sobota, 11 października 2014

Rozdział 78 ( III )

*Oczami Sony*
Szykowałam dzisiaj wszystko na przyjazd naszych rodziców i bardzo się stresowałam.
- Kochanie może Ci pomogę ? - Zapytał Tom
- Jasne, jak możesz to nakryj do stołu. - Powiedziałam zdenerwowana.
Kiedy skończyłam sałatkę usiadłam na chwilę przy stole i napiłam się soku. 
- Nie denerwuj się tak, kochanie. Nie ma czego się tak stresować.
- Ale Tom ja chcę żeby wszystko było idealnie.
- Wiem słoneczko i będzie. A teraz pozwól że usmażę kurczaka. - Powiedział zabawinie.
- No dobrze. To ja pójdę się już przebrać 
- Dobrze. - Powiedział zakładając fatruch.
Poszłam do naszego pokoju i stanęłam przed szafą ponieważ nie miałam pojęcia co założyć. Przeglądałam wszystkie ubrania i po piętnastu minutach wybrałam coś odpowiedniego. Pomalowałam się i uczesałam. Gdy skończyłam poszłam do kuchni zobaczyć jak Tom radzi sobie z kurczakiem.
- No to co słońce może ja przejmę pałeczkę ? - zapytałam ?
- Jasne a ja pójdę się przebrać. - Powiedział i odskoczył od kuchni jak poparzony.
Stałam i kończyłam smażyć kurczaka, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Odeszłam od kuchni i poszłam je otworzyć.
- Mamo ! - Powiedziałam radośnie
- Witaj córeczko.
- Jak ja dawno was nie widziałam. - Powiedziałam do rodziców.
- My ciebie też córeczko. - Powiedział tata i pocałowała mnie w czoło.
- Chodźcie do kuchni kolacja już gotowa. - Powiedziałam i zaprowadziłam rodziców do jadalni.
Zdążyłam ich zaprowadzić już musiałam otworzyć drzwi rodzicom Toma.
Rozpoczęliśmy kolację. Moi i Toma rodzice bardzo się polubili więc nie było wielkich kłótni ani sprzeczek. W połowi kolacji Tom wstał.
- Przepraszam że przerywam, ale ja i Sony chcieliśmy wam ogłosić że się zaręczyliśmy. - Powiedział chłopak
- Ojejku gratulacje. - powiedziała moja mama.
- Szczęścia moje skarby. - Powiedziała mama Toma.
- Planujecie już ślub ? - Zapytała moja mama
- Tak jeszcze w tym roku. - Powiedziałam
- a tak dokładnie ?
- No myśleliśmy nad końcem października - powiedział Tom.
- To i tak świetna wiadomość. Macie jeszcze trochę czasu żeby wszystko zaplanować. Powiedziała mama Toma.
- Wiem i nigdzie się nie śpieszymy. Będzie dobrze. - Powiedział Tom
- Ja myślę że pod koniec miesiąca zaczniemy chodzić z zaproszeniami.- Dodałam.
Na temat ślubu rozmawialiśmy całą kolację, a gdy skończyliśmy całą kolacje i rozmowę nasi rodzice poszli do domu.
- Boże myślałem że wżyciu stąd nie wyjdą. - Zaśmiał się Tom zbierając talerze ze stołu
- Nie tylko ty jeden. - Zaśmiałam się

 *Miesiąc później*

*Oczami Belli*
Siedziałam w domu i czytałam książkę, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i powoli ruszyłam w stronę drzwi. Kiedy je otworzyłam ujrzałam Sony i Toma.
- Hej Bell nie przeszkadzamy Ci ? - Zapytała przyjaciółka
- Jasne że nie a czemu pytasz ? - Zapytałam
- Chcieliśmy Cię odwiedzić. - Powiedział Tom.
- Jasne wejdźcie ale powiem wam że się nie spodziewałam waszej wizyty.
Weszła Sony a zaraz za nią Tom. Zaprowadziłam ich do salonu gdzie usiedli na kanapie.
- Chcecie się czegoś napić ? zapytałam
- Jakiegoś soku możesz nam wlać. - Powiedział tom łapiąc za rękę Sony.
- Ok już wam niosę.
Kiedy już przyszłam położyłam szklanki sok i ciasteczka na stole Sony zaczęła mówić.
- Ja razem z Tomem chcielibyśmy Cię zaprosić 25 października na nasze wesele.
Kiedy usłyszałam to zdanie opadła mi szczęka ale jednocześnie zaczęłam się cieszyć. Właściwie to zawsze myślałam że te słowa usłyszę od Sony i Nialla, ale z drugiej strony cieszyłam się z jej szczęścia. W końcu po tym co przeszła należy jej się.
- Boże tak bardzo się cieszę waszym szczęściem. Naprawdę. I tak jasne że przyjdę. Jak bym mogła przegapić wasz ślub.
- My też się bardzo cieszymy że za 2 miesiące będziemy mężem i żoną. - Zaśmiał się Tom.
- Życzę wam szczęścia ponieważ jesteście naprawdę słodką parą. A tak z ciekawości kogo już zaprosiliście ?
- Naszych rodziców, Maurę i Bobby'ego, Ojczyma Harrego z Narzeczoną, Wendy, Penelopę, Liama z nową dziewczyną, Sare, Zayna, Emmę, Louisa, Jade, Naszą rodzinę i znajomych dużo by wymieniać.
- A Nialla ?
- Nie. - odpowiedziała krótko
- O rozumiem. - Porozmawialiśmy jeszcze kilka minut na temat ślubu po czym wyszli. Ciesze się że biorą ślub. Więc ja nie mam nic do gadania.

_________________________________________________
No kochani tak jak już wcześniej wspominałam teraz rozdziały będą pojawiać się co tydzień i najprawdopodobniej będzie to sobota, no chyba że nie zdążę wam napisać rozdziału. Mam nadzieję że podoba wam się początek III sezonu ;)
Liczę na Komentarze :P

wtorek, 7 października 2014

Rozdział 77 ( III )

Gdy skończyłem trenować z Daphne poszedłem do biura się przebrać. Gdy wychodziłem pożegnałem się z Courtney. Nareszcie jest piątek jutro mam tylko dwie godzinki od 10 do 12 i weekend nareszcie. Wracając do domu wstąpiłem do sklepu po napój i coś na kanapki. Potem pojechałem prosto do domciu.Gdy przyjechałem zjadłem sobie kolacje. Nie miałem siły nawet oglądać telewizji nawet i tak nie ma tam nic ciekawego. Poszedłem wziąć prysznic, a gdy skończyłem wziąłem laptopa i zadzwoniłem do Sony ponieważ obiecałem jej to. Chwile to potrwało zanim się wiedzieliśmy, ale było warto.
- Hej Sony. - Powiedziałem uśmiechnięty.
- Cześć Harry, jak tam u Ciebie - Mówiła ziewając, wcale się nie dziwię ale u niej jest już nad ranem.
- Dobrze, jakieś 30 minut temu wróciłem z pracy, nie mam już siły. - Stwierdziłem
- Ja też jestem zmęczona. Mam teraz kilka dni wolnego ponieważ moje miejsce zajmuje stażystka i dali mi wolne.
- No i dobrze przyda Ci się. - Zaśmiałem się.
- No wież chodzę teraz cały czas zapracowana i wgl nie mam na nic siły.
- A jak tam u Ciebie bo słyszałem że jakieś 2 miesiące temu się przeprowadziłaś do swojego chłopaka.
- Tak, to prawda. wczoraj byliśmy na kolacji z okazji naszej 2 rocznicy i Tom mi się oświadczył. - Powiedziała podekscytowana.
- Na prawdę. Boże Sony to świetna wiadomość. - Powiedziałem zadowolony do dziewczyny
- Wiem, ale na razie ty wiesz jako pierwszy. Jutro przyjeżdżają moi i Toma rodzice no i zamierzamy im właśnie powiedzieć.
- będą zadowoleni.- Powiedziałem
- Bardzo bym chciała. Ogólnie dzisiaj już myśleliśmy o naszym ślubie. - Mówiła cicho
- Tak szybko ? - Zapytałem zdziwiony 
- Tak bo wiesz Tom jest chory i chcemy się jak najszybciej pobrać.
- A no tak mówiłaś mi. Nie za fajnie się zapowiada. 
- Wiem ale trzeba cieszyć się tym co mamy.
- No i ustaliliście już jakąś datę?
- Dokładną to nie, ale myśleliśmy nad październikiem.
- To bardzo szybko.
- A u Ciebie jak przygotowania do ślubu taty ? - Zapytałam
- No powiem Ci że całkiem dobrze, trochę się stresuje bo jestem świadkiem razem z Gemmą i boje się.
- Nie ma czego. A właśnie ostatnio Gemma była u mnie i byłyśmy na zakupach. Mówiła że dawno Cię nie widziała i że tęskni za tobą.
- Ja też za nią tęsknię i to nawet nie wiesz jak bardzo. Zobaczy mnie już za miesiąc.
-Wiem, no ale wiesz jak to siostry. - Powiedziała żartobliwie
- A jak tam moja Bella ?
- Całkiem dobrze. Ostatnio brała udział w sesji i zarobiła całkiem niezłą sumkę.
- Tęsknie za nią.- Powiedziałem smutno
- Ona za tobą też Harry. Nawet nie wesz jak bardzo. Ale ona musi grać ze względu na Denisa.
- Nie wiem po co on jej jest potrzebny do szczęścia skoro ma mnie ?
- Ona nie ma z kim spędzać czasu ja się z nią widzę naprawdę bardzo rzadko ponieważ pracuje i nie mam tyle wolnego czasu co ona.
- Ja cię doskonalę rozumiem. Ją w sumie też.
- Dora ja muszę kończyć ponieważ mam jeszcze jutro rano pracę a chcę się wyspać. Do usłyszenia Sony. - Uśmiechnąłem się
- Dobranoc Harry. - Powiedział i się rozłączyła. Schowałem laptopa i położyłem się spać.
*Oczami Nialla*.
- Jezus znowu przegraliśmy, ja nie wiem nasza drużyna odkąd ma nowego trenera prawie cały czas przegrywa. Co on z nimi najlepszego zrobił. - Powtarza się mój brat.
- kurwa Greg, gadasz o tym od wczoraj. Głowa mnie już boli. Nic ci na to nie poradzę, że przegrywają.
- No wiem przepraszam, Cię stary, idę zjeść obiad. - Powiedział brat.
- No dobra a ja idę oddać Lucy książkę którą już przeczytałem.
- Dobra jak przyjdziesz to zjesz obiad. - Powiedział kiedy wychodziłem. Szedłem sobie i włożyłem słuchawki w uszy. Akurat leciała piosenka Eda Sherana - Sing. Uwielbiam tego gościa. Kiedy byłem już niedaleko zaczepił mnie przyjaciel Oliver.
- Siema Nialler gdzie lecisz ?
- Idę do Lucy ponieważ pożyczyłem od niej książkę no i muszę ją oddać. - powiedziałem do chłopaka
- Od kiedy ty czytasz książki ? - Zapytał
- Czasami czytam. Wiesz Oll ty też byś czasem mógł poczytać. To rozwija mózg, ale twój już bardziej się nie rozwinie. - Powiedziałem ironicznie
- haha bardzo śmieszne.
- Uwierz mi, to jest śmieszne.
- Pójdziemy wieczorem na piwo ? - Zapytał Oliver
- jasne, wpadnij po mnie to wyskoczymy.
- Spoko zdzwonimy się. - Powiedział chłopak i pożegnaliśmy się. 
Szybko dotarłem do domu dziewczyny i oddałem jej książkę. Gdy wróciłem do domu zjadłem obiad. usiadłem na kanapie i zacząłem przeglądać coś w telefonie. Oglądałem zdjęcia z kiedy znalazłem moje zdjęcie z Sony. Boże to zdjęcie było robione tak dawno temu. To było jakoś 2 tygodnie przed naszym zerwaniem. Kurcze tak dawno o niej nie myślałem a tym bardziej jej nie widziałem. Ciekawe czy kogoś ma. Na pewno tak, penie ma kogoś lepszego niż ja.. a może ona jest z Harrym ? Nie to nie możliwe on kocha Bellę. Kurcze tak dawno ich nie widziałem. Pewnie oni nie chcą mnie znać. W sumie po tym co zrobiłem wcale im się nie dziwię. Kiedy ostatnio kontaktowałem się z moją mamą powiedziała mi że widziała się z Sony. Podobno wygląda inaczej. Wyładniała i jest w świetnej kondycji. No dobrze niech sobie będzie. Mnie też by przydała się jakaś dziewczyna, ale żadnej nie mogę sobie znaleźć a to może dla tego że każdą dziewczynę porównuję do Sony ? No ale nie ważne muszę przestać o niej myśleć. Tak długo wytrzymałem. Kiedy przyjechałem do brata dwa lata temu nie było ze mnie żadnego pożytku. Płakałem po nocach a w dzień byłem taki drętwy że nic nie robiłem bo nawet nie miałem ochoty. Kiedy wziąłem się w garść zacząłem flirtować z  każdą możliwie napotkaną dziewczyną, ale skończyłem z tym bo żadna mi się nie podobała. Jedyną osobą z którą nadal flirtuje to Lucy. Nie powiem bo ona jest naprawdę fajna i świetnie się dogadujemy i nadajemy na tych samych falach. to dobrze może kiedyś będę w stanie z nią chodzić.

__________________________________________________
Kochani chcę was poinformować że rozdziały będą pojawiać się rzadko ponieważ ja nie mam czasu pisać. Ale spokojnie postaram się aby rozdziały pojawiały się raz w tygodniu ;)
Zaczynając od przyszłego rozdziału ;)

piątek, 3 października 2014

Rozdział 76 ( III )

- Wendy daj spokój nie powinnaś mnie pytać o takie głupoty. - Powiedziałam do przyjaciółki
- Sony, ale ja potrzebuję tego.
- No dobrze, ale ode mnie tego nie dostałaś. - Powiedziałam
- Jasne jasne. - Powiedziała dziewczyna i schowała paczuszkę do torby.
- Jak Ci się mieszka z Tomem ?
- A wiesz, no jest naprawdę fajnie.
- Różni się od Nialla ?
- Że od kogo ? - Powiedziałam z niedowierzaniem
- Przepraszam nie powinnam o nim wspominać.
- Wen nie chodzi o to tylko dawno nikt o nim nie mówił i wiesz, no nie spodziewałam się.
- Jasne przepraszam. Ja... - naszą konwersację przerwał Stive.
- Dziewczęta jak miło was znów razem widzieć. - Powiedział zamykając drzwi od mojego biura.
- Co Cię do mnie sprowadza Stive ? - Zapytałam
- Przyszedłem Ci powiedzieć że już może iść. Skróciłem wam dziś trochę pracę ponieważ jest piątek.
- O jejku dziękuję. To naprawdę miłe z twojej strony.
- Wiem. A jak u Ciebie Wendy ? - Zapytał się dziewczyny, a ja zaczęłam się zbierać.
- Dobrze. Ale wiesz czasami brakuje mi tej atmosfery z Version.
- Trzeba było nie rzucać roboty.
- hahaha, bardzo śmieszne. - Zaczęli się śmiać
- To jest śmieszne. A tak przy okazji to macie już osobę towarzyszącą na ślub ?
- Ja idę z Tomem. - Powiedziałam z uśmiechem.
- Ja idę z Maxem. Powiedziałam.
Pogadałam z nimi jeszcze chwilę, ale musiałam jechać do domu żeby naszykować się na kolację.
Jechałam samochodem który dostałam od Toma na 20 urodziny. On jest naprawdę słodki. Wjechałam na parking i poszłam do windy aby udać się na 5 piętro do naszego apartamentu.
Weszłam do mieszkania zdjęłam buty i poszłam do naszej sypialni. Zdjęłam z Siebie wszystkie ubrania i poszłam pod prysznic. Kiedy skończyłam owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć włosy. Potem zaczęłam się malować. Gdy skończyłam założyłam sukienkę  i kiedy byłam gotowa poszłam do salonu.  Długo nie czekałam na Toma.
- Wyglądasz bosko. - Powiedział mężczyzna
- Dziękuję ty też.
Kiedy dojechaliśmy do restauracji zajęliśmy miejsca.
**********
- Pamiętasz jak się poznaliśmy ? - Zapytał Tom
- Jasne że tak, jak mogła bym zapomnieć. Szedłeś tyłem i na mnie wpadłeś a potem krzyczałeś że nie patrzę jak idę.
- Tak byłem wtedy kompletnym idiotom zanim się nie odwróciłem. Kiedy Cię zobaczyłem zakochałem się w tobie i już wtedy wiedziałem że jesteś ta jedyną. Te dwa lata tak szybko zleciało że nigdy bym nie pomyślał. Sony jesteś dla mnie najważniejsza na świecie i nic już tego nie zmieni. Dlatego chciałem się zapytać czy zechciałabyś zostać moją żoną ? - Powiedziała chłopak i uklęknął na kolana.
- Jasne że za ciebie wyjdę. Powiedziałam i przytuliłam chłopaka. Po kolacji wróciliśmy do domu i tam świętowaliśmy dalszą część naszej 2 rocznicy.
*Oczami Belli*
- Denis przestań mnie łaskotać. - Prosiłam chłopaka nie mogąc wytrzymać ze śmiechu.
- No dobrze już dobrze. Bo widzę że oddechu nie możesz złapać. Mówiłem ci że przegrasz.
- Nie była bym tego taka pewna. - Powiedziałam i uderzyłam chłopaka poduszką.
- O nie tego ci nie daruję. - Powiedział i oddał mi poduszką. i zaczęła się wojna na poduszki.
Ganialiśmy się po całym pokoju, ale skończyło się na tym, że oboje wylądowaliśmy na łóżku.
- I co teraz ? - Zapytał chłopak
- Nie wiem. - Powiedziałam zmęczona
- Dawaj buziaka. - Powiedziała chłopak i zaczęliśmy się całować. Uwielbiam takie chwile bo jest naprawdę słodko. On w ogóle jest cały słodki, ale nie słodszy niż Harry. No właśnie już niedługo go zobaczę bo przyjeżdża na ślub swojego taty, więc będziemy mieli okazje się spotkać.
- O czym tak myślisz ? - Zapytał chłopak
- A o kolejnej sesji. - Skłamałam.
- I tak wyjdzie świetnie jak każda. - Uśmiechnął się do mnie.
- No kochanie ja już się zbieram do domu bo mój brat za godzinę ma być w domu a wiesz jaki on jest.
- Ok. Nie zatrzymuje Cię. Do jutra powiedziałam.- Mówiłam odprowadzając chłopaka do drzwi.
- Do jutra. - powiedział i pocałował mnie.
Kiedy chłopak wyszedł poszłam do kuchni zrobić sobie kolację. Jutro ja i Sony mamy wolne więc obie się spotkamy pogadać. Niestety nie mamy dużo czasu na przyjemności bo cały czas pracujemy, ja ciągle gdzieś wyjeżdżam a Sony przeprowadza wywiady i pisze artykuły a to zajmuje jej bardzo dużo czasu. Ostatnio widziałyśmy się na jej przyjęciu niespodziance które organizował Tom. Tak to świetny chłopak. Bardzo się Ciesze że ona z nim chodzi świetnie do siebie pasują a  Sony nareszcie jest szczęśliwa. Tak teraz właśnie tak mogę to określić. Ostatnio kiedy z nią rozmawiałam powiedziała że jak zabraknie Toma to szybko nie będzie chciała układać sobie z kimś życia. I bardzo dobrze bo oni są idealni.
*Oczami Harrego*
Nareszcie chwila odpoczynku. Wszedłem do swojego biura jeśli tak to mogę nazwać bo jako trener boksu to moje biuro, przebieralnia i miejsce odpoczynku. Jest to nawet całkiem fajnie ale dobrze że za miesiąc będę już w domu w Londynie i będę mógł zacząć pracę i Astona. Tak to coś na co czekam. Nagle moją chwilę relaksy przerywa Courtney.
- No nareszcie Harry znalazłam Cie.
- Co się stało Carry ? - Zapytałam siadając normalnie na foltelu.
- Rayan dzwonił i kazał się jeszcze raz zapytać czy na pewno chcesz wrócić na stałe do Londynu. Bo wiesz on nie chce bo jesteś dobrym pracownikiem, uczniowie twoi też tego nie chcę i ja też nie chcę żebyś wyjeżdżał.
- Powiedz mu że ty się nie ma nad czym zastanawiać bo ja już podiąłem decyzję. i Wiem Carry że chciałabyś się ze mną umówić ale, gdybym nie był juz w kimś zakochany na 100% bym się z tobą umówił. Bo jesteś naprawdę śliczna, ale za bardzo ją kocham.
- Harry.. ona musi być prawdziwą szczęściarą. Masz może jej zdjęcie ?
- Jasne że mam. Proszę bardzo to Bella.
- Jejku jaka ona jest piękna. Kochasz ją więc czemu wyjechałeś ? - Zapytała
- Wiesz, miałem zostać ale postanowiłem wyjechać i wszystko poukładać.
- No dobrze, ty wszystko poukładałeś tu masz nowe życie a co z Bellą?
- Ona obiecała że będzie na mnie czekać, a poza tym chcę ją zabrać ze sobą na ślub mojego ojca.
- Ona wie o tym ?
- Nie, chcę jej zrobić niespodziankę, ale nie wiem co na to jej chłopak.
- To ona ma chłopaka. - Zapytała dziewczyna
- Tak, ale to nic poważnego. Powiedziała że poczeka na mnie i tak będzie.
- o jezu. Ja bym nie potrafiła rozbić tak komuś związku.
- Nie nazwał bym to związkiem. A teraz przepraszam Cię ale za 5 minut mam trening więc musze jeszcze iść do toalety. - Powiedziałem do dziewczyny i wyszedłem z pokoju kierując się to łazienki. Kiedy załatwiłem swoje potrzeby poszedłem na salę do mojej uczennicy.
- Dzień dobry panie Styles. - Powiedziała Daphne
- Witaj Daphne. Gotowa na trening ? - Zapytałem dziewczyny
- Zwarta i gotowa. - Zaśmiała się i zaczęliśmy trenować.

______________________________________________
Kochani z racji tego iż nie mam internetu, a siedzę u siostry to dodaję kolejny rozdział. 
Mam nadzieje że podoba się wam i skomentujecie ;)

środa, 1 października 2014

Rozdział 75 ( III )

 2 Lata Później.

Przez ostatnie dwa lata dużo zmieniło się w moim życiu. Wiecie co ? Zakochałam się, tak właśnie tak. Jakiś czas po przeczytaniu listu od Nialla nie potrafiłam się pozbierać, ale poznałam zajebistego chłopaka, a właściwie mężczyznę ma na imię Tom i ma 25 lat, mimo że jest pomiędzy nami 5 lat różnicy świetnie się dogadujemy i bardzo się kochamy, ale no właśnie jest jedno ale, Tom ma raka, którego już nie da się wyleczyć i przez chorobę stał się bezpłodny. Mężczyźnie nie zostało dużo czasu do życia przez co dużo czerpie z życia. Dzięki niemu nauczyłam się żyć na nowo.
Harry rzadko do mnie dzwoni ponieważ ma naprawdę mało czasu dla siebie i przyjechał w ostatnie święta do mamy i zajrzał do Londynu, ale nie spotkałam się z nim ponieważ spędzałam święta razem z Tomem u jego rodziców. A co do rodziców Harrego to na początku września Stive i Barbara się pobierają. Na ślubie i weselu ma być Anne, Gemma i Harry Styles oraz rodzina Stiva, rodzina Barbary. Przyjaciele z firmy w tym Ja, Wen i kilkoro innych tak samo jak Barbary. W sumie na weselu ma być około 200 osób, trochę dużo.
Wendy już nie chodzi z Harrym ponieważ się zakochała się. Tak od półtora roku jest w zawiązku z jakimś Maxem . Tak poznałam go i jest naprawdę bardzo uroczy. Wen ostatnio została prezenterką telewizyjna w MTV i nie pracuje już ze mną ale nadal się przyjaźnimy. Trochę brakuje mi tego że razem wychodziłyśmy na lunch ale wszystko da się przeżyć. 
Co do Belli to stała się króliczkiem Victoria Sicret's i zarabia całkiem dużo. Bell spotyka się Denisem naprawdę świetny chłopak, ale ona nie traktuje go poważnie bo chce wrócić do Harrego. Oni chodzą ze sobą już pół roku i wygląda serio na szczęśliwą. Ciesze się że każda z nas chociaż trochę ułożyła sobie życie.
A co do Nialla i Bena nie miałam z nimi kontaktu od dwóch lat. Z tego Co wiem to Niall zmienił numer a  o Benie przeczytałam tylko w jakiejś gazecie że ma dziewczynę, to dobrze może nareszcie się ustabilizuje.
Ja i Tom mamy jutro 2 rocznicę której nie mogę się doczekać.______________________________________________ Wiec to jest wprowadzenie mam nadzieje że wam sie podoba. Kolejny rozdział w sobote :3

niedziela, 28 września 2014

Informacja

Kochani tak więc to już koniec II części Black Winner, ale na całe szczęście będzie III część pod tytułem Black Winner ,, Last Chance". Jak myślicie czy chłopcy wykorzystają swoją ostatnią szansę ? Oby tak.
Bohaterów macie w załączniku a teraz możecie obejrzeć zwiastun. Miłego Oglądania i czytania :) Przepraszam ale yt odmówiło posłuszeństwa





sobota, 27 września 2014

Rozdział 74 - Epilog II części

Kiedy wróciłam do domu usiadłam na kanapie i wyjęłam list z torby. Otworzyłam go i zaczęłam czytać.
,, Kochana Sony
                Chciałbym na samym początku przeprosić Cię że nie dałem Ci go osobiście, ale pewnie gdy to czytasz nie ma mnie już w Londynie. Pewnie mojej mama powiedziała ci już że pojechałem do brata. Na samym początku chciałbym Ci podziękować. Tak, podziękować za to iż zakochałaś się w kimś takim jak ja, mimo iż nam nie wyszło właśnie dzięki tobie się zmieniłem, na lepsze oczywiście, bo na pewno nie byłem tą sama osobą zanim Cię poznałem. Dzięki tobie nie wdawałem się w żadne bójki, nie zaczepiałem ludzi na ulicy, ale nadal umiałem dać Ci bezpieczeństwo. Tak właśnie dzięki twojej osobie zrozumiałem czym jest prawdziwa miłość, lecz niestety za późno.
                 Chciałem Cię też przeprosić, za moją jebaną głupotę, którą posiadam oraz za to jakie krzywdy Ci nieświadomie wyrządziłem. Bardzo Cię przepraszam że byłem wielkim zazdrośnikiem i nie pozwalałem spotykać się z Benem mimo tego iż sam zacząłem spotykać się z Niną na której przejechałem się po raz drugi. Jest mi naprawdę przykro że nie mogę być teraz obok Ciebie ( gdziekolwiek to czytasz ) i robić z Tobą różne fajne rzeczy, ale chyba tak miało być. Kiedy to piszę nie mogę przestać płakać i cały czas staram się nie poplamić kartki, ale jeśli to zrobiłem bardzo Cie przepraszam, ale to łzy bólu, cierpienia, rozpaczy a co najważniejsze tęsknoty do Ciebie. Chyba przekonam się na własnej skórze że z tęsknoty można umrzeć.
                Chciałbym jeszcze raz spojrzeć na Ciebie i powiedzieć jaka jesteś piękna oraz ja bardzo jesteś dla mnie ważna. Przepraszam źle to ująłem chciałem powiedzieć że ty nadal jesteś dla mnie najważniejsza i nie wiem czy kiedyś zakocham się w kimś nie licząc Ciebie, bo mimo tego że nie ma Cię przy mnie to zakochuję się w Tobie, każdego dnia na nowo z podwojoną siłą. Tak. W tym liście chciałbym powiedzieć ci jeszcze tyle rzeczy ale brakuje mi już kartki, więc Chcę żebyś wiedziała że jeśli kiedyś jeszcze Cię spotkam, obiecuje że z Tobą porozmawiam, oraz mam nadzieję że opowiesz kiedyś o mnie swoim dzieciom, o tym jak byłem twoja miłością i o tym co razem przeszliśmy. Kocham Cię Sony, najbardziej na świecie i gdybym mógł zrobiłbym dla Ciebie wszystko, oraz cofnął bym czas i nigdy nie pozwoliłbym Ci odejść.
Twój Niall


Kiedy to przeczytałam nie mogłam powstrzymać się od płaczu, ponieważ to co napisał było takie, prawdziwe z głębi serca. Ja też bardzo chciałabym cofnąć czas i nie pozwolić mu do tego aby mnie zdradził. A najwidoczniej tak musiało być. Może kiedyś się zakocham i nauczę żyć od nowa...          ______ Mam nadzieje że  II część wam sie podobała i trzecia tez  sie wam spodoba. Licze na komentarze  :3

środa, 24 września 2014

Rozdział 73 ( II )

- Wiesz Bella, byłaś naprawdę dzielna. Kocham Cię - Wyszeptałem do ucha dziewczyny
- Podobało Ci się ? - Zapytała niepewnie, a ja nie spodziewałem się takiego pytania
- Skąd to pytanie ? - Zapytałem
- Ponieważ spałeś  z wieloma dziewczynami i pytam się czy Ci się podobało
- Bella nie porównuj siebie do innych dziewczyn. - Powiedziałem
- Czemu ?
- Bo wiesz pieprzyć się z kimś a kochać się, to są zupełnie dwie różne rzeczy. Z tymi dziewczynami nie łączyło mnie nic prócz seksu, a ja Cię kocham i kochałem się  pierwszy raz w życiu. A jeśli Ci tak bardzo zależy na odpowiedzi to tak podobało mi się cholernie i byłaś najlepsza z tych wszystkich dziewczyn.
- Ja też cię kocham Harry, właśnie dlatego Ci się oddałam.
- Wiesz dałaś mi więcej ni mogłaś mi dać - Uśmiechnąłem się do niej
- Co ?
- Siebie i swoją cnotę. - Powiedziałem na co dziewczyna zaczęła się śmiać a ja przy okazji wyszedłem z niej zdjąłem prezerwatywę i włożyłem do opakowania, po czym położyłem się obok dziewczyny.
- Musisz wyjeżdżać ? - Zapytała dziewczyna 
- Taka okazja może się nie powtórzyć.
- Wrócisz ? - Zapytała
- Tak ale nie wiem kiedy. - powiedziałem patrząc dziewczynie prosto w oczy
- Harry, obiecaj mi że wrócisz. Nie chcę żebyś mnie w ogóle zostawiał. Bo kiedy znów Cię odzyskałam po raz kolejny Cię tracę.
- Hej, hej kochanie głowa do góry, jasne że wrócę. Ale pamiętaj, to ty nigdy mnie nie straciłaś i nie stracisz.
- Tylko nie obraź się jak rano nie obudzisz się obok mnie, ale mam samolot a nie chcę cię obudzić. Dziewczyna przytaknęła i wtuliła się we mnie.
- Kocham Cię - wyszeptała i poszła spać.
Gdy obudziłem się rano dziewczyna cały czas była we mnie wtulona, więc musiałem się wyślizgnąć i ułożyłem pościel w rulon aby miała się czo czego przytulić. Ubrałem się i podszedłem do dziewczyny.
- Kocham Cię - Powiedziałem i pocałowałem dziewczynę w czoło spojrzałem na nią ostatni raz i zszedłem po cichu na dół i poszedłem do auta. Ta noc była świetna i mimo tego że ona robiła to pierwszy raz żadna z tamtych dziewczyn nie mogła się równać z Bellą. Spojrzałem na dom i ruszyłem po Sony, która powinna już na mnie czekać. Śpieszyłem się więc droga do dziewczyny nie zajęła mi dłużej niż 10 minut normalnie zajęło by mi to z 25. Kiedy dojechałem po dom dziewczyna właśnie wychodziła
- Masz niezły refleks- Powiedziała dziewczyna, wsiadając do samochodu
- Dziękuję ty też - Zaśmiałem się
- Więc po co mam wracać twoim autem do domu twojego taty ? - Zapytała
- Bo nie ma go kto odebrać, Odwożąc auto do mojego taty masz dzisiaj wolne. - powiedziałem
- Serio ? - Zapytała
- Jasne że tak. Wen mi powiedziała że idziecie dzisiaj na galę. A ty masz się świetnie bawić. - Powiedziałem
- Ok. - odpowiedziała kiedy dojechaliśmy wziąłem torby i ruszyliśmy w stronę odprawy. 
- No więc niestety musimy się żegnać.- powiedziała Sony
- Pamiętaj że ja wrócę. - Powiedziałem do dziewczyny widząc jak zaczyna płakać
- No tak wiem, ale rozstania są takie bolesne i trudne. - Mówiła przytulając się
- Wiem, ale pamiętaj że będziemy rozmawiać na skajpaju, są telefony a poza tym będę się starał was odwiedzać w wolnej chwili.
- No ok. Kocham Cię Harry - Powiedziała rozpaczliwie i mocnej mnie przytuliła
- Ja Ciebie też Sony, ja Ciebie też. - Powiedziałem głaszcząc ją po plecach
- Pamiętaj opiekuj się Bellą i zacznij żyć na nowo. - Spojrzałem na dziewczynę Dałem jej kluczyki od auta i pocałowałem w policzek.
- Nawet się nie zorientujesz kiedy wrócę. - Powiedziałem odchodząc.
*Oczami Sony*
Stałam tam i przyglądałam się ze łzami w oczach jak Harry odchodzi. Może tak powinno być ? Może powinnam się znów zakochać ? Może w końcu powinnam zapomnieć o Niallu ? Bo może po prostu tak powinno być  ? Odstawiłam samochód Harrego do Stiva a później wróciłam do domu. Trochę nie bardzo wiedziałam co mam ze sobą zrobić. ponieważ Ben pojechał pożegnać się z rodzicami i wróci w niedziele, Bella i Wendy są w pracy a Niall, właśnie Niall. Nie mam pojęcia gdzie można go zobaczyć kurwa Sony przestań o nim myśleć masz nauczyć się żyć od nowa nie możesz myśleć o przeszłości. Zrób sobie herbatę. Wstawiłam wodę i położyłam się na kanapie nawet nie zauważyłam kiedy usnęłam
Kiedy się obudziłam była 15, długo spałam bo aż 5 godzin. Gala zaczynała się o 18 a raczej czerwony dywan więc powoli zaczęłam się szykować. Wzięłam długi relaksujący prysznic, pomalowałam się wysuszyłam głowę wyprasowałam sukienkę. Zjadłam jakąś kanapkę i ubrałam się w sukienkę. Kiedy wychodziłam była 17 a musiałam pojechać do Wendy aby zostawić u niej samochód ponieważ jej kolega będzie nas zawoził. Ruszyłam się i po 15 minutach byłam u Wen. Dziewczyna właśnie rozmawiała ze swoim kolegą. Wyszłam do nich i przywitałam się
- Cześć jestem Sony - powiedziałam do chłopaka
- Hej jestem Conor miło mi Cie poznać. - odpowiedział i podał mi rękę na do podałam mu swoja.
- No to co trzeba się ruszyć bo na na galę szybko nie dojedziemy. Wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy. Po 50 minutach byłyśmy na miejscu. Wysiadłyśmy a Wen powiedziała że jak będzie miał przyjechać to mu napisze sms'a. Uśmiechnęłyśmy się do chłopaka i poszliśmy w stronę czerwonego dywanu.  W pewnej chwili zaczęli nas wołać paparazzi i robili nam zdjęcia. Wendy miała bardzo ładną sukienkę, zresztą ona zawsze ślicznie wygląda we wszystkim.
- Sony - Zawołał jeden z paparazzi Więc lekko się uśmiechnęłam. Wendy i ja odeszłyśmy już z Czerwonego dywanu kiedy obie usłyszałyśmy
- Bella pokaż się - Zawołał jakiś fotoreporter. Odwróciłam się i zobaczyłam moją przyjaciółkę.

***
Odprowadzałam właśnie Bena na lotnisko.  Znów dziwnie się czuję żegnając się
- Bardzo Ci dziękuję że chciałaś mnie odwieźć - powiedział Ben
- Nie ma sprawy to nic wielkiego. Chociaż to mogę dla Ciebie zrobić. - Uśmiechnęłam się lekko
- Będę za tobą tęsknił.
- Ja za tobą też.
- A może po prostu nie byliśmy sobie pisani ? - powiedział chłopak
- Może po prostu tak musi być. - odpowiedziałam mu i przytuliłam się do Bena
- Zadzwoń czasem. - Powiedziałam do chłopaka
- Okey. Obiecuję. - powiedział do mnie pocałował mnie w policzek na pożegnanie i zniknął.
Nienawidzę rozstań ale chyba tak musi być.
Jechałam samochodem kiedy zaczęło padać. Włączyłam wycieraczki i przejechałam obok super marketu, który znajdował się obok domu Nialla. Jechałam wolno kiedy zobaczyłam zmoknięta Maurę. Podjechałam obok.
- Może podwieźć ? - Zapytałam
- Sony ? Dziecko drogie spadłaś mi z nieba. - Uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi.
- Co robisz w tej dzielnicy o 20 ? - Zapytała kobieta
- odwoziłam Bena na lotnisko. Wyprowadził się do Sydney.
- O Jezu. Zerwałaś z nim ? - Zapytała
- Nie miałam wyjścia, nie chciałam z nim jechać. Za dużo już tu przeszłam żeby znów zaczynać od początku.
- Będzie dobrze Sony.
- Wiem. Już to przerabiałam  - Odpowiedziała do kobiety.
- A ty czemu jesteś sama na zakupach gdzie Bob i Niall ? - Zapytałam wjeżdżając na podjazd domu Nialla
- Bob został dziś dłużej w pracy a Niall...
- Co Niall ? - Spytałam
- On wyjechał, do swojego brata.
- Co ? Dlaczego ? - Pytałam bardzo ciekawa czemu to zrobił
- Stwierdził ze jesteś szczęśliwa z Benem a on za bardzo Cię skrzywdził i nie mógł znieść tego że cię stracił dlatego zadzwonił po kolacji do swojego brata Grega i zapytał się czy może się do niego wprowadzić. Greg dawno go nie widział więc nie miał nic przeciwko. - mówiła grzebiąc w torbie
- Ale, po co się wyprowadzał ?
- Powiedział że musi przemyśleć, a teraz wszystko kojarzy mu się z tobą. Dał mi ten list. Nie otwierałam go a noszę go przy sobie na wypadek gdybym Cię gdzieś spotkała. No a dzisiaj trafiłam na Ciebie i proszę. Dziękuję że mnie powiozłaś, mam nadzieję że niebawem znów się spotkamy. - Kiedy wypowiadała ostatnie zdanie wysiadła z auta. Pomachała mi i pobiegła do domu. Siedziałam na fotelu w aucie nie wiedząc w jak w szybkim czasie moje życie się rozpierdoliło. Przecież to jakaś jedna wielka paranoja. Schowałam list do torby i wyjechałam z podjazdu kierując się do mojego apartamentu.