. Mam nadzieje że odbudujemy, naszą znajomość.
- Ja też. - powiedziała a ja uśmiechnąłem się do niej i wyszedłem z Salonu.
- Gdzie jest Sony. Zapytał jej tata
- Już idzie. Miło było mi państwa poznać. - powiedziałem i nagle podbiegła do mnie mama Toma
- Bardzo Ci dziękuję że się nią zainteresowałeś. - Powiedziała do mnie
- Nie ma mi pani za co dziękować. Sony jest moją przyjaciółką. Więc to normalne że się o nią martwię.
- No wiem, ale dziękuje Ci.
- Nie ma za co. A teraz muszę państwa przeprosić.
- No dobrze, w takim razie do zobaczenia. - powiedział tata Toma
- Do widzenia. - powiedziałem i wyszedłem.
Nie powiem ale to było dziwne doświadczenie. Wyszedłem budynku i udałem się na przystanek, z którego pojechałem do pracy. Kiedy skończyłem nudny dzień pojechałem do domu. Kiedy wszedłem pierwsze co usłyszałem to krzyk mojej matki
- Niall do jasnej cholery gdzieś ty był całą noc ? - Wrzeszczała na mnie
- Mogła byś na mnie nie krzyczeć ? - Powiedziałem do mamy
- Wiesz jak ja się o Ciebie martwiłam ?
- Wiem, ale nie krzycz na mnie jestem dorosły. - Powiedziałem do mamy
- To dowiem się gdzie byłeś całą noc ? - Pytała mama
- U Sony. - Powiedziałem krótko
- Słucham ?
- No byłem u Sony. Czy ja mówię po chińsku ? - Zapytałem się mam
- Ale ona ma męża. I wiesz o tym doskonale.
- No ma męża, leżącego od wczoraj w kostnicy.
- powiedziałem wchodzą co kuchni.
- Nie żartuj sobie, po co tam byłeś ? Czy ty chcesz zniszczyć jej małżeństwo ? - Zapytała
- Mamo, czy ja wyglądam na kogoś kto chce zniszczyć małżeństwo Sony, skoro To wczoraj zmarł. - Mówię jej to po raz drugi.
- To nie możliwe. Przecież wczoraj go widziałam i rozmawiałam z nim.
- Jak mi nie wierzysz to zadzwoń sobie do Sony.
- No to zadzwoń. i weź na głośno mówiący. - Jak chciała tak zrobiłem
- Cześć Sony przeszkadzam Ci ? - Zapytałem dziewczyny
- No w sumie to nie, właśnie wróciłam z rodzicami do domu, są trochę w szoku, w sumie tak samo jak i ja.
- Ale jak się czujesz ? - Zapytałem dziewczyny
- No nie najlepiej, jeszcze raz chciałam Ci podziękować za to że byłeś przy mnie, no wiesz kiedy tak naprawdę Cię najbardziej potrzebowałam. - Kiedy moja mama to usłyszała otworzyła usta z niedowierzania.
- No a a kiedy jest pogrzeb ? - Zapytałem
- W poniedziałek. No wiesz tak sobie pomyślałam że mógłbyś mi dotrzymać towarzystwa na nim.
- Jasne że tak. A Twoi rodzice mówili Ci coś o mnie ? - Zapytałem
- Tak nie byli zbyt zadowoleni że znów Cię widzą. Ale powiedzieli że to moja decyzja czy będę się z Tobą zadawała. Powiedziałam im że każdy zasługuje na drugą szanse, a ja teraz potrzebuje kogoś kto będzie spędzał ze mną dużo czasu. - Moja mama zaczęła płakać
- Sony tak bardzo ci współczuje. - Powiedziała ledwo łapiąc oddech
- Maura, nie płacz. Mnie też jest ciężko, ale ja wiedziałam że tak będzie.
- To za wcześnie. Nie zdążyliście się nawet sobą nacieszyć. - Powiedziała.
- Wiem ale nic na to nie poradzę. Takie już jest moje życie.
- Rozumiem. - Powiedziałam moja mama
- Zobaczymy się na pogrzebie. - Powiedziała Sony i rozłączyła się.
- Widzisz mówiłem, czemu ty nie chcesz mi wierzyć ? - Zapytałem mamy
- Przepraszam, nie chciałam Cię urazić. Po prostu raz już skrzywdziłeś Sony nie chciałam żeby robił tego po raz drugi.
- Wiesz, super naprawdę fajnie, że tak we mnie wierzysz. - Spojrzałem na nią i poszedłem do pokoju.

 ____________________________________________
Kochani Macie kolejny rozdział tak z okazji Andrzejek. 
Mam nadzieję że się wam spodoba :)
Liczę na wasze komentarze ;)

środa, 26 listopada 2014

Rozdział 87 ( III )

*Oczami Sony*
Siedziałam na krześle i byłam załamana. Czekałam na Harrego i Bellę, a przynajmniej wydaję mi się że będą raze. Nagle usłyszałam jakieś głosy i gdy tylko spojrzałam w lewo zobaczyłam biegnącego Harre, Bellą i Nialla. Szybko wstałam.
- Co on tu robi ? - Zapytałam zdenerwowana Harrego wycierając łzy. 
- Sony spotkałem się dzisiaj z Niallem żeby z nim pogadać i akurat zadzwoniłaś. - Powiedział zestresowany.
- Co ja Ci takiego zrobiłem, że mnie tak nienawidzisz ? - Zapytał Niall.
Spojrzałam na niego z pogardą i przytuliłam się się do Harrego.
- Co ja mam teraz zrobić ? - Zapytałam Stylesa
- Sony, nie wiem ale pamiętaj że zawsze Ci pomogę. Zawsze możesz liczyć na naszą pomoc. nie jesteś z tym Sama. - Powiedział Harry.
- Może i mnie nienawidzisz, ale pamiętaj że zawsze możesz do mnie zadzwonić i pogadać lub coś.
- Serio Niall, ty nadal chcesz się do mnie odzywać po tym jak tak bardzo Cię nienawidzę ? - Zapałam mu pytanie.
- Wiem że na to zasłużyłem. Byłem dupkiem i należy mi się, ale to nie zmienia faktu że nadal Cię kocham. - powiedział z uśmiechem
 Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się lekko.
- Wiesz powinnaś zadzwonić do rodziców Toma. - Powiedziała Bella.
- Masz rację, ale proszę was wrócicie ze mną do domu i zadzwonicie do rodziców Toma bo ja sama nie dam rady. - Powiedziałam do przyjaciół. 
- Jasne odwieziemy Cię do domu. - Powiedziała Bella
- Ale ja mam tu samochód - Odparłam
- No to ja pojadę twoim a Niall będzie kierował moim. - Powiedział Harry
- No dobra powiedziałam i Niall z Bella odwieźli mnie do domu. Gdy dotarliśmy do niego Bella zadzwoniła do rodziców Toma i powiedziała im o zaistniałem sytuacji.
- Jak się czujesz ? - zapytał Harry.
- Ja się nie czuję Harry. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Ja wiedziałam że Tom umrze, ale nie wiedziałam że opuści mnie tak szybko.
- Sony to jest szok dla każdego i każdy z nas będzie Cię wspierał. Rodzina Twoja i Toma ja Bella, Niall, Wendy Penelopa. Po prostu wszyscy. Poproszę ojca żeby dał Ci urlop do momentu aż nie wydobrzejesz. - Powiedział Harry
- Jeśli chcesz mogę zostać dzisiaj u Ciebie i dotrzymać Ci towarzystwa. - Zaproponował Niall.
- Nie wiem czy to dobry pomysł  - Powiedziała Bella.
- Nie , spoko. Jak bardzo chce może zostać. I tak nie mam na nic siły.
- No ok. - Powiedział Harry.
Bella i Harry posiedzieli u mnie z jakąś godzinę i poszli. Zostałam z Niallem sama w domu. Nigdy bym nie pomyślała że to on będzie mnie pilnował po śmierci Toma.
- Może chcesz herbaty ? - Zapytał siedząc na przeciwko mnie
- Jak chcesz to zrób. Na wierzchu jest. - Powiedziałam skulona na kanapie.
- A może głodna jesteś ? - Zapytał
- Nie. - Odpowiedziałam zimno. Chociaż to miło z jego strony że się troszczy.
- Ale Sony musisz jeść. - Powiedział Troskliwie.
- Teraz to już nic nie muszę. - Odpyskowałam
- Sony, nawet tak nie mów. Musisz żyć i funkcjonować, ale twojego dobra i dla dobra twojej przyszłej rodziny.
- Niall, jak byś nie zauważył to moja rodzinna właśnie się rozpadła.
- Nie mów tak. Nawet tak nie myśl. Wiem że bardzo Ci go brakuje, ale z czasem przyzwyczaisz się do tego. Poznasz kogoś i zakochasz się. Jesteś młoda masz dopiero 20 lat.
Może i jestem na niego mega wkurzona za to kiedyś mi zrobił, ale ludzie się zmieniają. Może on też to zrobił i teraz jest zupełnie inny. Może powinnam dać mu drugą szanse. Ale o czym ja myślę przecież właśnie kilka godzin temu zginął mój mąż. Ale z drugiej strony obiecałam mu że kogoś sobie znajdę. To nie znaczy że zrobię to teraz. Od tego całego myślenia nawet nie wiem kiedy usnąłem.
*Oczami Nialla*
Poszedłem zrobić Sony herbatę, a kiedy wróciłem ona już spała. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej sypialni. Sony przeżyła dzisiaj niezły szok i szkoda mi jej. Wyszedłem z jej pokoju i przymknąłem drzwi. Poszedłem do salonu i włączyłem sobie telewizor. Nagle zadzwonił do mnie Harry
- No i jak tam Sony ? - Zapytał
- Niedawno usnęła i zaniosłem ją do jej sypialni.
- I dobrze zrobiłeś, sen jej się przyda.
- Wiem. Jutro przyjeżdżają rodzice Toma nie wiesz o której ?
- Nie wiem, a czemu pytasz. - Zadał pytanie
- bo bym się zmył, żeby nie było przypału. Ale trudno powiem że jestem kolegą i przyszedłem rano żeby zobaczyć jak się czuję.
- Dobry pomysł. Ja gadałem o tym z ojcem i powiedział że da jej urlop jak najbardziej, powiedział że dużo przeżyła i musi wydobrzeć.
- No dobra ja kończę zobaczę co tam z Sony i idę spać.  - Powiedziałem do przyjaciela
- No dobra, opiekuj się nią.
-Dobrze. - Powiedziałem i rozłączyłem się. Wstałem z kanapy i poszedłem do salonu dziewczyny. Spojrzałem na nią, nadal spała ale jej sen był nie spokojny. Podszedłem do niej i pogłaskałem ją po głowie. Trochę się uspokoiła. Chciałem wyjść z pokoju kiedy usłyszałem głos Sony.
- Niall - Powiedziała
- Tak ? - Zapytałem
- Zostać ze mną w pokoju.
- Co masz na myśli ? - Zapytałem dziewczyny
- Połóż się obok. To wszystko. - Powiedziała
- Proszę - Powiedziała błagalnym głosem.
- Nie wiem czy to dobry pomysł. - Próbowałem się wykręcić.
- Niall, potrzebuje Cię teraz, nie rób mi tego. - Powiedziała
- No dobrze. Jeśli chcesz to położę się obok Ciebie. - Powiedziałem i też tak Zrobiłem.
Dziewczyna kiedy przytuliła się do mnie zasnęła.

________________________________________
Mam nadzieję że się podoba rozdział :)
Liczę na komentarze.

piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 86 ( III )

*Oczami Sony*
Wychodziliśmy właśnie od Harrego. Spojrzałam na Toma i zauważyłam że zbladł.
- Kochanie czy wszystko w porządku ? - Zapytałam chłopaka
- Tak, tylko głowa mnie boli. Spokojnie przejdzie mi. - Powiedział uśmiechając się do mnie
- Jesteś tego pewny ? - Zapytałam
- Jasne chodźmy już. To w domu wezmę tabletkę i położę się spać. - Mówił wsiadając do samochodu.
nie chciałam się już z nim kłócić żeby się nie musiał denerwować. W domu byliśmy po 15 minutach, a cała droga minęła nam w ciszy. Gdy tylko Tom wszedł do domu poszedł do apteczki wziąć leki na ból głowy, a ja w między czasie przebrałam się w piżamę. Leżałam na łóżku i czekałam na Toma, który leżał obok mnie w przeciągu 5 minut.
- Kochanie martwię się o Ciebie. Czy te badania wyszły na pewno dobrze ?
- Sony czy ty myślisz że bym Cię oszukał ? - Powiedział zdenerwowany
- No nie, proszę nie denerwuj się na mnie. Ja po prostu boje się o Ciebie.
- Rozumiem Cie skarbie, ale nie ma takiej potrzeby. - Powiedział i ujął moją twarz w swojej dłoni.
- Zróbmy sobie zdjęcie. - Powiedział
- Co ? Ale Tom, jesteśmy w piżamach
- No to co z tego ? 
Po długich namowach w końcu zrobiliśmy sobie zdjęcie w łóżku, porozmawialiśmy i poszliśmy spać. Rano musiałam szybko iść do pracy a Tom jeszcze spał, więc go nie budziłam. Ubrałam się i wyszłam. Pogoda jest paskudna, cały czas lało. W pracy dzień leciał mi strasznie wolno. Tom nie odebrał żadnego mojego telefonu, co bardzo mnie zaniepokoiło. Wróciłam do domu najszybciej jak tylko mogłam.
- Tom jesteś ? - Zapytałam, ale nikt mi nie odpowiedział. Weszłam do sypialni nie było go, w łazience nie ma , salon nie ma i na samym końcu weszłam do kuchni ale tam też go nie było. Usiadłam na krześle i zobaczyłam na lodówce kartkę. ,, Jestem w szpitalu na Hollywood st. Zostawiłem telefon jak możesz to przynieś mi - Tom"
No świetnie on poszedł do szpitala a ja nic o tym nie wiem. Wyjęłam jego telefon z kieszeni spodni i pojechałam do szpitala. po 10 minutach byłam na miejscu. podeszłam do recepcjonistki
- Przepraszam gdzie leży Tom Philips ? - Zapytałam
- Nie mogę o tym panią poinformować ? A Kim pani jest dla pacjenta ? Zapytała
- Żoną. To powie mi pani czy mam sobie sama znaleźć ?
- Sala 237
- Dziękuję - Powiedziałam i poszłam do sali
- Boże Tom czemu leżysz w szpitalu ? - Zapytałam chłopaka
- Ponieważ źle się czuję,a wydaję mi się że wyleczą mnie tu.
- Mogłeś chociaż napisać lub zadzwonić.
- Nie chciałem Cie martwić kochanie.- Powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy
- No dobrze - Powiedziałam uśmiechając się.
- Sony wiesz o tym że bardzo Cię kocham i jesteś dla mnie wszystkim. Pamiętaj o tym że zawszę będę przy tobie i będę Cię chronił Pamiętaj o tym zawsze okey ?
- Dobrze Tom Ja też Cię kocham. - Powiedziałam i złapałam chłopaka za rękę.
- Obiecaj mi że znów się zakochasz . Obiecujesz ?
- Tak obiecuję.
- Na zawsze razem - Uśmiechnął się
- Na zawsze razem - powtórzyłam
- Kocham Cię - Powiedział Tom i nagle aparatura zaczęła pikać. Nie wiedziałam Ci się dzieje i zaczęłam krzyczeć. Przyszedł lekarz i kazał mi się odsunąć. Zaczęli go reanimować a pielęgniarka wyprowadziła mnie z Sali. Zaczęłam płakać nie wiedziałam Co mam zrobić ponieważ wiedziałam że już go nie uratują. Usiadłam na krzesełku i schowałam twarz w swoich rękach. Po jakich 10 minutach podszedł do mnie lekarz.
- Pani Philips ? - Zapytał Lekarz
- tak, to ja  - Odpowiedziałam zapłakana patrząc na doktora.
- Jest nam bardzo przykro, ale nie udało nam się uratować pani męża. Przykro mi.
- Rozumiem, on i tak był chory na nieuleczalnego raka. Więc wszystko rozumiem. - Powiedziałam do lekarza, który odszedł ode mnie. Usiadłam na krzesełku i pierwsze co przyszło mi do głowy to zadzwoniłam do Harrego.
- No cześć Sony - Powiedział ciepły głos Harrego.
- Tomm.... on
- Sony co z Tomem ? - Zapytał
- On nie żyje. - powiedziałam załamana.
- Co gdzie jesteś ? - Zapytał 
- W szpitalu na Hoolywood
- Poczekaj tam na mnie, zaraz będziemy. - Powiedział i się rozłączył.
*Oczami Harrego*
- No tak że ona chciała ze mną chodzić, ale ja nie chciałem bo za bardzo kocham Sony.
- No rozumiem. Więc czemu ją zdradziłeś ? - Zapytała Bella
- Sam nie wiem, to po prostu moja głupota.
- Miejmy nadzieję że da się naprawić jakoś waszą relację. - powiedziałem kiedy usłyszałem dźwięk telefonu zobaczyłem Sony na wyświetlaczu.
- No cześć Sony - Powiedziałem
- Tomm.... on - Powiedziała zrozpaczona
- Sony co z Tomem ? - Zapytałem troskliwie
- On nie żyje. - powiedziałam załamana.
- Co gdzie jesteś ? - Zapytałem wystraszony
- W szpitalu na hoolywood
- Poczekaj tam na mnie, zaraz będziemy. - Powiedziałem i rozłączyłem się.
- Co się stało ? - Zapytała Bell 
- Tom nie żyje. - powiedziałem
- Co, gdzie ona jest trzeba do niej jechać jak najszybciej. - Powiedział Niall
- Niall ma rację, musimy teraz przy niej być. Ona nas potrzebuję. - powiedziała Bella
- Macie racje. - powiedziałem i wszyscy ruszyliśmy do samochodu
- Tak bardzo chce być teraz przy niej - powiedział Niall
- Będziesz miał teraz taka możliwość - powiedziałem do blondyna
Nie minęło 10 minut kiedy byliśmy na miejscu. Biegliśmy przez korytarz i  nagle zobaczyliśmy Sony siedzącą na krześle.
- Sony - Krzyknąłem do dziewczyny. Dziewczyna spojrzała na nas i wstała.
- Co on tu robi ? - Zapytała.

______________________________________________
Dzieje się. Ciężko mi było w ogóle pisać ten rozdział, ale kiedyś musiałam. Mam nadzieję że wam się podobał i wyrazicie swoje opinie w komentarzach co do rozdziału ;)

piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 85 ( III )

*Oczami Sony*
Stałam właśnie nie niekończącej się kolejce w Tesco. I tak sobie myślałam że powinni zrobić stoisko do  10 produktów wtedy byłyby mniejsze kolejki.  Nie minęło może 10 minut kiedy wyszłam ze sklepu. Załadowałam zakupy do samochodu i ruszyłam w stronę domu. Dzisiaj był bardzo pochmurny i zimny dzień, ale wcale się nie dziwie w końcu mamy połowę października. Stałam na światłach kiedy usłyszałam dźwięk telefonu.
- Hej Sony - Odezwał się zachrypnięty głos Harrego.
- Witaj Harry, co u Ciebie słychać ?
- Nic szczególnego, mam teraz chwilę przerwy w pracy i  Bell kazała zapytać się Ciebie czy ty i Tom jesteście dziś zajęci ? - Zapytał kiedy ruszyłam samochodem.
- Wiesz, to nie zależy ode mnie Tylko od Toma, bo nie wiem jak będzie się czuł. Ostatnio mówił że bardzo ciężko mu się oddycha i nie za bardzo może się przemęczać.
- No rozumiem, ale jakby coś to wpadnijcie dzisiaj do Belli do domu to posiedzimy i pogadamy. - Powiedział wesoło Harry.
- Jasne, porozmawiam o tym z Tomem. - Powiedziałam
- W takim razie do zobaczenia - Powiedział
- No pa - Odpowiedziałam i rozłączyłam się.
*Oczami Toma*
Właśnie czekałem w kolejce do lekarza, który miał mi powiedzieć o wynikach wczorajszych badań. Tak bardzo się bałem, bo nie chciałem zostawiać Sony samej kilka dni po naszym ślubie.
- Panie Philips zapraszam do gabinetu. - Powiedziała pielęgniarka.
Dlatego szybko wstałem, wszedłem do gabinetu i usiadłem na wskazanym przez doktora krześle.
- Tom, jak się czujesz ? - Zapytał kiedy usiadłem
- Do niedzieli było doskonale ale w poniedziałek dostałem zadyszki i ciężko mi się oddycha, boli mnie głowa i od wczoraj wszytko wypada mi z rąk bo nie mam siły ich utrzymać.
- Tom nie będę Cię okłamywał, bo mieliśmy być ze sobą szczerzy. Twoje wyniki są fatalne, twoje leki przestały działać i przez to nie zostało ci dużo czasu. Musisz uświadomić sobie że z każdym dniem będzie z tobą coraz gorzej. A wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze ? - Powiedział lekarz
- Nie.
- Twoje leki przestały działać 2 lata temu kiedy poznałeś Sony. To jest istny cud że twój organizm wytrzymał tyle czasu do waszego ślubu. To dzięki niej żyłeś dwa lata dłużej.
- Naprawdę ? To naprawdę świetna wiadomość. A ile czasu mi zostało ? - Zapytałem
- Nie daje Ci więcej niż miesiąc. - powiedział smutny
- Tak krótko, ale co ja mam powiedzieć żonie ? - Zapytałem załamany
- Nie mów jej bo się załamie, po prostu żyj normalnie.
- Okey. Bardzo Ci dziękuję. - powiedziałem do lekarza i podałem mu rękę.
- Nie ma za co, bardzo miło było cię poznać i bardzo fajnie się z Tobą pracowało.
- Mnie z Tobą również. Do zobaczenia. - Powiedziałem i wyszedłem z gabinetu. Wsiadłem do auta i pojechałem do domu. Gdy wróciłem poczułem zapach tortilli. Wszedłem do kuchni i zobaczyłem dziewczynę składającą jedzenie w ciasto.
- Witaj kochanie. - Powiedziałem do dziewczyny przytulając ją od tyłu.
- Cześć Skarbie, jak było u lekarza ? - Zapytała się i pocałowała mnie w usta.
- A dobrze, powiedział że wyniki są całkiem dobre, więc nie jest źle - skłamałem, dla jej dobra.
- No to super, ściągnij buty bo już jest obiad.
- Dobrze kochanie. - Powiedziałem ściągając buty w korytarzu. Wszedłem ponownie do kuchni i usiadłem przy stole.
- Dzwonił do mnie Harry. - Powiedziała nalewając soku do szklanek
- Tak i co chciał ?- Zapytałem
- Pytał się czy bylibyśmy w stanie przyjść dzisiaj do nich posiedzieć ? - Mówiła
- I zgodziłaś się ? - Zapytałem 
- Na początku chciałam z Tobą pogadać czy chcesz iść.
- Oczywiście. Miło będzie spędzić z nimi czas. - Powiedziałem zaczynając swoje jedzenie.
*Oczami Nialla*
- Niallu Jemsie Horanie. Czemu masz taki syf w pokoju ? - Zapytała mama
- Ponieważ nie chciało mi się posprzątać. I nie mów tak do mnie. - powiedziałem
- no tak zapomniałam synu że ty ciężko pracujesz i że jesteś tak leniwy aby posprzątać swój pokój.
- Dobrze nie denerwuj się, zaraz to posprzątam - Powiedziałem a naszą rozmowę przerwał dzwonek do drziw.
- Otworzę. - powiedziałem i zbiegłem na dół po schodach. 
Otworzyłem drzwi i zobaczyłem tam jedną z ostatnich osób które pomyślał bym że tu przyjdą.
- Cześć, mogę wejść ? 
- Jasne. - odpowiedziałem i wpuściłem gościa do salonu.
- Więc co Cię sprowadza w moje skromne progi.
- Chciałem pogadać. - Powiedział
- O czym ? O ślubie Sony ? Harry jeszcze dwa lata temu jak byś mnie tylko zobaczył zajebał byś mi bez zastanowienia.
- Wiem, ale chyba zmieniłeś się przez ostatnie 2 lata ? - Powiedział siadając na kanapie.
- Sony niestety jest innego zdania.
- Wcale się jej nie dziwie. A tak ogółem przyszedłem zapytać się co Cię sprowadza do Londynu ?
- Głównym powodem jest Sony, ale chyba nie mam co liczyć na jej odzyskanie.
- Trzeba wierzyć że kiedyś się uda nie ? - Uśmiechnął się do mnie.
- Rozumiem ze to ona powiedziała Ci że wróciłem ?
- Tak, ale to chyba dobrze. Może jutro wyskoczymy na piwo czy coś i pogadamy jak za starych lat ? - Zapytał Hazza.
 - No jeśli chcesz to możemy jutro gdzieś wyjść. Jest piątek, więc czemu nie.
- Rozumiem że nadal masz ten sam numer ? - Zapytał Harry wstając.
- taa - odpowiedziałem odprowadzając go do drzwi.
- No to się zdzwonimy stary. - Powiedział Harry i wyszedł.
Byłem trochę zdziwiony jak go tu zobaczyłem ale może da się wszystko naprawić. I on chce mi w tym pomóc.

 ______________________________________________
Kochani to już 85 rozdział i nie wierze że już tyle napisałam. Mam nadzieję że się podoba i będziecie zadowoleni ;)