niedziela, 15 lutego 2015

Epilog

- Przyj kochanie. - Sony była cała spocona i blada. Była wykończona ponieważ rodziła od trzech godzin.
- Jest mi przykro - Powiedział lekarz. Spojrzałem na niego zdezorientowany.
- Jak to jest panu przykro ? - Zapytałem.
- Pańska żona urodziła martwe dziecko. - Sony momentalnie zaczęła płakać a mi też się zrobiło strasznie przykro. Przytuliłem się do dziewczyny.
- Wszystko będzie dobrze. - Starałem się ją jakoś pocieszyć ale wiedziałem że nie będzie dobrze.
- Ale nasze dziecko. - Zaczęła płakać i przytuliła się do mnie jeszcze mocniej. Po dwóch godzinach płaczu zasnęła.
Następnego dnia wróciliśmy do domu. Sony nie odzywała się, ale wiem że nie była na mnie zła tylko była wściekła na to że poroniła.
- Mogę sprawić że poczujesz się lepiej. - Podszedłem do dziewczyny i wyszeptałem jej do ucha.
- Co masz na myśli ? - Spojrzała na mnie.
- Chodź a Ci pokażę. - uśmiechnąłem się, a dziewczyna zrozumiała o co mi chodzi.

5 LAT PÓŹNIEJ

- Melisa. Zaraz spóźnimy się do przedszkola. - Wrzasnąłem z dołu, a po chwili Sony razem z naszą córką zeszły na dół.
- Cemu mama nie moze mnie zawieść do pzeckola ? - Dziewczynka spojrzała na Sony, a później na mnie. Ukucnąłem przed nią.
- Ponieważ mamusia jest w ciąży i za kilka dni będziesz miała braciszka. - Dziewczynka spojrzała na Sony a ona się uśmiechnęła.
- Mamo ? - Odezwała się Mel.
- Tak ?
- Kochas to dziecko w bzuchu ? - Sony wyglądała na zdezorientowaną.
- Tak, córeczko. - Zaczynałem się niecierpliwić.
- To cemu je zjadłaś ? - Nagle wybuchnąłem naprawdę głośnym śmiechem i spojrzałem na rozbawioną Sony.
- Nie zjadłam ja po prostu... pogadamy jak będziesz starsza. - Westchnęła a ja wyszedłem z domu.

10 LAT PÓŹNIEJ.

- Mamo, tato. - Wrzasnęła Melisa kiedy weszła do domu. Ja w tym czasie grałem z Brayanem na konsoli.
- Czego wrzeszczysz, nikt nie jest głuchy. - Odezwał się chłopak.
- Oh zamknij się. - Wymamrotała Mel.
- Bez takich. - Sony wyszła z kuchni i spojrzała na mnie, a później oboje spojrzeliśmy na dziewczynę.
- Więc co jest takiego ważnego ? - Zadałem jej pytanie popijając piwo.
- Chciałam wam powiedzieć że mam chłopaka. - Nagle Brayan zaczął się śmiać.
- A kto by Cię chciał ? - Odezwał się syn, a ja szturchnąłem go aby się uspokoił.
- spotykam się z Lukiem. - Uśmiechnęła się dziewczyna.
- Z Lukiem Stylsem ? - Zadałem jej pytanie.
- Tak. - Zaczęła piszczeć.
- To wspaniale. - Powiedziała moja żona
- Ten świat schodzi na psy. - Wymamrotałem a syn zaczął się śmiać.

******
Wieczorem do naszego domu przyszedł Louis z Jade ze swoimi dziećmi Nicole i Robertem. Później Harry z Bell oraz Luke i Madie a na samym końcu przyszedł Liam z Sophią z synem Dylanem.
Siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy na różne tematy.
- Harry, słyszałeś o tym że moja córka spotyka się z twoim synem ? - Spojrzałem na Harrego, a Sony mnie szturchnęła.
- Luke z Melisą ? - Zapytał krztusząc się jedzeniem. 
- Tak, powiedziała nam to dzisiaj. - Uśmiechnąłem się.
- Wreszcie będziemy prawdziwą rodziną. - Powiedziała Bella.
- Nie cieszysz się Niall ? - Zapytał Louis.
- Ciesze się ale wiecie, to nasze dzieci. - Wzruszyłem ramionami.
- Czy ktoś ma tu coś jeszcze do powiedzenia. - Odezwał się Liam, a wszystkie oczy były skierowane na mężczyznę.
- Madie i ja spotykamy się od jakiegoś czasu. - Ogłosił Dylan, syn Liama.
- Nicole jest moją dziewczyna od 3 miesięcy. - Ogłosił mój syn. Byłem w szoku.
- Ciekawe z kim będzie umawiać się Robert jak będzie starszy. - Jade odezwała się a Soph uśmiechnęła się.
- Prawdopodobnie z naszą córką. - Liam na nią spojrzał. 
- że co ? - Wszyscy się odezwali.
- Jestem w ciąży Liam. - Powiedziała podekscytowana Soph a wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć.
To normalny dom wariatów.

THE END


Jak skończyły wszystkie pary.
Robert i Lea
Zayn i Emma

_____________________________________________
 O Mój Boże nie mogę uwierzyć że to już koniec opowiadania. Normalnie płaczę. Dziękuję za prawie 8 tysięcy wyświetleń za 176 komentarzy i dziękuję za rok wspólnie razem spędzony. Tak bardzo się do was przywiązałam jesteście najlepsi.Cóż mogę jeszcze powiedzieć, bardzo mi miło że spodobały się wam moje bazgroły. Było by mi bardzo miło gdyby każdy z was zostawił po sobie po sobie komentarz ten ostatni raz. A jeśli ktoś się za mną stęsknił zapraszam waz na mojego kolejnego bloga
Mam nadzieje że tak samo przypadnie wam do gustu jak Black Winner.
Kocham Was <3

środa, 11 lutego 2015

Rozdział 105 ( III )

- Idź sobie do Viki.- Powiedziała oburzona i zrzuciła mnie z łóżka. Spadłem na podłogę ale od razu wstałem.
- Czemu to zrobiłaś ? - Zadałem jej pytanie i spojrzałem na dziewczynę, a ona odwróciła ode mnie wzrok.
- Ponieważ nie jesteś już moim chłopakiem i nie życzę sobie, abyś był ze mną w jednym łóżku. - Wrzasnęła a ja przewróciłem oczami.
- Nie wiem o co ci chodzi. Ja i Victoria nic nie zrobiliśmy. - Podszedłem, ale Sony zrobiła krok do tyłu.
- Ignorowałeś mnie cały wieczór, myślisz że jak się czułam ? - Spojrzała na mnie. W jej oczach mogłem zobaczyć smutek.
- Wiem spierdoliłem wszystko ok. ? Ale naprawdę nie chciałem. - Dziewczyna pozwoliła mi się zbliżyć do siebie.
- Zawsze to robisz. Wszystko zepsujesz. - Wiem że ma rację. Włożyłem rękę do kieszeni, aby znaleźć to czego szukałem.
- Wiem. Wyjdź za mnie. - Wreszcie to powiedziałem a on spojrzała na mnie jak na debila.
- C-co ? - Była w szoku, dało się to zauważyć.
- Wyjdź za mnie. - Uklęknąłem na kolano i pokazałem dziewczynie pierścionek zaręczynowy.
- Zwariowałeś. - Przewróciła oczami.
- Proszę, ja Cię kocham. -  Wstałem na równe nogi. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie.
- Ja też Cię kocham. - Podeszła i pocałowała mnie. Byłem w szoku, nie spodziewałem się tego ruchu, ale jestem tak kurewsko szczęśliwy.
- Mam rozumieć że to znaczy tak ? - Spojrzałem na brunetkę a ona się zaśmiała.
- Tak. - Zdążyła odpowiedzieć a ja podniosłem dziewczynę do góry i obróciłem. Sony zaczęła piszczeć. Tak bardzo ją kocham, uwielbiam ją uszczęśliwiać.
******
- Wal się Niall.  - Udawała obrażoną ale i tak wiem że się na mnie nie gniewa.
- Dobra, pojadę z tobą. - Powiedziałem a Sony przytuliła mnie.
- Wiedziałam że się zgodzisz. - Uśmiechnęła się i wyszliśmy z mieszkania dziewczyny.
Dziś Bella miała rodzić, a Sony chciała być w tej chwili ze swoją przyjaciółką. Droga minęła nam spokojnie, ale kiedy wjechałem na parking szpitala dziewczyna wyskoczyła z samochodu i pobiegła do szpitala. Gdy przyszedłem Sony trzymała na rękach swojego chrześniaka.
- Więc jak mu daliście na imię ? - Spojrzałem na Harrego który siedział obok Bel.
- Luke. - Odezwała się dziewczyna.
- To fantastycznie. - Powiedziałem.
******
Nasze wesele było cudowne. Wielu gości, a Sony nareszcie nosi moje nazwisko. Tak bardzo się cieszę że wreszcie się pobraliśmy i możemy wspólnie zacząć życie. Tyle przeszliśmy i jestem pewny że czeka nas w życiu jeszcze na pewno dużo różnych przeszkód. Ale wiem że razem Damy radę.


_________________________________________
Kochani, niestety ale jest to ostatni rozdział Black Winner. W niedzielę dodam epilog, oraz swoje przemówienie. Mam nadzieję że Black Winner wam się podobał.

piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 104 ( III )

*Oczami Sony*
Niall trzymał mnie za rękę kiedy wchodziliśmy na salę. Była pięknie udekorowana. Cała ta uroczystość była cudowna. Chciałabym, aby moje wesele było tak śliczne, cóż było śliczne, nie licząc rozmowy z Niallem, a na tamtą chwilę nie chciałam z nim rozmawiać.
- Boże Niall jak tu jest ślicznie - Odezwałam się do chłopaka kiedy zajmowaliśmy miejsca.
- Na naszym ślubie, też będzie cudownie. - Posłał mi ciepły uśmiech i usiadł po mojej prawej stronie.
- Niall, Sony poznajcie moją przyrodnią siostrę Victorię. - Odezwał się Harry a Niall, wypluł całą zawartość z buzi na stół.
- Niall, co ty wyprawiasz ? - Zapytałam się chłopaka a on na mnie spojrzał.
- Ja, nic, nic. - uśmiechnął się sztucznie i oboje spojrzeliśmy na Vicki
- Miło nam Cię poznać - Odezwałam się a rudowłosa się uśmiechnęła.
- Mnie was też. - Powiedziała dziewczyna cały czas przyglądała się Niallowi. W tym momencie mimo że byłam z nim pokłócona czułam się zazdrosna.
*****
- Jak się bawisz na weselu ? - Zapytała Jade. Spojrzałam na dziewczynę i westchnęłam
- Szczerze ? Do kitu. Od 3 godzin Niall spędza czas z Victorią lub Harrym. To wkurzające. - Mówiłam ze łzami w oczach, mam już dostyć.
- Mam już tego dość. To koniec. Idę pogadać o tym z Niallem. - Wstałam od stołu i poszłam poszukać chłopaka, a gdy go zobaczyłam tańczył z Viką. Podeszłam do nich.
- Niall możemy pogadać ? - Zapytałam a blondyn spojrzał na mnie i odeszliśmy od dziewczyny.
- Co ty wyprawiasz ? - Zadałam pytanie chłopakowi.
- Ja... nie wiem o co ci chodzi - Próbował udawać głupiego
- Nie udawaj idioty Niall. To że jesteśmy pokłóceni nie oznacza że możesz spędzać sobie czas z Victorią. Jesteś chujem Niall. Z nami koniec - Krzyknęłam do chłopaka i odeszłam od niego. Miałam łzy w oczach on jest taki popierdolony. Poszukałam Harrego.
- Harry przepraszam Cię, ale źle się czuję i nie obrazisz się jak już pojadę do hotelu ? - Skłamałam chłopakowi, ale musiałam to zrobić. Zdziwił się.
- No właśnie widzę że coś z tobą jest nie tak. Ale ok. Pogadamy jutro. - Uśmiechnął się do mnie i przytulił mnie a ja wyszłam z sali.
*Oczami Nialla*
No gratulacje Niall, właśnie wszystko schrzaniłeś. Wkurzyłem się i uderzyłem ręką w ścianę. Kurwa jak boli. Mądry Niall. Usiadłem przy stole i napiłem się. Nie obchodziło mnie tak naprawdę wszystko oprócz Sony. Musiałem do niej wrócić i pokazać jej że mi na niej zależy. Dlatego Zawsze nosze przy sobie jedną rzecz.
Gdy wróciłem do hotelu na pieszo ponieważ Sony zabrała auto wszedłem do pokoju. Dziewczyna już spała więc ja też rozebrałem się i położyłem.
*****
- Niall wyłaź z mojego łóżka. - Krzyknęła dziewczyna.
- Sony przestań. - Otworzyłem oczy i spojrzałem na dziewczynę. Była wściekła
- Idź sobie do Victori - Powiedziała oburzona i zrzuciła mnie z łóżka.



Przepraszam że taki krótki, ale zabrakło mi weny. Mam nadzieje że nie jesteście źli. Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział ;c

piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział 103 ( III )

*Oczami Nialla*
- Sony możesz się pośpieszyć ? W życiu tam nie dojedziemy jak będziesz się tak wlekła. - Wiem że jest na mnie zła, ale to nie oznacza że nie może się streścić. 
- Cóż, ślub jest jutro. Więc zdążmy. - Westchnąłem i wyszedłem za nią z domu. Zamknąłem drzwi i wsiadłem do auta. Spojrzałem na dziewczynę nie patrzyła na mnie. Położyłem swoją rękę na jej udo, a jej wzrok spoczął na mnie.
- Wiem że jesteś na mnie zła. Ale ja naprawdę nie chcę się z Tobą kłócić. - Spojrzała na mnie, ale po chwili odwróciła wzrok.
- Jedź bo się spóźnimy.- Wymamrotała, a ja ruszyłem.
Cała nasza droga minęła w ciszy. Kiedy dojechaliśmy do Holmes Champel, pojechaliśmy do naszego hotelu i wzięliśmy klucze do pokoju.
******
- Niall, wstawaj. - Usłyszałem głos Sony z drugiej strony łóżka. Mimo że byliśmy pokłóceni to spaliśmy w jednym łóżku.
- Co ? - Zapytałem zaspanym głosem.
- Jeśli nie chcemy się spóźnić musimy zacząć się już szykować. - Wstała z łóżka i poszła do łazienki. Cóż szykowanie do ślubu nie wyszło nam aż tak długo, jak się tego spodziewaliśmy. Wyszliśmy z hotelu i pojechaliśmy do kościoła. Było już tam naprawdę dużo osób Zobaczyłem w tłumie Liama, więc ja i Sony podeszliśmy do niego.
- Liam - Krzyknąłem a chłopak od razu się odwrócił.
- Horan, jak dawno cię nie widziałem. - Uśmiechnął się i przywitał mnie.
Liam był razem z Sophią, cóż pasowali do siebie, ale ja i tak wolałem kiedy był z Sarą. Niby się dogadują, ale rzadko ze sobą rozmawiają. Sony rozmawiała z Zaynem i Emma. Nie spodziewałem się tego, ponieważ ostatni raz widziałem ich na wyspie w sumie.
Przed chwilą do Sony dołączyła Jade z Louisem
Każdy wszedł do Środka a ja zostałem sam. Byłem drużbą na ślubie
Zobaczyłem że Harry i Gemma wysiada z samochodu i idzie w naszą stronę.
- Gotowy ? -  Zadałem pytanie chłopakowi, który właśnie przede mną stanął.
- Stresuje się, ale nie jest źle. - Odpowiedział z uśmiechem na twarzy. Gemma poprawiła go lekko i weszliśmy do środka. Sony siedziała w pierwszym rzędzie razem z Louisem, Jade i Sarą. Kiedy przechodziłem obok uśmiechnąłem się do niej, a ona to odwzajemniła. Harry przywitał się z księdzem i czekaliśmy tylko na Bellę, która zaraz miała się zjawić w kościele.
- Jak Ci się układa z Sony ? - Gem spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
- Nie jest źle. - Odpowiedziałem jej i usłyszeliśmy marsz weselny. Wszystkie oczy zwróciły się w stronę dziewczyny. Wyglądała naprawdę pięknie. Szła z ślicznie upiętymi włosami i przepaską we włosach, wygląda naprawdę słodko w tej sukni ślubnej, kiedy jest w siódmym miesiącu ciąży. Podeszła do Harrego i uśmiechnęła się.
- Bella, wyglądasz niesamowicie, seksownie. - Wyszeptał Harry ale udało mi się usłyszeć. Dziewczyna się zaśmiała i zaczęła się ceremonia.
- Więc dobrze przejdźmy do najważniejszej części ślubu. Harry, powtarzaj po mnie przysięgę. - Powiedział ksiądz, a Harry skinął głową na znak zgody.
- Ja Harry Styles biorę Ciebie Bello za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. - Harry wydusił z siebie tę przysięgę drżącym głosem. Wcale mu się nie dziwię ponieważ, najprawdopodobniej wyglądałbym identycznie.
- Bello, teraz twoja kolej. - Odezwał się kapłan.
"Ja Bella Moon biorę Ciebie Harry za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. - Bel wypowiedziała te słowa, a z jej oczu popłynęły łzy. Harry uśmiechnął się, do dziewczyny.
-Ogłaszam was mężem i żoną, teraz pan młody może teraz pocałować pannę młodą. - Zakochani pocałowali się a wszyscy zaczęli wiwatować.

Jak słodko,  prawda ? 
Mam nadzieję że rozdział się wam podoba, a kolejny już w piątek

piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 102 ( III )

W salonie pojawiła się piękna rudowłosa dziewczyna. Spojrzałem na Bellę i widziałem że nie była zadowolona z mojej reakcji.
- Harry, Bella chciałam wam przedstawić moją córkę Veronicę.
- to ty masz córkę.? - Zapytałem kiedy parzyłem na kobietę.
- Tak przyjechała do nas kilka razy, kiedy ty wyjechałeś, a na ślubie jej nie było ponieważ miała końcowe egzaminy, więc musiała je napisać. - Mówiła z zachwytem kobieta
- Mimo nam Cię poznać - Wybełkotała Bel.
- Mnie was również. Mama Tyle mi opowiadała o tobie Harry i o tym że masz narzeczoną.
- O. - Powiedziałem bo tylko to, udało mi się wydusić z siebie. Barbara nigdy nie wspominała że ma córkę, nigdy. Dziewczyna cały czas się uśmiechała. Usiadła na przeciwko mnie.
Jedliśmy a Barbara cały czas nadawała, jaka to jej córka nie jest uzdolniona i mądra. Rzygać mi się chciało ale mogłem zobaczyć, że ona też nie jest zadowolona z tego co mówi jej mama.
- Więc Harry, czym się zajmujesz ? - Zapytała Veronica
- Cóż jestem, trenerem boksu w Londyńskim klubie. - Wybełkotałem jedząc sałatkę.
- A ty Bella ? Tak dobrze powiedziałam - Zapytała dziewczyna
- Ta, no ja jestem modelką, a przynajmniej byłam zanim nie zaszłam w ciąże. - Powiedziała i bawiła się palcami owiniętymi wokół kubka. Vicki spojrzała się na Bel ze zdziwieniem, a ta nie zwracała na nią uwagi.
Kolacja minęła w całkiem miłej atmosferze, ale Bel nie wyglądała na zbyt zadowoloną z tego że mam przyrodnią siostrę. W sumie ja też nie byłem, ale może ona jest całkiem spoko. Nasza wigilia szybko dobiegła końca i wszyscy razem posprzątaliśmy. Ja i Bella mieliśmy zostać tu na noc i tak też zrobiliśmy. Ja z Bel spaliśmy u mnie w pokoju, a Vicki spała w pokoju gościnnym, który najprawdopodobniej na jakiś czas będzie jej pokojem.
Rano wstałem i wziąłem prysznic. Gdy wracałem do pokoju spotkałem Viki w krótkiej bluzce i szortach. Wyglądała Seksownie
- Hej Harry, wyspałeś się ? - Zapytała dziewczyna
- Tak, ja zazwyczaj się wysypiam. - powiedziałem krótko
- Harry, wiesz mam wrażenie, że ty mnie nie lubisz oraz twoja narzeczona. - Powiedziała smutno
- Co, skąd Ci to przyszło do głowy ? - Zapytałem dziewczyny i spojrzałem lekko zdezorientowany.
- Widziałam jak ty i Bella patrzeliście na mnie, jak byście nie wiedzieli że istnieję. - Mówiła przygnębiona.
- No wiesz może dlatego, że Barbara nic nam nie mówiła że ma córkę. - Powiedziałem i zszedłem na dół.
Święta minęły nam dość szybko, a ja i Bella tuż po nowym roku mamy zamiar zamieszkać razem i przygotować dom na przyjście naszego dziecka.
*Kilka miesięcy później*
Już za tydzień jest moje wesele i trwają przygotowania na tę uroczystość. Ja i Bella chcemy żeby nasz ślub był oryginalny więc postanowiliśmy że odbędzie się on w moim rodzinnym mieście w Holmes Chapel, Bella była w Londynie i załatwiała sprawy związane z suknią ślubną, oraz moim garniturem. Byłem naprawdę bardzo zestresowany całym tym weselem, ale najbardziej bałem się, że całe nasze małżeństwo nie wypali i po jakimś czasie się rozwiedziemy, ale wtedy bym się już nie pozbierał. Kocham Bellę i oddałbym za nią życie. Oczywiście nie maiłem w planach aby żenić się tak wcześnie, ale skoro moja księżniczka jest w ciąży nie chcę aby dziecko było nieślubne.
- Harry do jasnej cholery pośpiesz się. Musimy iść porozmawiać z księdzem. - Wrzasnęła z dołu moja mama, kiedy wychodziłem z pokoju.
- Kobieto, czego ty się tak wydzierasz ? Zdążymy na czas. - Próbowałem opanować sytuację
- To się rusz, ponieważ musimy jechać jeszcze na lotnisko - Mówiła spokojniejszym tonem, a ja zamykałem drzwi.
- Po jaką cholerę ? - Wrzasnąłem na mamę, a ta spojrzała się na mnie wzrokiem zabójcy
- Po gówno Harry. Twoja siostra wraca z Francji na twój ślub. - Powiedziała wsiadając do mojego samochodu. Całkowicie o tym zapomniałem. Ponieważ Gemma pojechała do Francji na studia sztuk pięknych i w tym roku kończy ostatnią klasę, i specjalnie wraca na moje wesele. Bardzo się z tego cieszyłem, ale nie myślałem że przyjedzie aż tydzień przed ceremonią.
*Oczami Belli*
- A co myślisz o tej ? - Zapytałam siedzącą Sony na przeciwko mnie kiedy wychodziłam z przebieralni.
- Nie jest zbyt opięta, no wiesz jesteś w 7 miesiącu ciąży. - Stwierdziła i uśmiechnęła się lekko.
- Jest naprawdę dobra, a poza tym będę ją miała na sobie tylko raz, i nie jest ciasna - Zaśmiałam się, a dziewczyna kazała przymierzyć mi następną, która była ostatnią do przymierzenia.
- A ta ? - Zapytałam, dziewczyna spojrzała i kazała wziąć tę sukienkę. Cieszyłam się bo gdy przyjrzałam się w lustrze to mnie też się spodobała.
Podeszłam do kasy i dałam sprzedawczyni moją skunie. Zapakowała ją, a ja zapłaciłam i wyszłyśmy ze sklepu.
- Podekscytowana ślubem ? - Zapytała mnie Sony wsiadając do auta. Spojrzałam na nią a ona się uśmiechnęła.
- Jasne że tak, ale nigdy nie myślałam ze wyjdę za mąż w wieku 21 lat. To trochę wcześnie ale nie jest źle.- Spojrzałam na nią. a ona jechała ulicą.
- Nadal jesteś pokłócona z Niallem ? - Kurcze oni ostatnio cały czas się kłócą. Sony nie za bardzo chce o tym rozmawiać, ale wydaje mi się że oni ze sobą zerwą.
- Teoretycznie tak, ale idziemy razem na wasz ślub. - Chociaż tyle. Wiem, że on jest ostatnio nadpobudliwy ale nie wiem czemu. Wkurza się o byle co.
- A o co tym razem się posprzeczaliście ? - Byłam ciekawa jej odpowiedzi, ale nie byłam pewna czy mi odpowie.
- A nic ważnego. On zawsze ma jakiś problem, czasami mam z nim ochotę zerwać, ale po prostu nie mam wystarczającego powodu. - Nie dziwie się, cały czas się sprzeczają o głupoty więc nie musi z nim zrywać.
- Cóż, mam nadzieje że się wam ułoży. - Powiedziałam kiedy stałyśmy na światłach a ona westchnęła.
- Ja też. - Powiedziała ledwo słyszalnie, ale ja to usłyszałam. Reszta drogi minęła w ciszy.

__________________________________________
Więc tak prezentuje się 102 rozdział. Mam nadzieje że się podoba. Jestem przekonana że zbliżamy się już do końca tej części, która najprawdopodobniej jest ostatnią częścią Black Winner.
Kolejny rozdział już za tydzień

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 101 ( III )

Gdy recepcjonistka powiedziała w której sali znajduje się Bella ja i Sony od razu się tam udaliśmy. Weszliśmy do środka a Styles i Moon siedzieli czekając na wyniki.
- Jak się czujesz ? - Spytał Harry
- Nie jest źle. Dostałam znieczulenie i nie boli mnie aż tak bardzo, więc jest ok. - powiedziała i usiadła na krzesełku obok nich.
- Mam twoje wyniki. - Powiedział lekarz
- Dean wiesz co, dobijasz mnie. - Powiedziała Sony.
- Spokojnie Sony. A więc Bella, twoje wyniki są pozytywne więc nie masz czego się obawiać.
- To dobrze. - Odetchnął Harry.
Wszyscy wyszliśmy ze szpitala i pojechaliśmy moim samochodem do mnie do domu. Po drodze odwiozłem Darcy, bo chciałem być pewny że będzie bezpiecznie w domu. Gdy dojechaliśmy do mnie. Harry i Bella zostali u nas trochę. 
- może chcecie się czegoś napić ? - Zapytałem
- Ja się napiję herbaty. - Powiedziała Bel
- A ja jakiegoś soku. - Powiedział Hazz
- Mnie też możesz wlać coś do picia. - Powiedziała Sony.
Poszedłem i wlałem napoje do szklanek i zaniosłem im.
- Dzisiejszy dzień był mega dziwny. - Powiedziała Bella
- Tak, tym bardziej że ta debilka znów chciała mnie zabić, i będę musiała znów zeznawać w sądzie. - Westchnęła w Sony
- Kochanie, wszystko będzie dobrze. Przy mnie jesteś bezpieczna. - Powiedziałem i usiadłem obok dziewczyny całując ją w czoło.
- O tak Niall, ja już widziałam jak jestem przy tobie bezpieczna, ja ty nie straciłeś życia to ja bym to zrobiła. - powiedziała do mnie sarkastycznie a Harry i Bella zaczęli się śmiać.
- Naprawdę Sony, bardzo zabawne. - Powiedziałem
- Wiem kochanie, ja to wiem. - Uśmiechnęła się ładnie.
Harry i Bella siedzieli u mnie dobre 2 godziny kiedy zaczęli się zbierać. A ja i Sony zostaliśmy sami.
- Wiesz, znów będę musiała wziąć wolne. Stive mnie zabije. - powiedziała przygnębiona.
- Skarbie, dobrze wiesz że to nie była twoja wina. - Mówiłem aby pocieszyć Sony.
- No wiem, ale może wezmę tylko dwa tygodnie żeby rana się zagoiła. - Powiedziała
Spojrzałem na dziewczynę, uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem ją.

*Kilka tygodni później*
Właśnie schodziłem na dół ponieważ rodzina schodziła się do nas na wigilię. W domu było już pełno mojej rodziny.
- Niall ! - Zawołał mój brat Greg.
- Stary - Powiedziałem do brata i razem przytuliliśmy się do siebie.
- Wujek Niall - Wykrzyczał mały Theo.
- Witaj mały skrzacie. - powiedziałem do chrześniaka.
- Dawno Ce nie widziałem - Powiedział chłopczyk.
- Ja Ciebie też nie. Stęskniłem się za tobą. - powiedziałem do niego kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. 
- Idziesz ze mną otworzyć ?- Zapytałam Theo
- Ocywiście wujku. - powiedział a ja postawiłem go na podłodze i złapałem za rękę. Podeszliśmy do drzwi i gdy je otworzyłem zobaczyłem piękną dziewczynę na przeciw mnie która skradła moje serce.
- Cześć. - Powiedziała, a ja gestem ręki pozwoliłem jej wejść do środka.
- Wyglądasz obłędnie. - powiedziałem do pięknej brunetki.
- Dziękuję Niall, ty też wyglądasz świetnie. - odpowiedziała
- Wujku cy to jest Sony ? - Zapytał Theo
- Tak Theo, to jest właśnie Sony. - Powiedziałem do siostrzeńca i uśmiechnąłem się do dziewczyny kiedy się rozbierała.
*********
- Sony jesteś taka zabawna - Powiedział Greg
- dziękuję, ty też - odparła i uśmiechnęła się do niego.
- Jak ja się Cieszę, że znów jesteście razem tylko że teraz widać iż jesteście szczęśliwi. - Powiedziała moja mama
- Ja też się cieszę. Niall wreszcie zrozumiał prawdopodobnie czym jest prawdziwa miłość, a ja postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. - Powiedziała i oparła się głową o moje ramie.
Uwielbiałem na nią patrzeć jest taka słodka, wiem że nie zasługuję na nią, ale będę się starał jak tylko jest to możliwe, żeby odzyskać jej stracone zaufanie do mnie.
- Siedzieliśmy tak wszyscy do momentu aż każdy się rozszedł. Sony i ja siedzieliśmy pijani na kanapie w salonie.
- A pamiętasz jak w drugim dniu oblałem Cię z Liamem wodą. - powiedziałem
- tak, byłam wściekała na Ciebie, ale miałam do ciebie słabość. Byłeś wtedy niemożliwy.
- Wiem, ale gdybym nie był to bym nie pocałował cię przed wspinaczką górską na wyspie. - Stwierdziłem marszcząc Brwi.
- Wystraszyłeś mnie tym. Nigdy bym, nie pomyślała że zrobisz coś takiego. - Zaśmiała się
- Sony ile mnie ominęło przez te dwa lata ? - Zapytałem dziewczyny
- W skrócie. Przechodziłam załamanie nerwowe po tym jak mnie zostawiłeś, jakiś czas później poznałam Toma, spędzałam z nim każdą wolną chwilę. Moje życie legło w gruzach kiedy powiedział mi że ma raka i jest bezpłodny. Poznałam jego rodzinę, wszystko zaczęło się układać, tęskniłam z tobą bardzo, często widywałam się z twoją mamą, opowiadała mi trochę jak tam u ciebie. Zawsze po powrocie od twojej mamy płakałam w nocy, ale przyzwyczaiłam się do tego. Pojechałam pewnego dnia do Mullingar i gdy miałam zapukać do twojego brata, zobaczyłam w oknie jak świetnie bawisz się z przyjaciółmi, więc chwile postałam i potem wróciłam do auta. Byłam na ślubie Stiva z Tomem i Od dwóch lat spotkałam Harrego, a potem brałam ślub, ale ty przyszedłeś.
- Naprawdę byłaś w Mullingar ? - Zapytałem dziewczyny
- Tak, ale widziałam jak się świetnie beze mnie bawisz, więc nie chciałam Ci przeszkadzać. Bałam się że mnie wywalisz że robię Ci wstyd przed przyjaciółmi.
- Sony, ty nigdy nie zrobiłabyś mi wstydu. W prawdzie nie wiem jak bym zareagował, ale na pewno bym cie nie wygonił. - Powiedziałem do dziewczyny.
- Serio ? - Zapytała
- Jasne, a poza tym naprawdę dużo przegapiłem. Powinienem wtedy być przy tobie. A nie byłem - Powiedziałem do dziewczyny i złączyłem nasze usta w pocałunku.
*Oczami Harrego*
Ja i Bella właśnie podjechaliśmy pod dom mojego ojca. Wysiadłem pierwszy i otworzyłem dziewczynie drzwi abyśmy mogli wejść do domu mojego ojca. Gdy byliśmy już w środku Bella zdjęła swój płaszcz, tak jak ja. Weszliśmy do salonu.
- Synu. - Powiedział entuzjastycznie ojciec
- Cześć. - Odpowiedziałem i odwzajemniłem jego uścisk.
- Bella - Krzyknęła Barbara
- Witaj . - Powiedziała i przytuliła mnie lekko.
- Siadajcie  - Powiedziała kobieta, więc też tak uczyniliśmy.
Było już wszystko nakryte do stołu i nawet nie wiem na kogo czekaliśmy ponieważ nie zaczynaliśmy. Rozmawiałem z Bellą kiedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Barbara wstała i udała się, aby je otworzyć. Nagle ktoś wszedł i zaczął się rozbierać, a gdy skończył wszedł do salonu. Miałem napój w ustach kiedy do salonu weszła śliczna rudowłosa dziewczyna. Spojrzałem na nią i wyplułem całe moje pice z buzi.

_____________________________________________
Kochani mam nadzieje że rozdział się podoba. A tak poza tym nie wiem czy rozdziały nie będą w soboty. Zobaczycie kiedy wstawię następny rozdział.
Kocham Was <3

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 100 ( III )

*Oczami Nialla*
Siedziałem sam w domu kiedy ktoś zaczął pukać. Wstałem z kanapy i otworzyłem drzwi. Zobaczyłem Harrego z Bellą a za nimi Darcy. Cała trójka wbiegła do domu i zamknęli drzwi jak poparzeni.
- Co jest grane ? - Zapytałem
- uciekaliśmy przed Kim. - Powiedziała Bella.
- Co ? - Zapytałem
- No uciekaliśmy przednią bo przybiegła do nas za Darcy. Ona chce ją zabić i chyba nas też. - powiedział wystraszony Harry.
- Bella wszystko ok? Chodź usiądziesz. - Powiedziałem do dziewczyny która była blada niczym ściana.
- Bella, spójrz na mnie - Mówił do niej Harry.
- Harry przepraszam Cię. - Powiedziała dziewczyna.
- To nie jest twoja wina, a z dzieckiem będzie wszystko ok. - Mówił czule do brunetki
- To ty jesteś w ciąży ? - Zapytała Darcy
- Tak, w trzecim miesiącu. - powiedział zadowolony Harry.
- Gratulacje. - Uśmiechnęła się dziewczyna.
- Przyniosę Ci wodę. - Powiedziałem do Belli. Tak szybko jak wyszedłem tak przyszedłem. Darcy siedziała na kanapie a Harry obok Belli. Wziąłem telefon i zadzwoniłem do Sony, ale nie odbierała. Wystraszyłem się bo kiedy jechaliśmy do szpitala Sony wspominała że Kim jest na wolności ale nie brałem tego na poważnie i myślałem że chce mnie tylko zagadać. Kurwa teraz zacząłem się o nią bać. Wszyscy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Spojrzeliśmy na siebie, Harry wstał i podszedł do mnie oboje poszliśmy w stronę drzwi. Spojrzeliśmy a za drzwiami była Kim. Harry, Bella i Darcy poszli się schować a ja otworzyłem dziewczynie drzwi.
- Niall - Uśmiechnęła się dziewczyna
- Kim co ty tu robisz ? - Próbowałem udawać zaskoczonego.
- Wiesz odwiedzałam Darcy no i powiedziała mi gdzie mieszkasz więc postanowiłam Cię odwiedzić. - powiedziała ciepło
- Jasne wejdź. - powiedziałem do dziewczyny.
- ładnie się urządziłeś. - powiedział wchodząc do środka
- Dzięki. Wiesz nie che nic mówić ale przeszłaś w mało odpowiednim momencie. - Powiedziałem do dziewczyny.
- Oj przepraszam. Pogadamy chwilkę i sobie pójdę bo muszę coś załatwić.
- No ok. - powiedziałem.
- Nadal jesteś z Sony ? - Zapytała wchodząc za mną do kuchni.
- Tak jestem. - odpowiedziałem jej po długim namyśle
- Ty też się postarałeś o to że jest w ciąży ? - Zapytała
- Nie. I raczej daleko nam do tego, a czemu o to pytasz ? - Zapytałem nalewając dziewczynie soku.
- Bo wiesz widziałam się dzisiaj z Bellą, która jest w ciąży z Harrym, więc myślałam że jak tak wszyscy bardzo się przyjaźnicie to Sony też jest w Ciąży.
- A co ma jedno do drugiego.
- Nie wiem sama. Gdzie masz Sony ? - Pytała
- Tu jestem. - Powiedziała dziewczyna stojąc w progu.
- Witaj. - Powiedziała i chciała do niej podejść lecz ta się odsunęła.
- Nie powinnaś siedzieć za kratkami ? - Zapytała
- Wyszłam na warunkowym, moja droga. - Powiedziałam do Sony.
- Wyjdź stąd - Powiedziała do dziewczyny.
- Bo co mi zrobisz ? - Zapytała
- Zadzwonię na policję i powiem że wtargnęłaś na posesję, mimo tego że dostałaś zakaz zbliżania się do mnie. - Zagroziła jej.
- Nie zrobisz tego. - Powiedziała
*Oczami Sony*
- Jasne że tak. Kiedy widziałam cie ostatnim razem chciałaś mnie zabić. - Powiedziałam do dziewczyny
- I zrobię to jeszcze raz. - Powiedziała zabierając nóż ze stołu i rzucając się na mnie.
Dźgnęła mnie nożem w żebra. Wyjęła go i chciała mnie dźgnąć jeszcze raz ale, powstrzymał ją Niall, i przybiegł do nas Harry, po czym odciągnęli ją ode mnie. Straciłam przytomność, ale gdy się obudziłam leżałam na kanapie a Kim była przywiązana do krzesła.
- Wszystko w porządku ? - Zapytał Niall który siedział obok mnie.
- Wydaję mi się że tak.
- Jesteście siebie wszyscy warci. Ale nie wiem Darcy czemu ty się ode mnie odwróciłaś. - Zaczęła krzyczeć Kim
- Bo jesteś nienormalna. To że kochasz Nialla nie znaczy że musisz zabijać Sony, ani mnie, ani nikogo innego.
- Jestem normalna. To wy jesteście idiotami. Gdyby Sony  zerwała z Niallem na wyspie, to nie usiłowałabym jej zabijać. - Powiedziała Kim kiedy do mieszkania weszli policjanci i pogotowie. Lekarze podeszli do mnie i zabrali mnie do szpitala aby opatrzyć moje rany a Kim zabrali na komisariat. Razem ze mną jechała Bella aby ją zbadali i zobaczyli czy dziecku nic nie grozi. Harry, Niall i Darcy pojechali samochodem Horana do szpitala. Kiedy dotarliśmy, mnie zawieźli do sali przyjęć a Belle skierowali do Lekarza. Ja nie czekałam długo aż ktoś mnie zobaczy to dobrze bo mnie bolało żebro.
- Witam Cię Sony. - Powiedział Dean.
- Czy ty masz jakąś wszechstronną specjalizację ?- Zapytałam mężczyznę
- Mam skończonych kilka kierunków. - Powiedział spokojnie z uśmiechem
- Jakich ? - Spytałam
- Za dużo tego, nie chce mi się wymieniać. - powiedział i zaczął mnie badać.
- Jak tam chcesz. - Powiedziałam.
- No na całe szczęście rany nie są głębokie i szybko się zrosną. Ale bliznę będziesz miała. Opatrzę Ci to zaraz i przepisze leki  plus maść na blizny, a jak Ci się wszystko zagoi to cytryną smaruj bliznę. ok ?
- No dobrze. - Powiedziałam i do Deana i czekałam aż wróci z opatrunkiem.
*Oczami Nialla*
Przyjechałem razem z Harrym do szpitala. Styles próbował się dowiedzieć gdzie jest Bella a ja poszedłem na izbę przyjęć. Leżała tam Sony i rozglądała się po sali.
- Witaj, jak się czujesz ? - Zapytałem
- Całkiem okey. - Powiedziała
- A jak z raną ? - Zapytałem
- No rany nie są głębokie będzie tylko blizna. - Powiedziała z lekkim przygnębieniem.
- Hej, Sony głowa do góry. Dla mnie i tak jesteś najpiękniejszą osobą na świecie. - Powiedziałem do dziewczyny i pocałowałem ją.
- Już jestem. - powiedział Dean i zaczął bandażować Sony. Całkiem sprawnie im to wyszło i po piętnastu minutach wyszliśmy z izby przyjęć.
- Poszukajmy Hazzy i Bel. - Powiedziała Sony i podeszła do recepcjonistki.

_________________________________________________
Teraz każdy rozdział będzie pojawiał się co piątek, tak jak poprzednio ;)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 99 ( III )

*Oczami Jade*
Wstałam rano i poszłam pod prysznic i kiedy się rozbierałam zobaczyłam że mój brzuch zaczyna rosnąć. Trochę to do mnie nie docierało, ale musiałam jakoś to przeżyć.Kiedy skończyłam relaksacyjną kąpiel ubrałam się ciepło i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Moja mama była w pracy, a ja miałam iść dziś na jakąś sesję zdjęciową. Mój szef wiedział że jestem w ciąży ale nie był tym faktem uradowany. Na całe szczęście powiedział że lubi kobiety w ciąży i lubi mnie więc mnie nie zwolni, bo jestem jego najlepszą modelką. Kiedy zjadłam założyłam buty i płaszcz po czym wyszłam z domu. Padał śnieg, ale nie było przymrozku. Wsiadłam do auta i wyruszyłam do pracy. Jechałam wolno, bo było ślisko. Zaparkowałam samochód na parkingu ruszyłam do wejścia budynku. Kiedy chciałam otworzyć drzwi wpadła na mnie Kimberly we własnej osobie.
Przyglądałam się dziewczynie na co ta się uśmiechnęła.
- Hej Bella. - Wypaliła z tym głupkowatym uśmieszkiem.
- Co ty tu robisz ? Nie powinnaś gnić w więzieniu ? - Zapytałam poirytowana
- Wyszłam na warunkowym. Ale to raczej nie powinno cię interesować. - Powiedziała i przyglądała się mojej osobie.
- Czemu się tak na mnie patrzysz. - Zapytałam
- Przytyłaś. Czy ty nie jesteś czasami za gruba na modelkę ? - Spytała
- Jestem w ciąży. - Palnęłam
- Moje gratulacje. Twój mąż musi być dumny.
- Harry nie jest moim mężem. - Wypaliłam
- Nie możliwe, jesteś w ciąży z Harrym. Wybaczyłaś mu po tym jak sypiał kilka razy z Darcy ?
- On spał z nią tylko raz. - Warknęłam
- Oj Bella ty jesteś taka naiwna. Rozmawiałam z Darcy przyjaźnie się z nią, i ona powiedziała mi że sypiają regularnie. - Powiedziała Kim.
- To nie możliwe. - Powiedziałam
- Darcy powiedziała że przyszedł do niej kiedy ty bujałaś się z jakimś chłopakiem. Był załamany że przespali się. I mimo tego że wrócił do ciebie sypiają ze sobą raz na tydzień, góra dwa tygodnie. A że ty teraz jesteś w ciąży, ktoś musi zaspokajać jego potrzeby. 
- Kłamiesz - Krzyknęłam
- Nie. Darcy powiedziała mi wczoraj że gdybyś nie była w ciąży Harry zostawiłby Cię dla Darcy. Zresztą co ja ci będę opowiadała. Sama powinnaś się zapytać o to Stylesa. 
- Jakoś ci nie wierzę. - Powiedziałam
- To skąd bym wiedziała że Harry wyjechał na 2 lata do LA po waszej upojnej nocy a Darcy wyleciała razem z nim i pierzyli się tam co dziennie ? - Powiedziała uśmiechając się.
- Pierdol się. - Powiedziałam i weszłam do środka. Byłam tak zdenerwowana że nie potrafiłam opanować emocji. Wiedziałam że nie mogę jej wierzyć bo jest nienormalna, ale skąd mogła wiedzieć że Harry wyleciał do La zaraz po tym jak się z nim przespałam. A co jeśli ona ma rację ? Nie mogłam przestać o tym myśleć. Kiedy skończyłam sesję wyszłam ze studia jak poparzona i jak najszybciej poszłam samochodu. W przeciągu 15 minut byłam u siebie w domu. Gdy weszłam do domu poczułam zapach spaghetti. Rozebrałam się i poszłam do kuchni gdzie był Harry.
- Ty pieprzony kutasie. - Wrzasnęłam. Harry momentalnie odwrócił się w moją stronę ze zdziwioną miną.
- Bella czy wszystko w porządku ? - Zapytał lekko speszony.
- Nie, ty pierdolony chuju. - Znowu krzyczałam.
- Spokojnie Bella, już wszystko dobrze. - Powiedział i podszedł do mnie żeby mnie przytulić ale odsunęłam się.
- Jak mogłeś mi to zrobić ? Jak mogłeś mnie tak perfidnie wykorzystać. - Krzyczałam w niebo głosy. Harry nie wiedział o co mi chodzi.
*Oczami Harrego*
Bella wrzeszczała na mnie jak opętana. Nie wiedziałem o co jej chodzi. Myślałem że ma humor jak kobiety w ciąży. Ale nagle zaczęła krzyczeć że ją wykorzystałem.
- Zaraz, chwileczkę. Powiedz spokojnie co się stało, bo nie rozumiem Cię.
- Jak mogłeś sypiać z Darcy ? - Zapytała
- Znowu zaczynasz ? Myślałem że już mi to wybaczyłaś. - Powiedziałem do dziewczyny.
- Ten raz na wyspie tak. Ale przed chwilą dowiedziałam się o setkach innych razów. - Powiedziała i skrzyżowała swoje ręce na piersi.
- Słucham ? - Powiedziałem z niedowierzaniem.
- Dobrze słyszałeś. Zabawiałeś się tylko mną. A jak zaszłam w ciąże to teraz biegasz do Darcy i pieprzysz ją bo musisz sobie dogodzić.
- Bella, ale o czym ty mówisz. - Zapytałem
- O tym że chodzisz co tydzień pieprzyć Darcy, i że gdybym nie była w ciąży to byś mnie dla niej zostawił.
- To nie prawda. Bella kocham Cię. I to mnie powinnaś wierzyć a nie osobie która Ci to powiedziała.
- Skąd mogła wiedzieć że dzień przed twoim wylotem do LA spaliśmy ze sobą ? - Powiedziała
- Nie mam pojęcia, ale ja naprawdę nie spałem z Darcy więcej niż raz. A w ogóle to kto ci opowiedział te wszystkie głupoty ? - Zapytałem zdenerwowany. 
- Kimberly. Ona powiedziała że gadała z Darcy i ta wszystko jej opowiedziała oraz to że poleciała z tobą do Los Angeles. - powiedziała siadając na krzesło.
- Darcy nie leciała ze mną do La ja jej tam wcale nie widziałem. A poza tym Kim jest nienormalna, chciała zabić Sony. Jak ty mogłaś jej uwierzyć ?
- Przepraszam Harry, ale ona mówiła takie prawdziwe rzeczy. Wiem że to psychopatka, ale ona .... sama nie wiem. - Mówiła zdezorientowana.
- Kochanie, wiesz doskonale że to Ciebie kocham najmocniej na świecie. I nie zostawił bym Cie dla nikogo innego. Dzięki tobie żyję i to ty jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, a zaraz za tobą będzie nasze dziecko. Nie wierz w to co mówią inni, bo będzie wiele osób, którzy będą chcieli nam zaszkodzić. Ale od tej chwili powinnaś wierzyć tylko mi, Sony Niallowi, Louisowi, Jade i Liamowi. A nie obcym ludziom zwłaszcza psychopatce. - Powiedziałem i pocałowałem narzeczoną w usta. Nagle oboje usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Wstałem i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je i zobaczyłem przerażona Darcy.
- Co ty tu robisz ? - Zapytałem
- Harry ratuj mnie błagam cię. - Powiedział dziewczyna
- Co się stało ? - Spytałem
- Kimberly mnie goni, ona chciała mnie zabić. Wpuść mnie ona mnie tu zabije. - powiedziała ze łzami w oczach. A za rogu zobaczyłem biegnącą Kim z pistoletem. Wpuściłem Darcy do domu i zamknąłem drzwi.
- Harry, kto to.... co ty tu robisz ? - Zapytała Bella.
- Kim mnie goni. Ona chciała mnie zastrzelić. Boje się jej. ona jest jakaś nienormalna. - powiedziała Darcy a Kim zaczęła walić do drzwi.
- Harry boje się. - Powiedziała Bell i przytuliła się do mnie. 
- Dziewczyny musimy wyjść tyłem. Bella ubierz się i wychodzimy. 
Tak jak powiedziałem Bella i ja się ubraliśmy a Kim cały czas waliła do drzwi. 
- Jak ich nie otworzycie to sama je sobie otworze. - Krzyczała i zaczęła strzelać w drzwi a my wyszliśmy tyłem. Biegiem pobiegliśmy do samochodu i wyjechaliśmy.
- Bella, tylko się nie stresuj, musisz na siebie uważać.  - Powiedziałem do dziewczyny
- Darcy Ile raz spałaś z Harrym ? - Zapytała brunetkę
- No raz na wyspie, a czemu pytasz ? - Zadała pytanie Belli
- Bo kim mi powiedziała że spytasz z Harrym regularnie.
- Wierzysz niezrównoważonej osobie niż Harremu ? Ja się zmieniłam. A wiesz czemu, bo rok temu mnie zgwałcili.
- Naprawdę ? - Zapytała
- Tak. To chyba była kara za to że przespałam się z Harrym. Teraz nie spałam z nikim od roku. Przepraszam. - Powiedziała
- Wybaczam Ci. - Powiedziała Bella, co zaskoczyło mnie tak samo jak Darcy.


 ______________________________________
Kochani to już 99 rozdział, a w piątek będzie 100 ;)

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 98 ( III)

*Oczami Harrego*
Siedziałem w salonie wraz z Bellą, która próbowała wypisać całą swoją rodzinę i przyjaciół których zaprosi na ślub. No nie powiem bo nie było to łatwe zadnie, miałem jej w tym pomóc ale jakoś nie mogłem się skupić na tym co ona do mnie mówi. Tak właściwie to myślałem o tym że mógłbym ją przelecieć ale jest w ciąży więc mogę sobie tylko pomarzyć. Nie mogłem przestać się na nią patrzeć, ona po prostu jest zbyt piękna.
- Harry ?
- Harry, Harry. - Zaczęła mnie wołać Bella.
- No przepraszam. Zamyśliłem się.
- Harry. Co się z Tobą dzieję ? Ja ostatnio nie mogę z tobą normalnie porozmawiać.- Mówiła dziewczyna.
- Przepraszam Cię skarbie, ja ostatnio przychodzę cały czas zmęczony z pracy, nie mam na nic siły.
- Harry, a może ty nie chcesz się że mną ożenić ?- Powiedziała dziewczyna
- Co ty za głupoty wygadujesz ?
- No nie wiem może chciałeś tylko się ze mną przespać a dziecko wyszło przypadkiem i nie chcesz przypału kiedy mnie zostawisz ? - Powiedziała poirytowana
- Ale... - Zacząłem się jąkać.
- Żartowałam. hahahahaha - Powiedziała nie mogąc wytrzymać zaczęła się śmiać.
- Naprawdę, to było bardzo zabawne z twojej strony. - Powiedziałem i wyszedłem do kuchni. Wziąłem sobie szklankę i nalałem do niego coli. Usiadłem przy stole i zacząłem medytować.
Zacząłem rozmyślać jak to będzie kiedy urodzi się dziecko. Ja wiem że nie jestem dobrym materiałem na ojca i chyba to wie każdy. Co wcale nie oznacza że tego dziecka nie chciałem. Wyszło to wyszło nie żałuję. Ale boję się że, zawalę sprawę i nie będę potrafił sprostać zadaniu. Chce wspierać Bellę, w tym co robi, ale ona jest modelką i bardzo często wyjeżdża więc nie wiem jak to będzie. Wiem też to że będę, musiał wydorośleć i przestać zachowywać się jak pieprzony gówniarz. I zacząć opiekować się rodziną. Muszę poszukać jakiegoś mieszkania żebyśmy mogli się wyprowadzić i razem zamieszkać.
- Harry, możesz mi powiedzieć co ty wyrabiasz ? - Bella przerwała moje rozmyślenia.
- Myślę. - Odpowiedziałem krótko dziewczynie, która stała w progu i przyglądała się mi tak, jakby pierwszy raz mnie widziała.
- Nad czym ? Jeśli mogę wiedzieć ? - Zapytała i usiadła obok mnie.
- O nas, sobie myślałem.- Odparłem
- Harry, ja też się tego boję. Nigdy nie myślałam że tak szybko zostaniemy rodzicami. I boje się że nie damy sobie rady Harry. Ale jesteśmy w tym razem i wiem że we dwoje damy radę ze wszystkim.
- No a co z twoją pracą, ty zarabiasz więcej niż ja i tak naprawdę z twojej pensji żyjemy.
- Wiem Harry. Moja mam powiedziała że mam nie rezygnować z czegoś co kocham. Ona nam pomoże w wychowywaniu.
- Będziemy się rzadziej widywać ? - Zapytałem dziewczyny.
- Nie Harry, nie będę wyjeżdżała cały czas. Większość sesji będę miała w Londynie. Nie ma się co martwić na zapas. Za dwa tygodnie są święta. A my go końca grudnia musimy wypisać wszystkie osoby które zapraszamy na wesele. - Powiedziała dziewczyna i oboje udaliśmy się do salonu. Wzięliśmy kartki i zaczęliśmy wypisywać osoby, które chcemy zaprosić.
*Oczami Jade* 
Wracałam do domu z zakupami. Louis miał kilka rzeczy do załatwienia więc musiałam się sama wybrać na zakupy. Po drodze wstąpiłam do odzieżowego i kupiłam sobie spodnie i bluzkę. Otwierałam drzwi kiedy zobaczyłam dziewczynę. Siedziała w samochodzie i przyglądała się mi. Było to trochę krępujące więc weszłam do domu najszybciej jak się tylko dało. Kiedy weszłam do środka, zamknęłam się i poszłam do kuchni zostawić zakupy. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Louisa.
- Tak ? - Odezwał się chłopak
- Kiedy będziesz w domu ? - Zapytałam nerwowo.
- Coś się stało ? - Zaptał
- Jakaś znajoma kobieta siedzi w wozie i gapi się na nasz dom. Boje się jej. - Powiedziałam do chłopaka.
- Siedź w domu. Zaraz będę. - Powiedział i rozłączył się
Siedziałam w domu i wkładałam zakupy do lodówki. Co chwilę podchodziłam do okna i parzyłam czy dziewczyna już odjechała. Odeszłam żeby zaparzyć sobie herbatę a kiedy spojrzałam jej już nie było. Chwile po tym przyjechał Louis.
- Gdzie ona jest ? - Zapytał chłopak.
- Odjechała. - Powiedziała i przytuliłam się do chłopaka.
- Wszystko będzie dobrze. Możesz mi ją opisać ? - Zapytał
- Ładna, blond-ruda. Chyba wysoka. Kojarzę ją skądś tylko nie wiem skąd. Ona była na wyspie Louis.
- Co ? - Odparł zdziwiony.
- Na finale kiedy wszyscy się znów widzieliśmy. Louis to ta psychopatka która postrzeliła Sony. - Wrzasnęłam
- Nie panikuj Jade. Trzeba powiadomić o tym Nialla. - powiedział
- I Sony. Ona musi wiedzieć.
- Powiemy im o wszystkim jutro kiedy przyjadą do nas posiedzieć. - Powiedział Louis.
- Dobrze, a ja zacznę już szykować kolację.
Po kolacji poszłam do salonu obejrzeć serial a Louis zmywała naczynia. Oboje staraliśmy się dzielić obowiązkami, żeby się nie kłócić więc gdy ja gotowałam on zmywał i na odwrót. 3 miesiące temu była nasza 3 rocznica i nie mogę uwierzyć jak to szybko minęło, ale tak bardzo się cieszę że jesteśmy razem i możemy spędzać ze sobą każdą wolną chwilę po pracy. Louis tak jak mówił kiedyś pracuje w firmie wujka a ja pracuje w restauracji jako kelnerka. Na całe szczęście to nie jest byle jaka restauracja tylko najlepsza restauracja w mieście i moje zarobki są naprawdę bardzo dobre. Więc nie narzekam i ciesze się razem Louisem. Oboje odkładamy i mamy już całkiem pokaźną sumkę na przyszłość, a mianowicie odkładamy na nasz przyszły ślub tylko nie wiem kiedy on się odbędzie.

________________________________________________
Mam nadzieje że się podoba. Starałam się żeby rozdział nie był sztywny ;)

środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 97 ( III )

*Oczami Sony*
Spałam. Obudził mnie dzwonek telefonu. Byłam zaspana więc nie wiem sprawdziłam wyświetlacza.
- Tak - Powiedziałam ochrypłym głosem.
- Sony, mogłabyś przyjechać do szpitala. Lekarze coś od nas chcieli. - Powiedziała zdziwiona Maura.
- Teraz ? - Zapytałam ?
- No teraz. - Odparła
- Ale jest 3 w nocy, to nie może chwile poczekać ? - Zapytałam
- No właśnie kazali przyjechać jak najszybciej. - Stwierdziła kobieta
- No dobrze ubiorę się i pojadę.
- Zobaczymy się w szpitalu. - Powiedziała i się rozłączyła. 
Wstałam z łóżka, co po przepłakanym wieczorze wcale nie było łatwe. Założyłam dresy i wyszłam z domu. Droga do szpitala była strasznie ciężka. Cały czas lało, a ja nie miałam najmniejszej ochoty tam jechać. Kto normalny budzi ludzi o 3 w nocy żeby jechał do szpitala, bo chce coś od niego. Gdy dojechałam na miejsce poszłam prosto do pokoju 108. Czekali już tam na mnie Maura i Bobby.
- Jesteśmy już w komplecie, więc chcę wam coś pokazać. - Powiedział lekarz
- I tylko po to żebyś nam coś pokazał, ściągasz nas tu o 3 w nocy ? - Zapytałam.
- Sony uspokój się. To są wyniki, badania Nialla. - Podał je Maurze.
- Przecież te wyniki są świetne. - Powiedział Bobby.
- Bo ja jestem zdrowy. - Powiedział Niall wychodząc z drugiego pomieszczenia.
Zatkało mnie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Przepłakałam pół nocy. Zaczęło mi brakować powietrza, nie mogłam oddychać. Zrobiło mi się słabo i spadłam z krzesełka. Zemdlałam.....
Obudziłam się na kanapie w gabinecie lekarza.
- Sony słyszysz mnie ? - Zapytał lekarz Dean.
- Tak już wszystko okey. - Powiedziałam do Deana.
- Na pewno ? - Zapytał Niall.
Szczerze mówiąc to bałam się go bo on nie żyje a przynajmniej tak mi powiedzieli.
- yhym - Wydukałam
- Chciałem wam tylko powiedzieć że Niall naprawdę nie żył. Jego serce zaczęło bić po 10 godzinach, więc to cud. Nie wiem jak to się stało, ale najważniejsze jest to że Niall jest wśród nas i wyszedł z tego bez szwanku. - Mówił Dean.
- Tak bardzo się Cieszę. - Powiedziałam, odruchowo wstałam i przytuliłam się do chłopaka. Niall zamknął mnie w objęciach, w których było mi tak dobrze.
- Kocham Cię Sony. - Wyszeptał mi do ucha na co się uśmiechnęłam.
- Ja Ciebie też kocham Niall. - Odpowiedział chłopakowi na co ten mnie pocałował. Nie pamiętam żebym ostatnio była taka szczęśliwa, z czego bardzo się cieszę.
- Sony myślę że powinniśmy wracać do domu. Jutro zobaczysz się z Niallem.- Powiedziała Maura.
- No tak racja. W takim razie ja już idę. Zobaczymy się później. - Powiedziałam do chłopaka, pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam.
*KILKA DNI PÓŹNIEJ*
Właśnie wyszłam z wydawnictwa po miesiącu nieobecności w pracy. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do szpitala po wypis. Właśnie dzisiaj miał wyjść ze szpitala po obserwacji. Boże tak bardzo jestem szczęśliwa że nie potrafię nawet tego opisać. Ja i Niall postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę i zapomnieć o wszystkim co było kiedyś. Gdy dojechałam na miejsce, wyszłam z samochodu i udałam się do sali w której czekał na mnie Niall.
- Cześć słoneczko. Jak Ci minął dzień ? - Zapytał Niall witając się ze mną
- Szczerze mówiąc to nie mogłam się doczekać kiedy się zobaczymy. - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Uwierz mi że ja też. - Uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
- To co idziemy ? - Spytałam
- Oczywiście. - Powiedział i wyszliśmy z sali. Podeszliśmy do recepcji po wypis i wyszliśmy ze szpitala.
- Pada śnieg. - Powiedział wesoło.
- Tak Niall, pada od dobrych dwóch dni. - Powiedziałam do chłopaka i wsiadłam do auta.
- Nie pamiętam kiedy widziałem u nas tyle śniegu. - Zachwycał się jak małe dziecko jadąc samochodem. Droga w sumie minęła nam w ciszy ponieważ Niall przyglądał się Londynowi pokrytym śniegiem.
- Niall. Jesteśmy. - Powiedziałam do chłopaka.
- Wiem, - odpowiedział i wyszedł z auta, co ja też zrobiłam. Chłopak zabrał swoją torbę i razem weszliśmy do domu chłopaka.
- Nareszcie jesteście. Ile można na was czekać ? Obiad już gotowy. - Mówiła Maura.
- Już idziemy. - Powiedział Niall.
Usiedliśmy do stołu w czwórkę. i zaczęliśmy jeść obiad.
- jak ja się cieszę że znów mam córkę.- Zaśmiała się kobieta. Spojrzałam na Nialla, który cały czas się śmiał. Nie za bardzo wiem z czego ale nie zwracałam na to dużej uwagi. Zaczęliśmy jeść, a atmosfera była dość miła. Gdy skończyliśmy posiłek pomogłam Maurze posprzątać a Niall oglądał mecz piłki nożnej razem z tatą.
- Tak bardzo się Cieszę że znów się wam układa. - Powiedziała kobieta wycierając talerze.
- No wiesz, trudno to określić na razie jako związek, ale dogadujemy się. W sumie od czasu kiedy znów jest wśród żywych dziwnie się zachowuje. Czasem jest tak jak by o czymś myślał i był w innym świecie. - Powiedziałam do kobiety.
- Tak, ja też to zauważyła i troszkę mnie to niepokoi. Miejmy nadzieję że z czasem mu przejdzie.
- Ja też mam taką nadzieję. Wiesz ja już muszę się zbierać ponieważ wieczorem stażystka ma wywiad do gazety no i muszę jej pilnować. - powiedziałam do kobiety.
- Rozumiem, miałaś dużo wolnego a teraz praca wzywa. - Powiedziała z uśmiechem kobieta.
- Niall, wychodzę. - Powiedziałam i podeszłam do chłopaka
- Dobrze. - Powiedział i dał mi całusa w usta.
- Widzimy się jutro ? - Zapytałam
- Jasne, jak coś to wiesz gdzie mieszkam. - Zaśmiał się i puścił mi oczko.

___________________________________________
Życzę wam szczęśliwego Nowego Roku i aby ten rok był o wiele lepszy niż poprzedni <3

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 96 ( III )

*Oczami Nialla*
Zobaczyłem że chce strzelić więc zasłoniłem Sony i sam dostałem kulkę. Upadłem na ziemię a oni uciekli. Sony cały czas do mnie mówiła, a ja starałem się jej odpowiadać. Krzyczała żeby ktoś wezwał karetkę, co zrobiła jedna z nastolatek. Gdy przyjechało pogotowie zabrali mnie i Sony. Opowiadała mi o naszym spotkaniu i o tym że Kim jest na wolności. Mówiła do mnie żebym nie zamknął oczu a ja nie potrafiłem dłużej z tym walczyć i zamknąłem je. Czułem jak podłączają mnie do aparatury, wiedziałem że jestem słaby. Cały czas walczyłem. Usnąłem. Nagle zauważyłem siebie stojącego nad sobą. Byłem duchem. Aparatura zaczęła pikać, zbiegli się lekarze i zaczęli mnie reanimować.
- I tak wam się nie uda. - Powiedziałem ale mnie nie usłyszeli. Wyszedłem z sali, zobaczyłem wystraszonych rodziców. Moja mama bardzo się bała mimo tego że ciężko ją wzruszyć czy wystraszyć. Nie wiem jak ale znalazłem się u Sony. Zobaczyłem tam wszystkich Harrego, Bellę, Liama, Sophię, Louisa i Jade. Wszyscy ją pocieszali. Tak bardzo chciałbym ją teraz przytulić, ale raczej to nie było możliwe. Chciałem podejść, ale znalazłem się na wyspie. Widziałem scenę jak chciałem przeprosić Sony za to że spędzałem czas z Kim. Pamiętam to i wcale nie było mi wtedy łatwo jej przeprosić. Ona chciała ze mną zerwać. Ale dobrze że mi wybaczyła. Chwile później znalazłem się przy rozmowie z Niną. Teraz jest mi wstyd, że zdradzałem Sony Byłem taki głupi i naiwny. Ale zmądrzałem, no właśnie taką mam nadzieje. Odwróciłem się i znalazłem się w korytarzu, drzwi były uchylone. Słyszałem czyjąś rozmowę.
- Stary jesteś tego pewny ? - Zapytał jeden z nich, Harry bodajże, miał podobny głos.
- Jasne stary, kocham ją. Nie wiem co bym bez niej zrobił. - Powiedział drugi głos. 
- Od kiedy ja mówię stary ? - Zastanawiałem się. Nagle do pokoju wszedł mój brat w garniturze.
- No Niall. Wszyscy na Ciebie czekają. - Powiedział.
- Kurwa stresuję się, ale chce tego. - powiedziałem ? I wszyscy wyszli. 
Poszedłem za nimi. Jakąś chwile potem zaczęła się ceremonia ślubna. Stanąłem obok siebie mimo ze to bardzo dziwnie brzmi. Podeszła dziewczyna a ludzki ja podniósł jej welon. Byłem w szoku. To była jakaś dziewczyna której nie znam. No nieźle Niall. coś ty odwalił. Chciałem spojrzeć czy nie ma tu gdzieś Sony ale nagle nie było mnie w kościele. 
- Czemu nie jesteś na jego ślubie ? - Zapytał chłopak
- Bo i tak wiem że on jej nie kocha i wychodzi za nią za mąż bo chce się na mnie zemścić. Niall myśli że przybiegnę do niego pod kościół żeby przerywać ceremonię. To śmieszne. ja nie jestem jak On. Ja wcale nie muszę ze niego wychodzić bo to tylko i wyłącznie jego wymysł. No może myślałam że się zmienił, ale gdy tylko ją zobaczył zostawił mnie. Ja nie jestem na jego posyłki. Jest zwykłym chujem. A poza tym mam dopiero 21 lat. Zdążę wyjść za mąż. - Powiedziała Sony.
- Niall, coś ty najlepszego odwalił chłopie. Chciałem podejść i znalazłem się w kostnicy. Więc chyba koniec mojej wycieczki. Postanowiłem się odnaleźć jak najszybciej, żeby to wszystko odkręcić. Znalazłem się i zamknąłem oczy, skoczyłem na siebie i zacząłem się dusić. Odkryłem się, byłem nagi. Zakryłem cały swój dół i wstałem. Próbowałem znaleźć drogę mimo że było ciężko. Gdy przyszedłem do szpitala, patrzeli się na mnie jak na idiotę, ale przynajmniej jestem żywy. Wszedłem do gabinetu lekarskiego.
- Boże święty. - Powiedział lekarz i wszystkie dokumenty spadły na podłogę
- Da mi pan coś do ubrania ? - Zapytałem, bo byłem w prześcieradle które zabrałem z kostnicy.
- Jasne dam Ci fartuch i idziemy na badania. - powiedział lekarz.
- Ale ja czuje się dobrze. - Powiedziałem mu.
- Zauważyłem, ale ty nie żyłeś dobre 10 godzin. Nie mam pojęcia jak to się stało, powinieneś być roślinką skoro przeżyłeś. - Mówił dając mi fartuch
- Czy pan mi życzy śmierci ? - Odniosłem się do lekarza.
- Jasne że nie, ale to istny cud chłopie, że wszystko z tobą w porządku. - Powiedział i zabrał mnie na badania. Kiedy mi je zrobił kazał czekać. Byłem ciekawy co powie mojej rodzinie
- Panie Horan. - Powiedział lekarz.
- Co powiecie mojej rodzinie. Ja chce ich sam poinformować.- Powiedziałem nim ten zdążył się odezwać.
- Panie Horan. Chciałem powiedzieć że wszystko z panem ok. Zatrzymamy pana na obserwacji, ale jak pana wypuścimy musi pan dużo odpoczywać. A co do powiadomienia to ja to zrobię. - Powiedział i wróciliśmy do szpitala. Dali mi kroplówki, opatrzyli ranę postrzałową i kazali mi leżeć. Byłem tak zmęczony że usnąłem.

________________________________________________
Mam nadziej że podoba wam się rozdział. I tak, nie mogłabym,
 go uśmiercić a przynajmniej nie teraz ;)

sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 95 ( III )

*Oczami Harrego*
- Harry, boje się o Sony. Ona ma w życiu strasznego pecha. - Mówiła Bella.
- Jak pecha przecież on ją uratował.- Powiedziałem do dziewczyny
- No ale zobacz. Jak nie śmierć Toma, to teraz Niall. Martwię się o nią. Nie chcę żeby była nieszczęśliwa. - Mówiła zaniepokojona Bella.
- kochanie, wszystko będzie w porządku. Nie masz się czym martwić. Sony to duża dziewczynka. Jest młoda. Na pewno jeśli nie Niall znajdzie kogoś z kim będzie szczęśliwa.
- Ale Harry słyszysz sam siebie ? - Zapytała
- Co masz na myśli ? - Zapytałem
- Wiesz doskonale ile Sony przeszła a, ty w tym momencie zachowałeś się jak dupek. Wiesz że ona będzie szczęśliwa tylko z Niallem a mimo to każesz jej znajdować sobie kogoś innego.
- Ja jestem dupkiem ? - Zapytałem się dziewczyny.
- Wiesz właśnie tak się zachowałeś. - Powiedziała do mnie i wyszła z pokoju. 
Nie mogę uwierzyć że nazwała mnie dupkiem. Przecież ja trosze się o Bellę, jak tylko potrafię, a Sony traktuję jak swoją drugą siostrę. No faktycznie może przesadziłem, z tym że znajdzie sobie kogoś innego. Ale tak na prawdę odreagowuje to że Niall jest w stanie krytycznym. Może po mnie tego nie widać ale, chciałbym żeby z tego wyszedł. To świetny chłopak, zasługuje na życie a zwłaszcza u boku Sony. Wyszedłem z salonu i poszedłem do pokoju Bell. Siedziała na kanapie, trzymała tableta w ręku.
- Co robisz ? - Zapytałem Bel.
- Oglądam zdjęcia Sony i Nialla. Tak ślicznie razem wyglądali. - Powiedziała i pokazała mi zdjęcie.
- Faktycznie ślicznie razem wyglądali.
- A zobacz to. To było na wyspie poznali się wtedy.
- Pamiętam. On zachowywał się przy niej jak jakaś niezdara. No kurwa wszystko z rąk mu wylatywało.
- Nie śmiej się z niego, nie byłeś wcale lepszy. - Powiedziała i przewinęła zdjęcie.
- Lubie to zdjęcie. - Powiedziałem do dziewczyny.
- Bo to chyba jedyne zdjęcie jaki im zrobiłeś. - Powiedziała i zaczęła się śmiać.
- To zdjęcie zrobiłam dzień przed tym jak odpadłam.
- To było straszne nigdy w życiu nie chce przeżyć znów czegoś takiego. - Powiedziałem
- Tak ? - Powiedziała Bella do telefonu. Siedziałem nie wiedząc co się dzieje przewijałem zdjęcia aż spojrzałem na Belle, płakała. Byłem zdezorientowany.
- Co się stało ? - Zapytałem gdy skończyła rozmawiać przez telefon.
- Sony do mnie dzwoniła.
- No i co mówiła.
- Niall... on ... - Nie mogła wydusić z siebie słowa
- No do chuja co z nim ? - Krzyknąłem
- Nie żyje. Stwierdzono zgon, serce przestało bić. - Bella zakryła twarz i przytuliła się do mnie.
- Pojedźmy do Sony, na pewno teraz tego potrzebuje. - Powiedziałem i wstaliśmy z kanapy.
*Oczami Sony*
Miałam wychodzić właśnie do szpitala do Nialla, gdy dostałam telefon.
- Słucham. - Odezwałam się do telefonu.
- Sony tu Maura. - Usłyszałam zapłakaną kobietę.
- Co się stało ?
- Niall, nie żyje. Serce się zatrzymało. - Powiedziała kobieta
- Żartujesz prawda ?
- Nie, lekarze go reanimowali, ale to nic nie dało.
- Nie, to nie może być prawda, nie - Wrzeszczałam
- Sony, Sony jesteś tam ? - Pytała kobieta a ja się rozłączyłam.
- Nie, Niall czemu mi to zrobiłeś ? Niall nie opuszczaj mnie, potrzebuję Cie. Proszę - Błagałam i krzyczałam sama do siebie. Zadzwoniłam Belli, Louisa i Liama, Kazali mi nie robić nic głupiego. Ciekawe jak skoro siedzę na dywanie i cały czas płacze. Pierwszy przyszedł Liam z Soph.
- Sony, jesteś ? - Zapytał a ja podniosłam rękę. Przybiegli do mnie a Liam mocno mnie przytulił.
- To nie może być prawda. - Mówiłam.
- Przykro mi. - Powiedział
- Kurwa to nie miało tak być. To nie może by koniec. - Mówiłam krztusząc się
- Sony, uspokój się. Nie możesz panikować.- Powiedziała Bella która właśnie weszła do salonu z Harrym.
- Nie potrafię, kochałam go tak samo jak Toma.
- Wiem, ale musisz dać radę. - Powiedziała.
- Nie wiem jak dam w przyszłym tygodniu miałam iść do pracy. Jak ja teraz będę pracować ?
- Z tym nie ma najmniejszego problemu. Powiem ojcu, da ci jeszcze wolne.
- Naprawdę nie wiem jak wam się za to odwdzięczę.
- Będzie dobrze. Masz nas.
Wszyscy byli u mnie w domu do momentu aż się nie uspokoiłam i poszłam spać.


__________________________________________
Kolejny rozdział już niebawem mam nadzieje że rozdział się podoba i was nie zawiodłam ;)

środa, 24 grudnia 2014

Rozdział 94 ( III )

*Oczami Belli*
Czekałam w domu na Harrego kiedy zadzwoniła do mnie Sony. Więc odebrałam.
- Bella, proszę Cię przyjedź do szpitala.
- Sony powoli, Co się stało ? - Próbowałam ja uspokoić.
- Nialla postrzelili, proszę przyjedź z Harrym Nie chcę być sama.
- Zadzwonię po Harrego, zaraz tam będziemy.
Szybko rozłączyłam się i zadzwoniłam do Harrego.
- Tak ? - Zapytał ochrypnięty głos w telefonie.
- Gdzie jesteś ? - Spytałam
- Właśnie miałem wyjść od Louisa.
- To jedź od razu do szpitala, bo Sony jest tam z Niallem.
- Co się stało ?
- Opowiem Ci wszystko na miejscu. - powiedziałam do chłopaka i wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i pojechałam do szpitala. Droga była dość męcząca, a w dodatku zaczęło lać, nosz kurwa. Włączyłam radio i akurat grała najnowsza piosenka Status Single. Uwielbiam ta piosenkę i mam ją nawet na telefonie.Ja i Harry mamy zamiar iść na ich koncert w ten weekend już nie mogę się doczekać kiedy ich poznam. Gdy dojechałam do szpitala poszłam pod salę jak tylko to było możliwe. Sony znów siedziała pod pokojem płacząc. Był już przy niej Harry, Louis i Jade. Podeszłam do nich a Jade przytuliła sie do mnie. Potem Harry przyjiągnąłmnie do siebie.
- Nie ściskaj jej tak bo dziecko nam zepsujesz. - Powiedział i wszyscy zaczęli się śmiać. 
- Z czego się tak śmiejecie ? - Zapytał Liam, który przyszedł z Sophia. W sumie nie mam nic do niej, ale wolałam kiedy umawiał się z Sarą. Moim zdaniem tworzyli bardziej szczęśliwszą parę niż Liam i Sophia. Nie spędzam z nią duo czasu dlatego nie wiem jaka ona jest.
- Wszystko w porządku ?  - Zapytała Sophia
- Nie Wiem. - odpowiedziała Sony
- Jesteśmy z Tobą. - Powiedziała Sophia.
- dzięki, ale bardziej powinniśmy być z Niallem ,niż ze mną.
- Pani Black. Mogę panią poprosić ? - Zawołał lekarz Sony
- No to kicha. - Powiedziałam i usiadłam na krześle.
*Oczami Sony*
- Sony no nie oszukujmy się, Niall dostał prosto w serce, to i tak cud że przez długi czas z tobą rozmawiał.
- Ale co z nim ? - Zapytałam
- Nie ma zbyt wielkich szans na przeżycie, a nawet jeśli to nie będzie sprawny.
- Żartujesz, prawda ?
- Nie. A teraz przeproszę Cię muszę iść do gabinetu, a ty zadzwoń do jego rodziców. Muszą o tym wiedzieć. - Powiedział i odszedł ode mnie. Stałam sama i wyjęłam telefon po czym zadzwoniłam do rodziców Nialla.
- Maura ? - Zapytałam do telefonu
- O Sony jak miło Cię słyszeć. Nie wiesz może o której wróci Niall do domu ?
- No właśnie Maura, on leży w szpitalu.
- Co czemu, gdzie dlaczego, co się stało ? - Zadawała mnóstwo pytań.
- Byliśmy w banku i był napad Niall mnie obronił, a sam dostał w serce. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Zaraz tam będę, będzie wszystko dobrze. - Pocieszała mnie mimo to że powinno być na odwrót. Rozłączyła się a ja podeszłam do przyjaciół.
- I co powiedział ? - Zapytał Louis
- Prawdopodobnie nie przeżyje. - Powiedziałam i zaczęłam płakać a Harry podszedł i zaczął mnie przytulać.
- Sony, on przeżyje, ja wiem że on zrobi to dla Ciebie. - Powiedział
- On jest silny. - Dodał Liam
- A poza tym on jest w stanie nawet wygrać ze śmiercią żeby mógł z tobą być. - Powiedziała Bella i wszyscy zaczęli się śmiać.
Po piętnastu minutach w szpitalu była Maura i Bobby.
- Sony, myślę że powinnaś iść z resztą do domu. Musisz odpocząć.
- No nie wiem, powinnam czuwać przy nim.
- Ale jeśli pójdziesz odpocząć nic się nie stanie. Przyjdziesz rano.- Powiedział Boby
- no ale... 
- Chodź Sony odwieziemy Cię do domu. - Powiedział Harry i złapał mnie za rękę, spojrzałam się na niego i wstała.
- Do jutra. - Powiedziałam i wyszłam razem z Harrym, Bellą, Louisem, Jade, Liamem i Soph. Każdy z nas się pożegnał. A ja wsiadłam do samochodu Harrego który zawiózł mnie do domu.
- Myślisz że on wyjdzie z tego ? - Zapytałam
- Jasne że tak. On zrobi dla Ciebie wszystko. To twardy dziad. Wyliże się.
- mam nadzieję. - Powiedziała i wyszłam z auta. 
- Dziękuję. - Uśmiechnęłam się i poszłam do domu.

___________________________________
Oto kolejny rozdział jako prezent na gwiazdkę ;)

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 93 ( III )

*Oczami Sony*
Zastanawiałam się nad sensowną odpowiedzią. I nie miałam zielonego pojęcia co mam mu odpowiedzieć. To prawda czułam coś do niego i nadal tak jest, ale boje się co powiedzą ludzie. 2 tygodnie temu zmarł mi mąż a ja mam już spotykać się z innym. Sama już kurwa nie wiem.
- Sony no to jak ? - Zapytał znowu chłopak.
- Wiesz Niall, że nadal coś do Ciebie czuję, ale ja 2 tygodnie temu straciłam męża. Co sobie o mnie ludzie pomyślą ?
- No nie wiem to że straciłaś męża w wieku 20 lat jesteś młoda i masz prawo się znów zakochać bo całe życie przed tobą. - Powiedział z uśmiechem
- No niby tak, ale nie wiem co na to rodzice Toma. - powiedziałam kiedy ktoś zaczął pukać w szybę przy naszym stoliku. Nie ktoś a mianowicie rodzice Toma.
- Zaczekaj chwilę. - Powiedziałam i pobiegłam do teściów.
- Sony. - Jak miło Cię widzieć. - Powiedziała Lilian
- Mnie was również. - Powiedziałam do rodziców Toma.
- Jak się trzymasz ? - Zapytał Julian
- Tak sobie. Można powiedzieć że gdyby nie mój przyjaciel nie spotkalibyśmy się tu dzisiaj.
- A to co sie stało ? - Zapytała Lilian
- Nie radziłam sobie. Zaczęłam pić. Wczoraj Niall chłopak z którym siedziałam w kawiarni przyszedł do mnie i zastał mnie pijana. Pokłóciliśmy się i przeze mnie złamał sobie rękę. Zadzwoniłam żeby go przeprosić no i wyciągnął mnie na miasto.
- Boże Sony. Ty musisz poszukać sobie kogoś z kim będziesz spędzała czas. Musisz się zakochać, bo sama nie dasz sobie rady.
- Na prawdę ? - Zapytałam
- Tak. To widać że jest Ci ciężko. nami nie musisz się przejmować. Wiemy że kochałaś Toma a on Ciebie. A to że się zakochasz drugi raz bo jesteś młoda, to nie oznacza że za nim nie tęsknisz. - Powiedziała mama Toma
- Ale co ludzie powiedzą ? - Zapytałam
- Nie ważne co powiedzą ludzie. Ważne co ty o tym myślisz.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy
- Kobietki nie chce was naglić ale musimy już iść. - Powiedział Julian
Pożegnałam się z nimi i wróciłam do Nialla.
- I Jak ? - Zapytał
- Niall, zawieziesz mnie do do banku ? Musze wypłacić kasę, bo nie mam za co zrobić zakupów.
- Jasne więc chodźmy.
Kiedy dotarliśmy na miejsce ja poszłam do bankomatu a Niall czekał na mnie przed samochodem. Wracałam do samochodu gdy jacyś faceci wpadli na mnie.
- Ej uważaj - Powiedziałam do jednego kiedy podnosiłam się z ziemi.
- Kogo my tu mamy, sławną panią Philips. - Powiedział jeden z nich.
- Black. - Poprawiłam ich.
- No i co mężusia już nie ma. - Odezwał się inny.
- To wcale nie jest śmieszne. - Powiedziałam do nich. W pewnym momencie poczułam obok siebie Nialla.
- Macie jakiś problem ? - Zapytał
- Znalazłaś sobie nowego ? Czy to tylko twoja zabaweczka na pocieszenie ?
- Uważaj co mówisz kutasiarzu pierdolony. - Powiedziała Niall a facet na przeciwko mnie wyjął pistolet.
- Ta no to patrz jak ten kutasiarz zabija twoją dziewczynę. - Pistolet wystrzelił a ja tak bardzo się bałam. Niczego nie poczułam. To działo się tak szybko że nawet nie byłam zorientowana co się dzieje. Zaczęłam krzyczeć dwójka zamaskowanych typków wsiadła do auta a ja spojrzałam na dół. Zobaczyłam zakrwawionego Nialla. Upadłam na kolana tak żebym mu nie zrobiła krzywdy.
- Niall, błagam Cię nie zostawiaj mnie. Nie teraz. - Zaczęłam krzyczeć żeby ktoś zadzwonił na pogotowie co uczyniła jakaś nastolatka.
- Niall, patrz na mnie słyszysz. Nie zamykaj oczu.
- Sony... jesteś... taka... piękna - Wydukał Niall plując krwią.
- Niall, proszę zostań zemną. Przed nami wspólna przyszłość nie możesz tego zaprzepaścić.
- Ty ... chcesz że mną... być ? - Zadał pytanie, na co uśmiechnęłam się ze łzami w oczach.
- Jasne że tak, teraz tylko ty się dla mnie liczysz. - Powiedziałam
- Wiem że nie byłaś ze mną szczęśliwa, ale przepraszam Cie za wszystkie te krzywdy które ci wyrządziłem.
- Niall, to już przeszłość. Było minęło, liczy się teraz. - Powiedziałam i usłyszałam lekarzy
- Proszę się odsunąć. - Powiedział jeden z nich.
Wsiadłam razem z nim do ambulansu i ruszyliśmy w stronę szpitala, cały czas do niego mówiłam żeby nie stracił przytomności. Rozmawiałam z nim o głupotach, i o naszym związku.
- Pamiętasz kiedy pierwszy raz się zobaczyliśmy, zrobiłeś się czerwony jak burak. - Uśmiechnęłam się
- To prawda, ale to dla tego że zobaczyłem najpiękniejszą dziewczynę na ziemi.
- A pamiętasz jak pierwszy raz się pokłóciliśmy na wyspie. Ta psychopatka znów jest na wolności.
- Przy mnie jesteś bezpieczna.
- Będę jeśli mnie nie zostawisz. - Powiedziałam spokojnie, a on zamknął oczy.

______________________________________
Kochani kolejny rozdział pojawi się czwartek piątek więc chciałam wam życzyć Wesołych, pogodnych świąt i dużo prezentów pod choinkę ;)
Zrobicie mi naprawdę miły prezent jeśli pojawi się więcej niż jeden komentarz ;)